Kiedy przeglądam nowe książki kucharskie zaraz po zakupie, zawsze zaznaczam małymi karteczkami przepisy, które najbardziej wpadną mi w oko. Tak również było z tym serniczkami. Zaczarowały mnie! Musiałam jedynie poczekać na maliny 🙂 Jeśli jeszcze macie dostęp do późnych malinek, przygotujcie te małe pyszności, a nie zawiedziecie się. Ja staram się nimi zatrzymać lato choć jeszcze na chwilę. To nic, że za oknem ulewa! 😉

Składniki:
- 100 g herbatników
- 40 g masła
- 40 dag twarogu sernikowego
- 4 jajka
- 2 łyżki śmietany kremówki 30%
- 2/3 szklanki cukru
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- 70 g malin
Herbatniki kruszymy na proszek w blenderze, lub przy pomocy wałka kuchennego. Masło topimy w małym garnuszku, lekko studzimy, a następnie wlewamy do herbatników i mieszamy, aż wciągną tłuszcz.
Foremkę do muffinek wykładamy papilotkami. Na dno każdej z nich sypiemy ciasteczka i ugniatamy tworząc spód.
W osobnej misce miksujemy twaróg, jajka, cukier i mąkę ziemniaczaną, aż składniki się połączą. Zalewamy nią spody serniczków, tak do 3/4 wysokości.
Maliny myjemy i miksujemy w blenderze na gęsty sos. Przecieramy przez sitko aby pozbyć się pestek.
Na każdy serniczek dajemy 3 krople sosu malinowego i wykałaczką robimy dowolne wzorki.
Pieczemy około 20-25 minut w temperaturze 180 stopni, aż będą ścięte i rumiane. Pozostawiamy do ostygnięcia w piekarniku.
Z podanych proporcji wychodzi 14 serniczków. Oczywiście najlepiej smakują jeszcze ciepłe, ale jeśli dacie im odpocząć w lodówce, masa serowa łatwiej odejdzie od papilotki.


Przepis własny. Inspiracja :

Przepis bierze udział w akcji:
Smacznego! 🙂
