Niestety dopadła mnie choroba i gardło odmówiło mi posłuszeństwa. O tyle o ile mówienie nie wychodzi mi teraz najlepiej, to przecież pisać mogę. Tak więc leżę w łóżku z laptopem na kolanach, popijam ciepłą herbatę z miodem i malinami i dzielę się z Wami przepisem na pyszne maleństwa, które piekłam kilka tygodni temu. Co w nich niezwykłego? Lawenda:-) Mam ogromną słabość do tych fioletowych kwiatuszków.
Ciasteczka idealnie komponują się ze szklanką mleka lub kawą:-)
P.S. Intuicja mówi mi, że będą świetnym prezentem dla bliskiej osoby:-)
Przepis (z moimi zmianami) pochodzi ze strony „Maja w ogrodzie”

Składniki:
- 210 g masła (w temperaturze pokojowej)
- 1,5 szklanki mąki
- 3 łyżki mąki ziemniaczanej
- 3/4 cukru pudru
- 2 łyżki cukru waniliowego
- skórka otarta z połówki cytryny
- szczypta soli
- 1 żółtko
- 1 łyżka (płaska) suszonych kwiatów lawendy

W misce umieszczamy składniki sypkie: obydwie mąki, cukier, cukier waniliowy i suszoną lawendę. Dokładnie mieszamy.
Dodajemy otartą skórkę z cytryny, żółtko i plasterki masła. Ze wszystkich składników zagniatamy ciasto, dokładnie wyrabiając na gładko.
Gotowe ciasto dzielimy na dwie części, formujemy z nich wałeczki i owijamy folią aluminiową. Schładzamy w lodówce około 2 godziny.
Po schłodzeniu, wałeczki kroimy na około 0,5 cm plasterki, które układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Ciasteczka pieczemy około 12 – 15 min w temperaturze 180 stopni.

Do wykonania przepisu można użyć cukru lawendowego, zastępując nim cukier puder podany w przepisie i rezygnując już wtedy z kwiatów lawendy:-)
Smacznego! 🙂
