Drożdżowy makowiec zawijany

Mój pierwszy w życiu drożdżowy makowiec, idealny nie jest, ale smakował nam wszystkim.

Pierwsze ciasto, które w całości zniknęło ze świątecznego stołu, to chyba o czymś świadczy, prawda? 🙂

Ciasto drożdżowe po wyrośnięciu jest mięciutkie, bardzo dobrze się z nim pracuje, następnym razem pokuszę się jednak o zrobienie masy makowej sama 🙂

Z podanych proporcji wychodzą 3 sztuki.

 

 

 

Składniki (na ciasto) :
  • 3 szklanki mąki
  • 180 ml letniego mleka
  • 150 g margaryny
  • 6 żółtek
  • 14 g suchych (lub 30 g świeżych)
  • 6 łyżek cukru
  • 2 łyżki oleju
  • pół łyżeczki soli
  • 1,5 łyżki wódki
  • 16 g cukru waniliowego

Dodatkowo:

  • gotowa masa makowa
  • 6 białek

 

Przygotowanie ciasta:

Drożdże rozpuszczamy z cukrem i mlekiem. Odstawiamy na 15 min. Margarynę rozpuszczamy w małym garnuszku. Dodajemy pozostałe składniki i zagniatamy ciasto. Można ciasto wykonać w robocie kuchennym przy użyciu końcówek do wyrabiania ciasta drożdżowego. Pozostawiamy na około 1 – 1,5 godziny do wyrośnięcia.

Ciasto można też łatwo przygotować w maszynie do pieczenia chleba. Wlewamy do misy najpierw składniki mokre, potem suche a na końcu drożdże (suche) i nastawiamy program do wyrabiania ciasta „dough”. Po 1,5 godziny ciasto jest gotowe.

Białka ubijamy na sztywną pianę. Masę makową przekładamy do dużej miski, dodajemy po trochę ubitych białek i delikatnie mieszamy, aż białka zmieszają się z makiem.

Wyrośnięte ciasto przekładamy na wysypaną mąką stolnicę, zagniatamy i dzielimy na 3 równe części. Każdą z części rozwałkowujemy na prostokąt, nakładamy na nią porcję masy i rozsmarowujemy. Zwijamy ciasto jak roladę.

Gotowe makowce owijamy papierem do pieczenia w rulon, zostawiając około 1 cm miejsca, aby ciasto mogło rosnąć. Układamy je na blasze i odstawiamy na 30 minut w ciepłe miejsce, do wyrośnięcia. 

Pieczemy około 40 minut w temperaturze 180 stopni. Upieczone makowce wyjmujemy z pieca i studzimy. Lukrujemy lub posypujemy cukrem pudrem.

 

 

Źródło: „Moje Wypieki i Desery” strona 161


 

***

Nie wiem czy zauważyliście, ale wprowadziłam kilka zmian na blogu. Głównie chodzi o to, że wreszcie udało mi się wykonać spis treści. Mam nadzieję, że osoby zainteresowane będą teraz mogły łatwiej i szybciej wyszukać konkretne przepisy:) Z tego miejsca bardzo chciałabym podziękować Domi za całą pomoc i czas poświęcony mi, przy tworzeniu spisu treści :*

 

A tu mój świąteczny buldog:D może komuś poprawi dziś humor:)

 

 

Pozdrawiam Was gorąco! 🙂

 

Smacznego! 🙂

Wszystkim Wam życzę….

Zdrowych, Radosnych i Pogodnych Świąt Bożego Narodzenia

Spędzonych w otoczeniu Waszych ukochanych Bliskich

Życzę Wam spełnienia marzeń – nawet tych najskrytszych, Szczęścia i samych tylko cudownych, wartych zapamiętania chwil.

Życzę Wam sukcesów, tych małych i takich większych również

Prawdziwych przyjaciół, udanych wypieków i oby Wasze wigilijne stoły uginały się pod pysznościami, którymi będą zastawione:-)

 

Wesołych Świąt!

Judyta

 

 

🙂

Cynamonowe serduszka

Bardzo szybki przepis na ciasteczka z gotowego ciasta francuskiego

Idealny dla tych zabieganych, wielbiących prostotę, chcacych przygotować coś od siebie na te Świeta

Przygotowanie ich jest banalne i zajmie dosłownie 5 min a potem już pieczenie i degustacja:-)

Pyszne kruchutkie ciasto francuskie i korzenna masa



Polecam jako prezent dla bliskich, ozdobę stołu i szybką, 

 słodką przekąskę:-)

 



 

Składniki :

  • Opakowanie gotowego ciasta francuskiego
  • 1/3 szklanki cukru
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • Skórka otarta z 1 cytryny
  • 1 łyżka soku z cytryny

 

Cukier mieszamy z cynamonem, sokiem i skórką z cytryny. Ciasto rozwijamy na stolnicy i posypujemy połową przygotowanej mieszanki, lekko rozsmarowując i dociskając.

Oba  boki ciasta składamy równo do środka, aby powstało nam coś na wzór otwartej książki. Smarujemy pozostałą połową mieszanki i ponownie składamy – tym razem po prostu łączymy dwa boki ciasta ze sobą (składamy ciasto na pół) .

Tak przygotowany rulon , dociskamy lekko aby masa nie wysypywała się. Kroimy w ok. 8 mm plastry i formujemy serduszka ( odchylamy lekko boki ciasta od siebie).

Gotowe ciasteczka układamy na blasze wyłożonej papierem do wypieków, zachowując kilkucentymetrową odległość (ciasteczka sporo rosną).

Pieczemy około 15 – 20 min w temperaturze 200 stopni.

 



Smacznego! 🙂

Czekoladowe pierniczki

Uwielbiam to świąteczne zabieganie: tyle jeszcze spraw do załatwienia, ostatnie obowiązki do wykonania w pracy przed nowym rokiem, pospieszne zakupy, jeszcze przeciez tyle sprzątania….a lekcje jazdy?Nie wiem gdzie je upchnę:-)

Jeszcze bardziej jednak lubię moje tegoroczne pierniczki z przepisu Dorotus, które po zastosowaniu sprytnej sztuczki z wkładaniem plasterków jabłka do puszki, są już miękkie po niecałych kilku dniach, w przeciwieństwie do tych zeszłorocznych i jeszcze poprzednich, które chrupaliśmy radośnie, a były twarde jak kamyki!:-) Mocno czekoladowe, mocno piernikowe, ozdobione i zapakowane, czekają na ubranie choinki aby móc się pod nią znaleźć w formie prezentów dla najbliższych:-)

 

 

Składniki:

  • 1 i 3/4 szklanki mąki
  • 1/4 szklanki kakao
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 2 łyżki przyprawy do piernika
  • szczypta soli
  • 90 g masła
  • 1 jajko
  • 1/2 szklanki miodu
  • 30 g gorzkiej czekolady

 

Mąkę, kakao, cukier puder, sodę, przyprawę do piernika i sól mieszamy w misce.

W garnuszku rozpuszczamy masło z dodatkiem miodu i połomanej na kostki czekolady. 
Podgrzewamy cały czas mieszając aby składniki się połączyły. Pozostawiamy do ostygnięcia.

Do suchych składników wbijamy jajko, dodajemy rozpuszczoną mieszankę miodową i miksujemy. Powstałą masę (może być na tym etapie klejąca) przekładamy do naczynia, zawijamy folią i wkładamy na około 1-2 h do lodówki aby masa zgęstniała*.

* Moja wyszła gęsta, zagniotłam ją na ciasto i wsadziłam na godzinę do lodówki.

Po schłodzeniu ciasto wyjmujemy z lodówki, wałkujemy na grubość około 3 mm i wycinamy różne ksztłty pierników. Pieczemy około 10-15 min w temperaturze 180 stopni. Po ostudzeniu dekorujemy.

 

A oto więcej zdjęć moich paczuszek:-)

 



 

 

 





Smacznego! 🙂

Muffinki piernikowe

Małe słodkości idealne na ten świąteczny czas

Pachnące przyprawą do piernika i cynamonem…pyszne!

Czy u Was tez już powoli pachnie Świętami?:-)

 

Przepis autorski, edytowany 3.01.2015

 

 

Składniki :

  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżki przyprawy do piernika
  • 1/2 szklanki brązowego cukru
  • 1/2 szklanki oleju
  • 2 jajka
  • 1 szklanka mleka

KREM

  • 250 ml śmietany 30%
  • 250 g sera mascarpone
  • 50 g gorzkiej czekolady
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 3 łyżki cukru pudru

DODATKOWO

  • pierniczki do dekoracji
  • cukier puder

 

W średniej wielkości garnku lub misce łączymy wszystkie składniki suche tj. mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sodę i przyprawę do piernika.

W osobnym naczyniu mieszamy roztrzepane jajka, mleko i olej

Łączymy zawartość dwóch naczyń ze składnikami mokrymi i suchymi i delikatnie mieszamy. Powstałe ciasto nie powinno być wymieszane idealnie – na gładko, powinno pozostać grudkowate.

Blachę do muffinek wykładamy papilotkami, które następnie wykładamy ciastem do około ¾ wysokości.

Pieczemy około 20 min w temperaturze 190 stopni.

Gotowe babeczki pozostawiamy do ostygnięcia, a kiedy są już zimne smarujemy je wcześniej przygotowanym kremem. Na wierzchu układamy pierniczki, najlepiej własnej roboty i posypujemy delikatnie cukrem pudrem.

 

Przygotowanie kremu:

Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej. Śmietanę, mascarpone i cukier puder umieszczamy w misie miksera i ubijamy na sztywną masę. Dodajemy łyżka po łyżce roztopioną czekoladę robiąc na masie esy-floresy. Mieszamy wszystko razem. W trakcie łączenia się z zimną masą czekolada będzie się ścinać w „smużki”. Na koniec dodajemy cynamon i jeszcze raz mieszamy.


 

 


 

Smacznego! 🙂 

Pierogi beskidzkie z sosem żurawinowym

Tak wiem, nie ma czegoś takiego jak pierogi beskidzkie:-)

Tzn do tej pory nie było, teraz są już, przynajmniej w naszym menu, odkąd je dziś zrobiłam i spróbowaliśmy ich. Sa pyszne, naprawdę godne polecenia.

Pierogi beskidzkie to nic innego jak opiekane pierogi, z farszem z kaszy gryczanej, czerwonej cebuli i oscypka (bądz innego sera np wędzonego) podawane z żurawinowym sosem.

Jeśli lubicie góralskie połączenie oscypka i żurawiny oraz zaliczacie się do amatorów pierogów, polecam Wam je do spróbowania:-) U nas będą w tym roku na wigilijnym stole zamiast galicyjskich-od razu awans!:-)

Skąd ta nazwa? Od Beskidów otaczających mój region, a przepis całkowicie mój autorski:-)

 



 

Składniki:

CIASTO

  • 40dag mąki
  • około szklanka wody
  • 1 jajko
  • łyżeczka soli
  • łyżka oleju

FARSZ

  • średnia czerwona cebula
  • woreczek kaszy gryczanej
  • 20 dag oscypka (ewentualnie sera żółtego wędzonego lub innego)
  • sól, pieprz, papryka słodka mielona, suszona natka pietruszki

SOS

  • 250g świeżych żurawin
  • 8 łyżek cukru
  • 1/2 szklanki wody

 

Przygotowanie farszu:

Kaszę gotujemy w osolonej wodzie na pół twardo (około 8min). Cebulkę szklimy na oleju, dodajemy do niej podgotowaną kaszę i razem podsmażamy około 10 min. Doprawiamy dość sporą ilością przypraw wedle uznania. Oscypek ścieramy na tarce o grubych oczkach, dodajemy do farszu, dokładnie mieszamy. Ściągamy z ognia i pozostawiamy do wystygnięcia.

Przygotowanie sosu:

Żurawiny myjemy i przekładamy do wysokiego garnka (owoce będą pękać), zasypujemy cukrem i podlewamy wodą. Gotujemy, aż owoce popękają i zrobi się coś w rodzaju żurawinowego kisielu. Gotowy sos przekładamy do słoiczka, studzimy (wtedy sos ładnie gęstnieje). Można przechowywać w lodówce około miesiąca.

Przygotowanie ciasta:

Mąkę wysypujemy na stolnicę, posypujemy solą i polewamy łyżką oleju. Robimy dołeczek na środku i wbijamy w niego jajko. Zagniatamy ciasto podlewając po troszkę wodą. W razie potrzeby można  podsypać mąką.

Wykonanie:

Gotowe ciasto rozwałkowujemy na cienki placek, wycinamy koła, nakładamy na nie porcje farszu i kleimy pierogi. Pierogi gotujemy około 1,5 min w osolonej wodzie. Ostudzone pierogi podpiekamy na oleju aż zyskają złoty kolor.

Podajemy z sosem żurawinowym.

 



 

Smacznego!:-)

Śnieżne cake pops

Cudowne małe prezenciki dla najbliższych

Fikuśne słodkości na patyczkach

W smaku pralinki, na wygląd lizaki

Białe, ośnieżone, jak górskie szczyty:-)

Pycha!:-) Cake pops zauroczyły mnie od pierwszego wejrzenia i to na pewno nie jest mój ostatni na nie przepis:-) Swoje popsy (przepis podstawowy) robiłam na bazie filmiku zamieszczonego na Blogu Bakerelli oraz informacji z bloga Burczy mi w brzuchu

Gorąco zachęcam do zrobienia!:-)

 



Składniki:

  • 400 g ciasta (babkowe, czekoladowe, murzynek itp.)
  • 100 g serka mascarpone
  • 100 g Nutelli
  • 1 łyżka oleju
  • 200g dowolnej czekolady do obtoczenia
  • śnieżne posypki : płatki śniegu, biała posypka cukrowa
  • patyczki (do lodów lub do szaszłyków)

 

Kawałek ciasta, którego chcemy użyć do zrobienia cake pops dzielimy na dwie części. Pocieramy nimi o siebie ścierając tym samym okruszki do miski.

Serek mascarpone mieszamy z Nutellą. Dodajemy do miski z pokuszonym ciastem i dokładnie wszystko razem mieszamy. Z ciasta rolujemy w rękach kulki i układamy je na wyłożonej papierem do pieczenia blasze.

W rondelku z łyżką oleju rozpuszczamy czekoladę w kąpieli wodnej. Patyczek maczamy na wysokość około 0,5 cm w rozpuszczonej czekoladzie i wbijamy go wgłąb kulki, mniej więcej do jej połowy. Postępujemy tak ze wszystkimi kulkami.

Gotowe popsy wkładamy na 25 min do zamrażalnika, następne wyciągamy je i zamaczamy całe w czekoladzie, a następnie w posypce. Ważne żeby nie poruszać kulką kiedy  jest w czekoladzie, aby nie odpadła z patyczka. Pozostawiamy do zastygnięcia. Przechowujemy w lodówce.  

 

 



 

Smacznego!:-)

Tort kokosowy z czekoladą

Z okien mojego pokoju widzę już ośnieżone zbocza gór.

Zima się zbliża, choć u mnie jeszcze nie sypie, to jakoś mnie ta biel natchnęła. Stąd właśnie ten tort – lekki niczym puch! A w smaku? Nie przesadzę mówiąc – kokosowe niebo! 🙂

Idealna delikatna kokosowa masa z bitej śmietany i serka mascarpone, szlachetność gorzkiej czekolady i puszysty biszkopt tworzą cudowną całość. Tort upiekłam na urodziny dla taty, który powiedział, że nigdy nie dostał piękniejszego i pyszniejszego prezentu. To chyba znaczy że mój pierwszy w życiu tort się obronił 🙂

Źródło: „Moje Wypieki”, z moimi zmianami (1.12.2015)

 

 

 

 

 

Składniki:

BISZKOPT ( tortownica o średnicy 22 cm)

  • 5 jajek
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
  • 3/4 szklanki mąki pszennej

MASA KOKOSOWA

  • 500 g serka mascarpone
  • śmietanka kokosowa (z jednego opakowania 400 g mleka kokosowego)
  • 100 ml śmietanki kremówki 30%
  • 2/3 szklanki cukru pudru
  • 2/3 szklanki wiórek kokosowych

DO NASĄCZENIA

  • woda kokosowa (z jednego opakowania 400 g mleka kokosowego)
  • 5 łyżek wódki

DODATKOWO

  • 50g gorzkiej czekolady lub wiórek czekoladowych

DEKORACJA

  • wiórki i płatki kokosowe

 

 

BISZKOPT

Upieczony dzień wcześniej łatwiej się kroi.

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodajemy powoli cukier oraz po jednym żółtku.

Mąki przesiewamy, dodajemy porcjami do masy, delikatnie mieszając łyżką, aż do połączenia składników.

Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy do niej ciasto. Pieczemy około 40 min w temperaturze 170 stopni. Po tym czasie najlepiej sprawdzić patyczkiem czy ciasto jest suche.

Gorące, upieczone ciasto wyjmujemy z piekarnika i upuszczamy na podłogę z wysokości 60 cm. Ciasto ma być wtedy w formie, nie wyciągamy go. Po zrzuceniu, władamy ciasto do uchylonego piekarnika (już wyłączonego) i pozostawiamy tam aż do ostygnięcia.

Jeśli ciasto jest całkowicie wystudzone, oddzielamy boki biszkoptu od formy delikatnie nożykiem i kroimy ciasto na trzy blaty.

Każdy blat będziemy nasączać, smarować kremem i posypywać startą gorzką czekoladą.

 

NASĄCZENIE

Wodę kokosową mieszamy z wódką (powinniśmy razem uzyskać 1/2 szklanki płynu) i skrapiamy nim każdy blat. 

 

KREM KOKOSOWY

Śmietankę kremówkę, śmietankę kokosową i serek mascarpone umieszczamy w misie miksera i ubijamy. Kiedy masa wyraźnie gęstnieje dodajemy cukier puder, a następnie na sam koniec wiórki kokosowe. 

 

Wykonanie

Pierwszy blat ciasta kładziemy na paterze lub na talerzu i nasączamy go alkoholem. Smarujemy 1/3 porcji masy kokosowej i posypujemy obficie startą gorzką czekoladą.

Na wierzch kładziemy drugi blat i postępujemy dokładnie tak samo.

Wreszcie kładziemy ostatni blat ciasta, nasączamy go. Z wierzchu i po bokach dekorujemy tort pozostałą 1/3 masy.

Na suchą patelnię wysypujemy wiórki kokosowe i/lub płatki kokosowe i podpiekamy na lekko brązowy kolor. Tak przygotowaną posypkę przekładamy do miski i studzimy.

Tort posypujemy wiórkami i płatkami. Schładzamy minimum 3 godziny w lodówce.

 

 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Speculoos – ciasteczka Świętego Mikołaja

Pyszne, kruchutkie i mocno korzenne ciasteczka

Patrząc na nie, nie wiem czemu przychodzi mi na myśl określenie rustykalne, starodawne:-) Może przez ten kolor, może przez nieregularne krawędzie 🙂


Zrobione dla Mikołaja w prezencie „od grzecznych dzieci” hihi:-) Oczywiście chrupaliśmy je wszyscy bez wyjątków, bez opamiętania:-)

Tradycyjnie wypiekane w Belgii i Holandii w wigilię Świętego Mikołaja, w drewnianych formach:-)

Ja swoje ciasteczka piekłam w silikonowych odpowiednikach ze świątecznymi wzorkami Mikołaja, renifera, śnieżynek, choinek itd.

 

Życzę Wam wszystkim mnóstwa prezętów!:-)

 

Przepis z ulotki dołączonej do foremek.

 

Składniki:

  • 250g mąki
  • 125g masła lub margaryny
  • 125g brązowego cukru
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/2 łyżeczka mielonych goździków
  • 1/4 łyżeczki mielonego kardamonu
  • szczypta proszku do pieczenia

 

W dość dużej misce zagniatamy dokładnie wszystkie składniki aż powstanie nam gładkie, jasnobrązowe ciasto.

Odrywamy po kawałku ciasta i napełniamy nim silikonowe foremki. Pieczemy około 12 – 15 min w temperaturze 180 stopni.

Po upieczeniu ciasteczka pozostawiamy jeszcze 2 minuty w foremkach aby ostygły i stwardniały, gdyż początkowo są bardzo miękkie i mogą się łamać przy wyciąganiu.

 

Można przechowywać około 3 dni, najlepiej smakują z mlekiem, w końcu to ciasteczka Świętego, a jego ulubiony posiłek to „cookies and milk”:-) Wszystkie grzeczne dzieci o tym wiedzą:-)

 

 

 

Smacznego!:-)

Kurczak z greckim sosem ziołowym

Po raz kolejny umówiłyśmy się z Domi na wspólne gotowanie. Tym razem inspiracją była dla nas Nigella Lawson, gdyż obydwie ją uwielbiamy i kolekcjonujemy jej książki. Jak zawsze było bardzo miło i owocnie:-)

Dziękuję Ci Domi za kolejne wspólne spotkanie, było mi bardzo miło, mam wrażenie, że bardzo dobrze się rozumiemy w kuchni:-)

Tym razem padło na pyszną propozycję obiadową, a mianowicie pieczone udka z kurczaka podawane w towarzystwie pysznego, greckiego sosu, jak na mój gust przypominającego tzatziki. Danie podawałam z pieczonymi ziemniakami, które jak pisze sama autorka książki z sosem komponują się niebiańsko:-) Na nie też pewnie kiedyś zamieszczę przepis:-)

Przepis: Nigella Lawson „Kuchnia. Przepisy z serca domu.”

 

 

Składniki (3 duże porcje) :

  • 6 udek z kurczaka
  • sok z 1/2 cytryny
  • oliwa z oliwek lub dobrej jakości olej
  • sól, pieprz, papryka słodka

SOS:

  • kubek dużego jogurtu greckiego (około 500ml lub 480g)
  • pęczek cebulki dymki
  • 1 ząbek czosnku
  • 1/2 ogórka długiego szklarniowego
  • pęczek natki pietruszki

 

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 200 stopni. Kurczaka dokładnie myjemy, osuszamy, nacieramy solą, pieprzem i słodką papryką. Wkładamy do naczynia żaroodpornego nasmarowanego oliwą. Polewamy sokiem z cytryny i łyżką oliwy po wierzchu. Pieczemy około 30 min. Po tym czasie wyjmujemy, obracamy na chwilkę aby wierzch zamoczył się w oliwie (dzięki temu skórka się zarumieni), z powrotem kładziemy skórą do góry i pieczemy kolejne 30 min.

 

W międzyczasie przygotowujemy sos:

Jogurt przekładamy do miski. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, sól i pieprz.  Ogórka siekamy w drobną kostkę i również wsypujemy do miski. Następnie siekamy natkę pietruszki i cebulkę dymkę. Połowę z nich miksujemy na papkę, a połowę wrzucamy posiekaną do sosu. Dodajemy również tą zmiksowaną część, dzięki czemu sos jeszcze lepiej przejdzie zapachem ziół i delikatnie zmieni kolor gdzieniegdzie na zielony.

 

Podajemy razem kiedy mięso będzie już upieczone:-)

 

 

 

A tak prezentował się u mojej wspólniczki:-)


 

 

Smacznego!:-)