Sernik lawendowy

Tak, tak, tak. Dobrze widzicie:-) Jakkolwiek dziwne mogłoby się to wydawać, to sernik ten naprawdę jest lawendowy:-)


Około miesiąca temu kupiłam sobie książkę „Saved by cake” napisaną przez Marian Keys. Sama autorka kucharką bynajmniej nie jest. Jest za to pisarką borykającą się z depresją. Stąd tytuł książki – pieczenie pomaga jej zmagać się z chorobą, jest odskocznią od codzienności. Powiem szczerze, że książka jest urzekająca. Piękne detale, czcionki, kolory, zdjęcia. Wszystko jest dopracowane i urocze. A przepisy? Znalazłam co najmniej kilkanaście bardzo interesujących! Tak też było z tym sernikiem – od razu mnie zaintrygował. Na początku przepisu sama autorka pisze:

„I know what you’re thinking. You’re thinking lavender? You’re thinking why would I want to eat a cheesecake that tastes like an aromatherapist’s couch?”

Nie sposób się nie zgodzić:-)

„Will you go on this journey with me?”

Czemu nie! – pomyślałam od razu. I wiecie co? Opłaciło się! Próbowało go kilka osób o bardzo zróżnicowanych gustach. Wszyscy byli w szoku – tak na początek:D Ale potem? Potem był tylko zachwyt!

POLECAM! 🙂

 

 

P.S. Książka dostępna jest tylko w wersji anglojęzycznej, aczkolwiek napisana jest bardzo przystępnym językiem:-)

P.S. 2. Radzę sernik jeść na pierwszy i na drugi dzień po upieczeniu, im dłużej go przechowujemy, tym aromat lawendy robi się mocniejszy, co może zacząć przeszkadzać. Proporcje jednak są optymalne. 

 

 

Składniki:

SPÓD

  • 75 g masła
  • 150 g herbatników

MASA SEROWA

  • 500 g twarogu sernikowego
  • 200 g ricotty
  • 100 g białej czekolady
  • 2 duże jajka
  • budyń śmietankowy (słodzony, sam proszek)
  • 2 łyżki cukru z prawdziwą wanilią* 
  • 50 ml śmietany kremówki 30%
  • 3 łyżki suszonej lawendy*
  • odrobinka fioletowego barwnika ( opcjonalnie – nadaje sernikowi kolor)

* Autorka pisze również, że można użyć ekstrakt lawendowy zamiast suszonej lawendy. Nadaje on równocześnie aromatu i koloru. Ja jednak z takim się w Polsce nie spotkałam. Suszoną lawendę można kupić na internecie.  

* Sernik nie należy do bardzo słodkich. Ilość cukru radzę regulować samemu wedle gustu. 

 

Przygotowanie

Na początek przygotowujemy aromat waniliowy. W małym garnuszku podgrzewamy suszoną lawendę ze śmietanką kremówką. Nie pozwalamy się im zagotować. Ściągamy z palnika i odstawiamy na przynajmniej godzinę, aż do śmietany przeniknie aromat. 

Herbatniki kruszymy w blenderze lub przy pomocy wałka do ciasta. Masło rozpuszczamy w rondelku na małym ogniu. W misce łączymy masło i herbatniki, a następnie wysypujemy je na wyłożoną papierem do pieczenia tortownicę o średnicy około 23 cm. Rozprowadzamy równomiernie po dnie i dociskamy tworząc spód. Schładzamy około 30 min.

W misie miksujemy dwa rodzaje sera, jajka, cukier, budyń. Białą czekoladę topimy w kąpieli wodnej i dodajemy do mieszanki. Dodajemy również barwnik (opcjonalnie). Na koniec przelewamy przez siteczko lawendową śmietankę, aby uniknąć przedostania się cząstek kwiatów. Można oczywiście trochę ich dodać do masy-wszystko zależy od Was.

Gotową masę przelewamy na wystudzony spód i pieczemy około 60 – 75 min w temperaturze 160 stopni. Masa serowa ma być ścięta jak galaretka. Po upieczeniu pozostawiamy sernik aby ostygł w piekarniku. 

Najlepiej smakuje zaraz po upieczeniu.

 

 

 

Przepis tłumaczony przeze mnie i z moimi zmianami, pochodzi z książki „Saved by Cake” Marian Keys:

 

Smacznego! 🙂

Dodaj komentarz