Cukinia nadziewana pomidorami

Dzisiaj nie na słodko, dzisiaj coś na obiad.

Często mam problem co ugotować na obiad. Głowię się i głowię, żeby wymyślić cos pysznego i prostego.

Dziś będzie cukinia, którą wszyscy bardzo lubimy i często wykorzystuję ją w mojej kuchni pod różnymi postaciami. Danie idealne kiedy macie ochotę na bezmięsny obiad lub ciepłą kolację.

Chyba nie trzeba dłużej reklamować:) Gorąco Wam polecam:)


 

Składniki (dla 3 osób):

  • 3 cukinie
  • 4 pomidory
  • natka pietruszki
  • kulka mozzarelli
  • bagietka
  • sól, pieprz, zioła prowansalskie, czosnek granulowany
  • 2 łyzki oleju lub oliwy
  • masło (do posmarowania grzanek)

 

Cukinie myjemy, osuszamy i wkładmy na 7min do wrzącej wody. Następnie przekrawamy je wzdłóż na 3 części, nie rodzielając ich do końca. Tworzymy takie 2 korytarze abyśmy mogli je faszerować.

Pomidory parzymy, obieramy ze skóry i kroimy w plasterki. Wsuwamy plastry pomidora w wydrążone korytarze. Cukinie układamy w naczyniu żaroodpornym, opruszamy solą i pieprzem i kropimy olejem.

 


Natkę pietruszki myjemy, osuszamy i siekamy na drobno. Przygotowaną cukinię posypujemy obficie natką pietruszki, a na wierzchu układamy plastry mozzarelli. Zapiekamy w temperaturze 200 stopni przez około 20min.

 

 

Danie podawałam z grzankami, które można również bardzo łatwo przygotować.

Bagietkę kroimy w małe kromeczki i smarujemy z jednej strony masłem. Na stronę posmarowaną sypiemy po trochę czosnku granulowanego i ziół prowansalskich. Zapiekamy kromeczki na patelni, aż do zarumienienia (oczywiście od posmarowanej strony).

 

Dodatkowo przygotowałam sos czosnkowy, który bardzo pasuje do cukinii, nadaje jej wyrazistości, a o którym pisałam już wcześniej TU.

 

 

Smacznego!:)

Wyróżnienia i coś o mnie;)

Na prawdę strasznie się cieszę i równocześnie bardzo dziękuję za wszystkie nominacje, których dostałam aż 7:) Dla mnie to na prawdę AŻ i byłam bardzo mile zaskoczona:) Cieszę się, że podoba Wam się mój blog i to co uda mi się upichcić i na nim pokazać:)

Za wyróżnienia bardzo dziękuję autorkom blogów:

http://dzismamochotena.blox.pl/html

http://pieczarkamysia.blox.pl/html

http://kuchennefascynacje.blox.pl/html

http://niebieskapistacja.blox.pl/html

http://domiwkuchni.blox.pl/html

http://kuchniasmakoszy.pl/

http://feeria.blox.pl/html

 

 

Zasady zabawy są bardzo proste. Należy na swoim blogu umieścić link do osoby, od której dostało się wyróżnienie. Następni wkleić banerek akcji i napisać 7 rzeczy o sobie. Na koniec trzeba nominować inne blogi, które Waszym zdaniem są ciekawe i atrakcyjne i powiadomić ich o tym w komentarzach.

 

A więc…. 7 rzeczy o mnie :

1. Z wykształcenia jestem filologiem angielskim i bardzo chciałabym pracować jako nauczycielka tego właśnie języka. Na razie jestem na etapie poszukiwań pracy, ale jestem dobrej myśli i nie tracę nadziei:)

2. Mam totalnego fioła na punkcie mojego pieska – buldożki Fibi, którą nie raz już się Wam chwaliłam:) Ogólnie jestem straszną psiarą, uwielbiam wszystkie pieski i jestem bardzo wrażliwa na los tych biednych, bezdomnych, dlatego staram się jak najczęściej pomagać schroniskom.

3. Nie skończyłam żadnej szkoły gastronomicznej, nawet żadnych kursów (choć chętnie poszłabym na jakieś kursy albo warsztaty). Jestem kuchennym samoukiem, gotuję od dziecka. Pierwszą zupę ugotowałam w trzeciej klasie szkoły podstawowej a potem było już z górki:)

4. Uwielbiam gotować i piec:) Nie wiem na prawdę które bardziej. Moja mama mówi, że talent odziedziczyłam po prababci, bo nikt inny u mnie w rodzinie gotować nie lubi;)

5. Moim największym marzeniem jest założyć rodzinę i mieszkać sobie w małym domku z ogródkiem z moim Ukochanym, ślicznymi dzieciaczkami i przygarniętymi pieskami:):):)

6. Straszna ze mnie płaczka:) Jakikolwiek film z romantyczną, wzruszającą sceną – ja od razu płaczę.

7. Jak tylko usłyszę muzykę zaczynam śpiewać i tańczyć. Niestety efekt jest tragiczny gdyż poskąpiono mi talentu w obydwu tych dziedzinach, ale przynajmniej jest śmiesznie:D

 

Wiem, że zabawa trwa juz od dawna, dlatego postanowiłam nominować blogi, bez względu na to, czy były już nominowane i ile razy, po prostu te które najczęściej odwiedzam i których właścicieli najbardziej cenię:) Niestety 16 jak dla mnie to na mało, ale spróbuję:)

Natalka http://kuchareczka81.bloog.pl/

Russkaya http://dzismamochotena.blox.pl/html

Sara – Pieczarka Mysia http://pieczarkamysia.blox.pl/html

Zauberi http://niebieskapistacja.blox.pl/html

Kuchenne fascynacje http://kuchennefascynacje.blox.pl/html

Majanka http://majanaboxing.blox.pl/html

Nemisiek http://nemi-habibi.blogspot.com/

Flusso http://mniamusne.blox.pl/html

Kasia http://wypiekizpasja.blox.pl/html

Kasia http://gotowaniecieszy.blox.pl/html

Soul_kitchen http://soulkitchen.blox.pl/html

Urtica1 http://kochamgary.blogspot.com/

Basia http://basia-onthebakingstone.blogspot.com/

Wiosenka http://eksplozjasmaku.blox.pl/html

Domi http://domiwkuchni.blox.pl/html

Kabamaiga http://stokolorowkuchni.blox.pl/html

 

Bardzo mi miło, że mogłam się dowiedzieć tylu ciekawych rzeczy o Was!:)

Pozdrawiam

Judyta

Konfitura z czerwonych porzeczek

W tym roku postanowiłam po raz pierwszy zrobić domowe przetwory na zimę. Do tej pory ograniczałam się do mrożenia zapasów owoców sezonowych oraz do kiszenia ogórków. Od dziś mam zamiar poszerzać repertuar:) Zobaczymy co z tego wyjdzie:)

Konfitura którą Wam dziś chcę przedstawić jest prosta w wykonaniu, bardzo szybko się ją przygotowuje i co najważniejsze – jest pyszna. Słodziutka od cukru, kwaskowata dzięki porzeczce, cała pięknie czerwona. Idealny śniadaniowy przysmak do ciepłych bułeczek i kakao:-)

Odkryłam również jej cudowne zalety jako dodatek do herbatki w zimie:-)

Polecam!


 

Składniki:

  • 1kg czerwonych porzeczek
  • 1kg cukru żelującego 1:1
  • około 10 małych słoiczków lub 4 większe (takie jak moje)

 

Porzeczki obieramy z gałązek, myjemy i wrzucamy do garnka. Dodajemy cukier żelujący i ugniatamy owoce jednocześnie mieszając całość. Odstawiamy na 1,5h aż puszczą sok.

W tym czasie przygotowujemy słoiki. Myjemy je dokładnie i suszymy.

Ja swoje przetwory pasteryzuję w piekarniku, tak więc też podaję w przepisie.

Przygotowane słoiki wkładamy do zimnego piekarnika, który następnie włączamy i wyparzamy słoiki około 25min. Temperatura piekarnika powinna być utrzymana na około 150 stopniach.

Pod koniec wyparzania słoików, podgrzewamy porzeczki na małym ogniu. Od momentu zagotowania, powinny się gotować około 5min.

Kiedy wszystko mamy już gotowe, wyciągamy słoiki pojedynczo z piekarnika (należy koniecznie pamiętać o rękawicy kuchennej aby się nie poparzyć!), napełniamy je konfiturą i zakręcamy. Pełne konfitury słoiki wkładamy do piekarnika i pasteryzujemy kolejne 25min w tej samej temperaturze 150 stopni.

Gotowe słoiki wyciągamy z piekarnika i stawiamy na około 20min na nakrętkach (do góry nogami). Po tym czasie, po obróceniu, wierzch nakrętki nie powinien być wypukły lecz wklęsły, znaczy to, że słoik jest szczelny.

 

 

 

 

 

Smacznego!:)

Pancakes z gruszkami i miodem

Bardzo lubię wspólne weekendowe śniadania, dlatego zawsze staram się przygotować coś niecodziennego, czego nie mamy czasu zjeść w ciągu tygodnia. Idealne na te okazje okazują się więc być i pancakes i tradycyjne naleśniki, bo przecież można je wykonać z całą gamą ulubionych dodatków. Placuszki z takimi dodatkami robiłam na początku lata jednak jakoś nie doczekały się opublikowania wcześniej, więc dziś przygotowałam je ponownie na śniadanie i nie zdążyłam na nowo sfotografować tak szybko zniknęły!:) Przepis podstawowy na pancakes bez dodatków znalazłam na „Mirabelkowy blog” -dziękuję:)

Połączenie mięciutkich i puszystych placuszków, z soczystymi kawałkami gruszki, skąpanymi w złocistym miodzie jest wyśmienite:) Dziś, z okazji akcji „Naleśnikowa sobota”, chciałabym Wam zaproponować takie właśnie połączenie.

 

 

Składniki:

  • 1 szklanka mąki
  • 3/4 szklanki mleka
  • 40g stopionego masła
  • 1 jajko
  • 2 łyżki cukru
  • opakowanie cukru waniliowego
  • 1 kopiasta łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 gruszki
  • kilka łyżek miodu

 

Jajko roztrzepujemy i łączymy z roztopionym masłem i mlekiem. Dodajemy cukier, cukier waniliowy, mąkę i proszek do pieczenia. Dokładnie mieszamy, aż do powstania jednolitej masy, tak aby nie posiadała grudek. Pozostawiamy na 15min .

Po tym czasie na rozgrzanej patelni z minimalną ilością oleju smażymy placuszki, po kilka minut z każdej strony, aż się zarumienią.

Gruszkę myjemy, obieramy, kroimy w ćwiartki i wydrążamy gniazda nasienne.

Usmażone placuszki podajemy ze świeżą gruszką, polane miodem.

 

 


 

Smacznego!:)

Babeczki z owocami lata

Za oknami wciąż deszcz i deszcz, nie rzadko w towarzystwie burz, których przyznam się Wam, że bardzo się boję. W takie dni lubię poleżeć w towarzystwie dobrej książki i obowiązkowo z pyszną babeczką w ręce!:)

Te maleństwa wypatrzyłam już jakiś czas temu na pełnym pyszności blogu Mysi i od razu zdecydowałam, że muszę je zrobić jeszcze w tym sezonie:) Mięciutkie, wilgotne, pełne najróżniejszych owoców (bo możecie dodać mieszankę jakich tylko chcecie) więc zarazem pełne lata:)Podaję przepis z moimi zmianami:

 

 

Składniki:

  • 120g miękkiego masła 
  • 3/4 szklanki cukru 
  • opakowanie cukru waniliowego
  • 2 jajka 
  • 1 i 1/4 szklanki mąki 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia 
  • 1/2 szklanki mleka
  • 200g dowolnych owoców (u mnie: wiśnie, agrest, poziomki, porzeczki czerwone, czarne, maliny)
  • dekoracja: 3 łyżki cukru pudru, opakowanie serka mascarpone (250g)

 

Miękkie masło ucieramy z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę. Dodajemy po jednym jajku, jednocześnie miksując. Do masy dodajemy na przemian mąkę, proszek do pieczenia i mleko. Całość miksujemy na jednolitą masę.

Ciasto nakładamy do papierowych papilotek (do około 3/4 ich wysokości) umieszczonych w blaszce do wypieku muffinek.

Do każdej babeczki wciskamy w środek po kilka owoców i posypujemy po wierzchu około 1-2 łyżkami mieszanki owocowej.

Pieczemy w temperaturze 170-180 stopni przez około 20min aż do suchego patyczka. Po upieczeniu wyjmujemy babeczki i pozostawiamy do ostudzenia.

Kiedy babeczki są już zimne można je ozdobić. Serek mascarpone mieszamy z cukrem pudrem. Tak przygotowany krem możemy rozsmarować na każdej babeczce lub ozdobnie nałożyć go przy pomocy rękawa cukierniczego. Dodatkowo na kremie można poukładać świeże owoce.

 

 


 

Smacznego!:)

Kawa mrożona

Nie macie pomysłu na leniwe popołudnie, które trzeba by czymś ochłodzić? Ja w takich sytuacjach zawsze stawiam na ulubioną kawę mrożoną:) Jest po prostu numerem 1 w naszym domu!Nikt się jej nie oprze:)

W moim mieście najlepszą kawę mrożoną można wypić w tzw. Starym Coctail-barze. Nie jest to jego nazwa, my tak na niego mówimy, bo podczas jego istnienia powstało wiele innych, nie dorównujących mu do pięt. Jest starszy ode mnie, chodziła do niego moja mama z koleżankami, na „laby” ze szkoły i wiele lat twierdziła że nigdy na pewno nie wypije lepszej kawy niż tam. W związku z tym, że wszyscy w domu jesteśmy kawoszami, eksperymentowałam wiele, żeby znaleźć przepis na tą naszą ulubioną-idealnie słodką, bardzo kremową i bardzo orzeźwiającą:) Ta sama mama:) – po jej spróbowaniu stwierdziła, że ta z coctail-baru się do niej nie umywa!:) Taka ona prosta, a taka pyszna:)

Każdy z Was ma bez wątpienia swój sprawdzony ideał, który często wykorzystuje, dziś ja chciałabym się z Wami podzielić moim:)

 

 

Składniki :

  • 3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
  • 1 szklanka mleka
  • 4 łyżeczki cukru
  • 3 gałki lodów waniliowych / waniliowo – czekoladowych

 

Kawę rozpuszczamy w 1/3 szklanki wrzącej wody, pozostawiamy do ostygnięcia.

Do mixera wlewamy mleko, wystudzoną kawę , słodzimy , dodajemy kostki lodu , lody i kakao. Całość dokładnie mixujemy.

Tak przygotowany napój wlewamy do szklanek. Do każdego dodajemy po gałce lodów i w zależności od upodobań dekorujemy bitą śmietaną.

 


 

Smacznego!:)

Sernik jagodowy

W regionie w którym mieszkam czyli w Małopolsce, a dokładniej w niedalekim sąsiedztwie Beskidu Sądeckiego i Wyspowego na jagodę mówi się borówka:) Nazwa sernik borówkowy nie przemawia do mnie jednak tak bardzo jak jagodowy pomimo, iż wykonałam go właśnie z naszych leśnych borówek a nie owoców borówki amerykańskiej. Lubię oczywiście obydwa te gatunki jednak bardziej lubię nasze – rodzime:)

Sernik zdecydowanie podbił nasze serca. Wykonywałam już wcześniej kilka serników np. sernik na pierniczkach, z dulce de leche, cappuccino czy rafaello. Nie robiłam jednak nigdy owocowego i ten właśnie okazał się strzałem w dziesiątkę!:) Wygląda pięknie, dzięki intensywnemu fioletowemu kolorowi, jest mięciutki tak, że wprost rozpływa się w ustach!:) Po prostu – PYSZNY!:)

Przepis znalazłam u Majanki i trochę zmodyfikowałam. Bardzo dziękuję:)

 

 

Składniki:

  • 200g herbatników (u mnie pełnoziarniste)
  • 80g margaryny do wypieków lub masła
  • 1 kg sera wiaderkowego
  • 220g cukru
  • 5 jajek
  • opakowanie cukru waniliowego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 300g jagód

DEKORACJA :

  • 100g jagód
  • 250ml śmietanki kremówki 30%
  • cukier waniliowy
  • śmietan fix

 

Herbatniki kruszymy przy pomocy blendera lub wałka do ciasta. Margarynę rozpuszczamy na małym ogniu. Obydwa składniki łączymy i wysypujemy na wyłożoną folią aluminiową tortownicę. Ciasteczka dokładnie dociskamy do spodu. Wkładamy na 20min do lodówki.

W tym czasie przygotowujemy masę serową. Ser, cukier, cukier waniliowy i obydwie mąki dokładnie miksujemy. Dodajemy jagody i sok z cytryny. Ponownie miksujemy aż do całkowitego połączenia się składników. Na koniec dodajemy jaka i miksujemy jeszcze tylko chwilkę.

Gotową masę wylewamy na ciasteczkowy spód. Sernika pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około godzinę. Należy sprawdzać czy masa serowa nie jest płynna, szczególnie na środku ciasta. Powinna dawać delikatny opór jak galaretka przy naciśnięciu. Po upieczeniu sernika pozostawiamy go w piekarniku aż do wystygnięcia (dzięki temu nie opadnie).Kiedy sernik jest już zimny, możemy go udekorować.

W oryginalnym przepisie sernik zalany był polewą śmietanową (wyżej podałam linka). Mój sernik był jednak zbyt wysoki i popękał, więc musiałam z niej zrezygnować. Zamiast tego ozdobiłam go bitą śmietaną i borówkami.

Śmietankę kremówkę ubijamy z cukrem waniliowym. Pod koniec dodajemy śmietan-fix, aby ubiła się ładnie na sztywno. Dekorujemy sernik bitą śmietaną i jagodami.

 

 

 

Smacznego!:)

Shake waniliowy

J: Więc…na co masz ochotę? Dzisiaj Twoja kolej żeby wybrać.

M: Mogę wybrać co chcę – obojętnie czy ciasto czy deser?

J: No tak, tak jak zawsze:)

M: To ja chcę żebyś zrobiła Shake’a 😀

J: Shake’a????

M: No tak takiego jak z Mc. Zrobisz?

J: Pewnie że zrobię

M: Umiesz?

J: Ja bym nie umiała?:D Przecież to musi banalne!:) Na pewno nie chcesz nic lepszego? Jakiegoś bardziej pracochłonnego?

M: Nie, chce właśnie to:D

Bardzo mnie zaskoczył ten wybór, oj bardzo!:) Jakby była moja kolej wyboru to bym powiedziała np. Jagodzianki! (muszę poczekać do przyszłego tygodnia) Ale nie M:) On uwielbia wszelkie desery i koktajle. No i spełniłam to małe życzenie, no bo czemu nie skoro mogę, niewiele mnie to wysiłku kosztuje a uśmiech od ucha do ucha jest:) Shake rzeczywiście smakuje jak z Mc Donalda, a przynajmniej wiemy co pijemy!:) Jest pyszny i idealny na panujące upały. Szklaneczka słodyczy i orzeźwienia w jednym z pyszną pianką na wierzchu:) Smak zależy od lodów jakich użyjemy, my wybraliśmy waniliowy:)

Gorąco polecamy!:)

 

Składniki (na dwie wysokie szklanki) :

  • 1,5 szklanki mleka zimnego
  • 2 szklanki lodów waniliowych (lub pół na pół wanilia-śmietanka)
  • 3 łyżeczki cukru pudru

 

Wszystkie składniki umieszczamy w blenderze i miksujemy około 30 – 60 sekund, aż wszystkie składniki dokładnie się zmieszają i utworzy się pianka.

Jeżeli lubicie mniej słodkie, można zrezygnować z cukru lub zmniejszyć jego ilość.

 

 

Smacznego!:)

Warzywne enchiladas

Nareszcie… oficjalnie zakończyłam studia, mogę się już mianować Panią nauczycielką języka angielskiego:):) Strasznie się cieszę, że mogę wreszcie zacząć pracować od września:):) Wczoraj miałam obronę pracy, byłam bardzo zestresowana ale… wszystko poszło cudownie i zakończyłam edukację z 5 na dyplomie!:)

To tak trochę prywaty na początek, ale jestem na prawdę bardzo szczęśliwa więc nie mogłam się powstrzymać:)


Jeśli jeszcze nie macie pomysłu na weekendowy obiad lub kolację, a macie ochotę na coś wegeteriańskiego a zarazem meksykańskiego – to zachęcam Was do wypróbowania tego przepisu. Znalazłam go na blogu „Tak sobie pichcę….” i od początku się nim zachwyciłam. Tam właśnie możecie znaleźć przepis w oryginale, a ja podaję z kilkoma moimi zmianami:)

Wiedziałam, że w najbliższym czasie je zrobię. Danie jest bardzo sycące i na prawdę pyszne!:) M zajadał podwójną porcje:) Planuję zrobić je ponownie, tym razem z farszem warzywnym:)

 

 

Składniki :

TORTILLE

  • 1 biała papryka
  • 1 czerwona papryka
  • 1 mała cukinia
  • 1 marchewka
  • 1 mała cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 puszka czerwonej fasoli
  • 1 puszka kukurydzy
  • 1 średni pomidor
  • 8 dużych tortilli
  • kostka sera żółtego (20dag)
  • przyprawy: sól, pieprz, papryka słodka, papryka ostra

SOS

  • 1 puszka pomidorów
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 szklanka śmietany (12%)
  • 3 listki świeżej bazylii
  • przyprawy: pieprz, sól, curry, chilli, papryka słodka, papryka ostra

 

Najpierw wszystkie warzywa dokładnie myjemy i osuszamy. Cebulę i czosnek szatkujemy, marchewkę kroimy w cienkie plasterki, paprykę, cukinię oraz pomidora kroimy w kostkę.

Na rogrzanej oliwie złocimy czosnek i cebulkę. Dodajemy do tego pokrojoną wcześniej paprykę, a potem stopniowo warzywa z puszki, pomidora i cukinię (na koniec). Całość dusimy około 10 minut aż wszystkie warzywa zmiękną i przyprawiamy do smaku.

W tym czasie przygotowujemy sos. Wszystkie podane składniki na sos pomidorowy (oprócz śmietany) miksujemy dokładnie w blenderze. Kiedy sos już jest gładki i jednolity-dodajemy śmietanę i mieszamy łyżką aż do połączenia.

Ser żółty ścieramy na tarce o grubych oczkach.

Na każdą tortillę nakładamy około 3-4 łyżki nadzienia, posypujemy serem i dokładnie zawijamy. Tak przygotowane tortille układamy w naczyniu żaroodpornym, wcześniej delikatnie nasmarowanym oliwą. Zalewamy sosem i przykrywamy folią aluminiową. Pieczemy około 30 min w temperaturze 180 stopni.

Po tym czasie zdejmujemy folię z naczynia, a tortille posypujemy resztą sera żółtego. Zapiekamy jeszcze około 10min.

Podawałam z sałatką, z ulubionych swieżych warzyw.

 

Smacznego!:)