Chleb pszenny z makiem

Tak sobie pomyślałam, że dawno nie było u mnie na blogu pieczywa, a przecież piekę je dość często. Żeby nie być monotematyczna i nie zanudzić Was tylko słodkimi wypiekami chciałam się z Wami podzielić przepisem na pyszny chleb. Sprawdzony przepis oczywiście z bloga „Moje wypieki”. Chlebek jest mięciutki, puszysty, pięknie wyrasta i wszystkim smakuje!:)A dodatek maku w cieście? jak dla nas – idealny!

Jest po prostu pyszny!:)

 

 

Składniki:

  • 35 g maku
  • 650 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki soli
  • 50 g masła
  • 1 łyżeczka cukru
  • 7 g suchych drożdży
  • 375 ml mleka
  • 1 średnie jajko

 

Do miski wsypujemy mąkę, mak, cukier, sól, suche drożdże. Masło rozpuszczamy w małym garnuszku. W mące robimy dołek, wlewamy mleko, masło, jajko. Z podanych składników wyrabiamy ciasto, aż będzie miękkie i nie klejące. Formujemy kulę, wkładamy do miski i przykrywamy ściereczką. Ciasto należy pozostawić w cieple do podwojenia objętości na około 1,5 – 2 godziny.

Ciasto można także wykonać w maszynie: Wszystkie składniki umieszczamy w maszynie do pieczenia, cały czas postępując według instrukcji: najpierw płynne, potem sypkie, na końcu drożdże. Nastawiamy program do wyrabiania ciasta ‚dough’ i pozostawiamy je do wyrobienia i wyrośnięcia. Następnie ciasto wyjmujemy i postępujemy wedle dalszych instrukcji. 

Formę keksówkę o wymiarach 29 x 10 cm smarujemy masłem i wysypujemy dokładnie semoliną.

Wyrośnięte ciasto krótko zagniatamy i formujemy go w podłużny bochenek, który umieszczamy w keksówce. Keksówka powinna być do połowy pełna. Przykrywamy ściereczką i pozostawiamy w cieple do ponownego wyrośnięcia (około 1 godziny). Chleb na pewno wyrośnie sporo ponad keksówkę.

Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200°C przez około 40 minut. Wypieczony chleb powinien po postukaniu od spodu wydawać głuchy odgłos.

Chlebek można także od początku do końca wykonać w maszynie do wypieku chleba, nastawiając program podstawowy.

 

Smacznego!:) 

Cytrynowe ciasto na oranżadzie

Czyli druga odsłona wspaniałego wspólnego pieczenia z Mileną (Russkaya). Ostatnim razem były muffinki cytrynowe z malinami – zaproponowane przeze mnie, a tym razem chciałabym Wam pokazać moją wersję ciacha zaproponowanego przez Nią:) Robiłyśmy to samo ciasto, jednak każda z nas zdecydowała się na inne dodatki do niego – u mnie to gorzka czekolada i wiórki kokosowe, u Milenki – orzeźwiająca mięta:)

Polecam Wam wypiek w obydwu wersjach!:)

 

Składniki:

(na małą kwadratową blaszkę o boku 22cm)

  • 1/2 szklanki oleju
  • 1/2 szklanki oranżady cytrynowej ( u mnie „3 cytryny”)
  • 2 jajka
  • 3/4 szklanki cukru
  • 2 szklanki mąki
  • opakowanie cukru waniliowego
  • łyżeczka sody
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 50g gorzkiej czekolady
  • sok i skórka z cytryny
  • 4 łyżki wiórek kokosowych
  • do dekoracji (opcjonalnie) : polewa czekoladowa, kandyzowany ananas (kostki), posypki cukrowe, wiórki kokosowe

 

W jednym naczyniu : mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, sodą i wiórkami kokosowymi.

W drugim naczyniu : Jajka miksujemy z cukrem i cukrem waniliowym. Dodajemy sok i skórkę z cytryny oraz oranżadę i olej, dalej dokładnie wszystko miksując. Powoli dodajemy sypką mieszankę i łączymy całość w gęstą masę. Kiedy ciasto jest gotowe, kruszymy do niego gorzką czekoladę w małe kawałeczki i delikatnie mieszamy łyżką.

Gotowe ciasto przelewamy do wyłożonej papierem do pieczenia foremki i pieczemy około 35 – 40 min w temperaturze 180 stopni.

Po upieczeniu ciasto studzimy i dowolnie dekorujemy.

 

Smacznego!:)

Na plaże! :)

 

Nareszcie urlop!! Ah – już nie mogłam się doczekać tegorocznego wypoczynku z M. nad naszym cudownym Bałtykiem!:)

 

Morza szum, ptaków śpiew,
Złota plaża pośród drzew –
Wszystko to w letnie dni
Przypomina Ciebie mi.…:)

 

Wszystkim Wam życzę słonecznej pogody i dużo odpoczynku na ten długi weekend oraz na ostatnie tygodnie lata!

Do napisania niebawem!:)

Pozdrawiam gorąco!

Judik

 

 

Fibi też chciała pojechać:)

Kruche ciasto z masą budyniową i śliwkami

Ostatnio dostałam w prezencie dużo pięknych ogrodowych śliwek: cudowne zielono-żółte renklody, które są chyba moim ulubionym gatunkiem śliwek oraz popularną fioletową śliwkę „opal” którą użyłam do ciasta i sprawdziła się idealnie!:) Powiem szczerze, że bardzo lubię takie prezenty, gdyż wtedy wiem, że warzywa i owoce, które jemy, są zdrowe i z najwyższej półki. Do ciasta możecie oczywiście użyć dowolnego gatunki śliwki, który Wam będzie najbardziej odpowiadał.

Przepis na ciasto podpatrzyłam na blogu „Smaczna Pyza” i trochę go zmodyfikowałam (jak zawsze) 🙂 Jak przystało na kruche ciasto-jest kruche, ale masa budyniowa idealnie je uzupełnia. Możecie użyć dowolnych owoców, mi jednak śliwki pasują do niego wyśmienicie:)

 

 

Składniki:

CIASTO

  • 300g mąki
  • 5 łyżek cukru
  • 150g margaryny do wypieków
  • 1 jajko

MASA

  • 2 budynie śmietankowe (bez cukru)
  • 5 łyżek cukru
  • 750 ml mleka
  • 600 g śliwek

KRUSZONKA

  • 120g margaryny do wypieków
  • 100g mąki
  • 100g cukru
  • 5 łyżek wiórek kokosowych

 

Mąkę mieszamy w misce z cukrem. Dodajemy jajko i posiekaną margarynę i zagniatamy ciasto. Dno tortownicy o średnicy 26cm wylepiamy 2/3 ciasta. 1/3 ciasta wykorzystujemy do wylepienia boków tortownicy do około połowy jej wysokości. Całe ciasto nakłuwamy widelcem i wkładamy na 20min do lodówki.

Po schłodzeniu przekładamy ciasto do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy około 30 min. W międzyczasie przygotowujemy masę. Z 750 ml mleka odlewamy 1/2 szklanki. Mieszamy w niej cukier i proszek budyniowy aż znikną grudki. Pozostałe mleko zagotowujemy. Kiedy mleko już wrze-wlewamy mieszankę budyniową i gotujemy około 3min cały czas energicznie mieszając aż do powstania budyniu.

Gotowy budyń wylewamy na podpieczony wcześniej spód ciasta. Na wierzch układamy połówki śliwek (wcześniej umyte i pozbawione pestek). Z mąki, cukru, wiórek kokosowych i margaryny – zagniatamy kruszonkę. Posypujemy nią obficie ciasto po wierzchu. Pieczemy jeszcze około 40min w temperaturze 180 stopni. 

Po upieczeniu wyjmujemy z formy. Najlepiej kroi się po kilkugodzinnym schłodzeniu w lodówce.

 

 

 

Smacznego!:)

Dżem morelowy

Dzisiaj ciąg dalszy moich zmagań z przetworami na zimę:) Pokazywałam Wam już moje Konfitury z czerwonej porzeczki, a teraz przyszła kolej na coś morelowego. Jakiś czas temu podpatrzyłam na blogu Cudawianki jej „słoiczek szczęścia” i od razu zapragnęłam mieć kilka takich skarbów na własność. Zrobiłam go po swojemu ale wyszedł pyszny, na prawdę ciężko mu się oprzeć!:) A ten kolor….soczysta żółć i pomarańcz w jednym-coś pięknego:)

 

 

Składniki:

  • 1kg moreli
  • 1kg cukru żelującego 1:1
  • 4-5 słoiczków po 250ml

 

Morele myjemy, obieramy z łup i pestek. Jeżeli skórka nie chce schodzić, można pomóc sobie, polewając owoce wrzątkiem.

Jeśli chcemy aby dżem posiadał kawałki owoców odkładamy kilka sztuk, a resztę miksujemy w blenderze. Odłożone owoce kroimy na średniej wielkości kawałki. Jeżeli chcemy aby konsystencja była gładka-miksujemy wszystkie owoce.

Tak przygotowany mus morelowy przelewamy do garnka i zasypujemy cukrem żelującym. Całość dokładnie mieszamy i podgrzewamy aż do zagotowania. Kiedy mus zacznie wrzeć – gotujemy go 5 min.

Tak przygotowany dżem można przelewać do słoiczków i pasteryzować.

Ja pasteryzowałam w piekarniku, o czym pisałam już przy okazji wspomnianej wyżej konfitury porzeczkowej. Wsadzamy puste słoiki do zimnego piekarnika i zapalamy go (temperatura około 150 stopni). Wyparzamy słoiki 20min. Po tym czasie, wyciągamy je ostrożnie przy pomocy kuchennej rękawicy, napełniamy dżemem, zakręcamy i wkładamy do gorącego piekarnika na kolejne 20min. Po pasteryzacji wyciągamy słoiki i stawiamy na zakrętkach (do góry nogami) aby się zassały. Po około 15 minutach odwracamy i pozostawiamy do ostygnięcia.

 

 

                  

 

Smacznego!:)

Arbuz z malinowym mascarpone

Jeżeli u Was też nastały takie afrykańskie upały jak u Nas, to mam dla Was świetną propozycję na ich przetrwanie. Orzeźwiający arbuz, odrobina alkoholu i słodki malinowy krem – połączone w jedną całość idealnie sprawdzą się na popołudniowy deser. Dodatkową zaletą jest to, że wcale się przy tym nie zmęczycie:)

Źródło: „Dorota smakuje”, z moimi zmianami. 

 

 

Składniki (dla 4 osób) :

  • połówka małego arbuza
  • garść malin
  • 150g serka mascarpone
  • 2 łyżeczki cukru pudru
  • 4 kieliszki likieru Passoa (po 25ml każdy) – opcjonalnie

 

Przed przygotowaniem deseru arbuza należy schłodzić przez kilka godzin w lodówce. Schłodzony owoc kroimy w średniej wielkości kostkę, pozbywamy się pestek i przekładamy do dużej maski. Zalewamy likierem Passoa i mieszamy.  Wsadzamy do lodówki, aby w tym czasie przygotować krem.

Garść malin gnieciemy widelcem w miseczce. Serek mascarpone ucieramy mikserem z cukrem pudrem i rozgniecionymi malinami. 

Na dno pucharków wyciskamy krem, można przy użyciu szprycy. Arbuza wyjmujemy z lodówki i dzielimy do pucharków na cztery porcje. Każdą porcję polewamy pozostałym w misce alkoholem. Na wierzch nakładamy ponownie krem malinowy (najlepiej przy pomocy szprycy).

Można dodatkowo udekorować malinami lub arbuzem.  Podajemy od razu po przygotowaniu.

 

   

 

Smacznego! 🙂

Muffiny cytrynowe z malinami i kremem z owoców leśnych

Nie spodziewałam się, że wspólne pieczenie (choć tylko wirtualne) może być takie fajne:) Do tej pory z kuchni wyganiałam wszystkich i chciałam zawsze wszystko zrobić sama. Kiedy jednak zobaczyłam, że mamy z Mileną (Russkaya) tak wiele wspólnego(wiele!) to doszłam do wniosku, że niedopuszczalnym marnotrawstwem byłoby tego nie wykorzystać. Dlatego właśnie bez zastanowienia zaproponowałam jej wspólne pieczenie, a ona równie szybko się zgodziła:)


Milenko Kochana dziękuję Ci za baaaaardzo miłe wspólne pieczenie, za rozmowy i świetną zabawę!:)Musimy to powtórzyć jak najszybciej!:)


Muffinki, które upiekłyśmy z przepisu Dorotus, to pierwsza część naszej wirtualnej kuchennej współpracy:) Postanowiłyśmy urozmaicić je kremem. Nie jestem zwolenniczką gotowych produktów, ale bardzo chciałam się przekonać jak smakują kremy owocowe Delecty, które widziałam już na wielu blogach. Z reguły kremy, które robię powstają z serka mascarpone, czasem jednak warto poeksperymentować.

Babeczki polecam Wam z całego serca! Są bardzo delikatne, mięciutkie i idealnie cytrynowe w smaku:) U mnie wszyscy byli zachwyceni:)

Jestem strasznie ciekawa jak wyszły mojej kuchennej partnerce – zobaczmy:) : Dziś mam ochotę na…

 

 

Składniki:

  • 60 g margaryny do wypieków
  • 200 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 150 g cukru 
  • sok i skórka otarta z 1 cytryny
  •  120 ml mleka
  • 1 jajko
  • 150 g malin + kilka do dekoracji (u mnie malinki + jeżyny)
  • krem Delecta o smaku owoców leśnych (lub inny-Wasz ulubiony) i 150g jogurtu naturalnego oraz 250ml mleka potrzebnych do jego przygotowania

 

 

W jednym naczyniu mieszamy mąkę, cukier, proszek do pieczenia i sodę. Dodajemy skórkę i sok z cytryny.

Margarynę rozpuszczamy na malutkim ogniu i pozostawiamy do ostygnięcia. Maliny myjemy i osuszamy.

W drugim naczyniu roztrzepujemy jajko, dodajemy mleko, roztopioną margarynę i mieszamy.

Składniki z obu naczyń – suche i mokre – łączymy ze sobą i mieszamy tylko do momentu połączenia się składników. Na koniec dodajemy maliny i delikatnie mieszamy jeszcze raz.

Formę do muffinek wykładamy papilotkami i napełniamy ciastem do 3/4 wysokości. Pieczemy około 20min w temperaturze 200stopni. Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika, lecz nie od razu wyjmujemy babeczki z formy. Należy odczekać 5-10 min, gdyż muffinki będą bardzo miękkie i może nie udać się ich ładnie wyjąć.

Po tym czasie, możemy je oczywiście od razu zajadać, albo dowolnie udekorować:)

P.S. Jeżeli chcecie je udekorować kremem to polecam schłodzenie ich przez około 20 min w lodówce. Ja moje przekrawałam i przekładałam kremem z owoców leśnych oraz przy pomocy szprycy ozdabiałam z wierzchu również kremem i owocami. Przygotowanie jego jest bardzo proste (wg instrukcji z pakowania): jogurt i mleko (w proporcjach podanych powyżej) miksujemy razem z kremem w proszku około 7min aż do uzyskania gęstej konsystencji:)

 

 

Kto się poczęstuje?:)

 


 

Smacznego!:)

Dwukolorowy sernik z czarną porzeczką (na zimno)

Zastanawiam się w czym tkwi fenomen serników że tak je lubimy:) Uwielbiam je piec, a jeszcze bardziej uwielbia je moja rodzina zjadać;) Co kolejny to lepszy. Ten-to pierwszy sernik na zimno w moim życiu i od razu strzał w 10!:) Zachwyca nie tylko wyglądem, ale również smakiem. Posiada tylko jedną wadę. Wiecie jaką? W związku z tym, iż jest to sernik na zimno, trzeba go kilka godzin schładzać w lodówce, a nas takie czekanie wręcz przerasta!:) No bo jak tu siedzieć spokojnie jak takie pyszności są zamknięte w lodówce?:) Polecam Wam gorąco:)

 

Przepis z bloga Majanki, który jest skarbnicą pysznych przepisów na serniki i nie tylko:) To już kolejny sernik z jej bloga, który robię i jak do tej pory nigdy się nie zawiodłam:) Bardzo dziękuję za przepis:)

 

 

Składniki:

  • 220g herbatników
  • 100g masła
  • 1kg twarogu wiaderkowego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 200 ml śmietanki kremówki 30%
  • 230g cukru
  • 2 czubate łyżki cukru pudru
  • 1/3 szklanki gorącej wody
  • 3 łyżki żelatyny
  • 200g czarnych porzeczek

 

Herbatniki kruszymy na pył przy pomocy wałka kuchennego lub blendera. Masło rozpuszczamy na małym ogniu. Obydwa składniki mieszamy ze sobą.

Tortownicę (średnica 26cm) wykładamy papierem do pieczenia, wysypujemy na nią masę ciasteczkową i dociskamy ją równomiernie do dna tortownicy tworząc spód ciasta. Schładzamy około 15min w lodówce.

W tym czasie przygotowujemy masę serową.

Twaróg miksujemy z cukrem, sokiem z cytryny i śmietanką kremówką. Żelatynę rozpuszczamy dokładnie w gorącej wodzie (proporcje podane w składnikach powyżej) i dodajemy do masy. Całość jeszcze raz miksujemy.

Gotową masę serową dzielimy na 2 części. Na gotowy ciasteczkowy spód wylewamy jedną masę i wstawiamy do lodówki do stężenia. Dzięki temu masy nie połączą się i sernik będzie dwukolorowy.

Do drugiej części masy serowej dodajemy zmiksowane w blenderze czarne porzeczki i cukier puder. Można masę spróbować i dosłodzić wedle uznania więcej lub mniej.

Na stężoną masę białą wylewamy masę fioletową i pozostawiamy w lodówce na co najmniej kilka godzin a najlepiej na całą noc.

 

 


 

Smacznego!:)