Tort „Oreo” na 6 urodziny bloga! :)

Tyle się dzieje w moim życiu, że na blogowanie czasu brak. Masa pracy w szkołach, dużo stresu, przygotowania do ślubu, który zbliża się wielkimi krokami i niestety częste choroby powodują, że opadłam z sił. Pojawiam się sporadycznie, ale proszę, nie traćcie wiary we mnie, bo jestem tu zawsze na dobre i na złe.

5 lutego minęło 6 lat odkąd dokonałam pierwszego wpisu i właśnie dziś, z miesięcznym opóźnieniem świętuję tą rocznicę wspaniałym tortem Oreo. Cudowna, słodziutka masa z tymi popularnymi ciasteczkami, idealnie uzupełniała wilgotne ciasto czekoladowe. Poezja 🙂

Dziękuję Wam Kochani za te wszystkie lata. Życzcie mi kolejnych jeszcze lepszych!

 

 

 

Składniki:

CIASTO

  • 4 jajka
  • 200 ml mleka
  • 170 ml oleju
  • 1,5 szklanki cukru
  • 200 g mąki
  • 80 g kakao
  • 1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody

MASA

  • 500 g mascarpone
  • 250 ml kremówki 36%
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 10 ciastek Oreo

DEKORACJA

  • ciastka Oreo (około 10)

 

W jednym naczyniu łączymy składniki suche na ciasto: mąkę, sodę, proszek do pieczenia, kakao i cukier. W drugim roztrzepujemy jajka z mlekiem i olejem. Zawartość obydwu naczyń łączymy i dokładnie mieszamy. 

Formę o średnicy 21 cm wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy na nią ciasto. Pieczemy około 60 minut w temperaturze 170 stopni, do tak zwanego suchego patyczka. Gotowe ciasto wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia. 

Kiedy ciasto jest chłodne przekrawamy je na trzy blaty. z górnego blatu odcinamy „górkę”. Ciasto najczęściej nie wyrasta równo tylko właśnie z tak zwaną górką, którą użyjemy do dekoracji boków.

W misie miksera umieszczamy mascarpone, cukier puder i kremówkę. Ubijamy, aż powstanie sztywna masa. Na koniec dodajemy pokruszone ciasteczka oreo i jeszcze chwilę miksujemy.

Pierwszy blat ciasta układamy na paterze i smarujemy go 1/3 masy. Przykrywamy drugim blatem i smarujemy kolejną porcją (1/3) masy. Przykrywamy wierzchem ciasta. Pozostałą masą smarujemy boku tortu i jego wierzch. 

Odciętą „górkę” ciasta kruszymy drobno do osobnej miski. obtaczamy ciastem bok tortu. Wierzch dekorujemy pozostałym kremem i ciasteczkami. 

 

 

 

Smacznego! 🙂

 

Korzenna czekolada na gorąco

Cudownie rozgrzewająca i bardzo bardzo pyszna. Jeśli dodacie tak jak ja przypraw korzennych stanie się jeszcze bardziej aromatyczna. Idealna na rozgrzanie się we dwoje w nadchodzące mroźne dni. Jeśli udekorujemy ją bitą śmietaną i posypiemy cukrowymi serduszkami będzie wspaniałym walentynkowym deserem

 

Przepis znalazłam w Małej Cukierence i zmodyfikowałam. 

 

 

 

Składniki:

  • 500 ml mleka
  • 100 g czekolady gorzkiej wysokiej jakości
  • 2 -3 łyżki brązowego cukru
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • szczypta mielonych goździków
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • dekoracja: bita śmietana, cukrowa posypka

 

W garnku z grubym dnem podgrzewamy mleko z cukrem i mieszamy, aż się rozpuści. Czekoladę siekamy na drobniejsze kawałki i wrzucamy do mleka. Kiedy połączy się z mlekiem, dodajemy korzenne przyprawy i mieszamy. Gotowy napój przelewamy do szklanek i dekorujemy wedle uznania bitą śmietaną i cukrową posypką. Podajemy gorące 🙂

 

Smacznego! 🙂

Ciasto Kinder Country

Witajcie Kochani po miesięcznej przerwie! Bardzo długo mnie tu nie było, ale styczeń w moim zawodzie przeważnie należy do intensywnych i niestety zabrakło czasu na przyjemności. Przepisy i zdjęcia piętrzą mi się w folderach dlatego mam nadzieję, że tym razem uda mi się publikować regularnie 🙂 

Ciasto, które dziś Wam proponuję to odpowiednik znanego batonika firmy Kinder. Przyznam szczerze, że batonik ten jest jednym z moich ulubionych, dlatego kiedy zobaczyłam przepis na to ciasto, wiedziałam, że muszę je zrobić w najbliższym czasie. Moi domownicy wprost oszaleli na jego punkcie! Nie wiem czy byli tak głodni słodyczy po długiej przerwie w pieczeniu, czy tak bardzo im smakowało. Wiem jedno – ciasto zniknęło w mgnieniu oka.

Przejdźmy jednak do konkretów. Robi się je szybko i bezproblemowo. Nie trzeba włączać piekarnika, a przygotowanie mas również nie powinno sprawić nikomu problemu. Biała masa razem z płatkami do złudzenia przypomina tę z batonika. Masa ciemna na wierzchu jest odpowiednikiem czekolady, którą baton jest polany, to taki dodatek, muszę jednak przyznać że pyszny.

Polecam! 🙂

 

Źródło: Przepis na talerzu

 

 

Składniki:

  • 400 ml śmietany 30%
  • 250 g sera mascarpone
  • 2 śmietan-fixy
  • 2 białe czekolady
  • 2 mleczne czekolady
  • 100 g herbatników
  • 3 szklanki płatków „Nestle Kangus”

 

Białe czekolady roztapiamy w kąpieli wodnej i studzimy.

200 ml śmietany kremówki ubijamy w misie miksera razem z mascarpone, aż powstanie sztywna masa. Pod koniec ubijania wlewamy ostudzoną czekoladę i miksujemy do połączenia składników. Do gotowej masy wrzucamy 2 i 1/2 szklanki płatków Nestle Kangus i mieszamy.

Formę o średnicy 21 cm wykładamy papierem do pieczenia i na dnie układamy herbatniki. Na wierzch wykładamy gotową białą masę. Wyrównujemy i układamy pozostałe herbatniki.

Czekoladę mleczną roztapiamy w kąpieli wodnej.

W tym czasie, 200 ml śmietany ubijamy dodając stopniowo dwa śmietan-fixy, aby masa była bardziej zwarta. Do ubitej śmietany dodajemy cienką stróżką wystudzoną czekoladę i miksujemy do połączenia.

Gotową masę czekoladową wylewamy na ułożone wcześniej herbatniki. Wyrównujemy i posypujemy pozostałą połową szklanki płatków. Schładzamy w lodówce kilka godzin, a najlepiej całą noc. 

 

 

Smacznego! 🙂

Rodzynkowiec

Pyszne i bardzo świąteczne ciasto. Dwa lata pod rząd było ulubionym ciastem moich dziadków, więc już choćby jest to moje „must bake” na  Boże Narodzenie.

Mięciutki czekoladowy biszkopt, masa czekoladowa przełamana kwaśnym porzeczkowym dżemem i pijane rodzynki w czekoladzie. Rozpusta! 🙂

 

Źródło, z moimi zmianami: Gotuję, bo lubię 

 

 

Składniki:

(forma 35 cm x 28 cm)

BISZKOPT

  • 7 jajek
  • 1 szklanka cukru
  • 3/4 szklanki mąki
  • 1/4 szklanki kakao

MASA

  • 2 opakowania budyniu czekoladowego (słodzonego)
  • 700 ml mleka
  • 200 g miękkiego masła
  • 1 łyżka cukru pudru

WIERZCH

  • 450 g rodzynek
  • szklanka rumu
  • 100 g masła
  • 100 g czekolady mlecznej
  • 100 g czekolady gorzkiej

DODATKOWO

  • słoiczek dżemu z czarnej porzeczki
  • 3 łyżki rumu

 

Pracę nad ciastem najlepiej rozłożyć na dwa dni.

 

Dzień I

Rodzynki zalewamy rumem, przykrywamy folią aluminiową i wkładamy na 12 – 24 godziny do lodówki.

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodajemy cukier, łyżka po łyżce. Na sam koniec dodajemy żółtka i miksujemy jeszcze chwilę. Mąkę i kakao przesiewamy do masy i mieszamy szpatułką lub drewnianą łyżką delikatnie, tak, żeby składniki się połączyły i powstanie jednolite ciasto.

Gotowe ciasto przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy około 35- 40 minut w temperaturze 180 stopni do tak zwanego suchego patyczka.

Upieczony biszkopt wyjmujemy z pieca i pozostawiamy do ostygnięcia.

 

Dzień II

Biszkopt dzielimy na dwa równe placki.

W miseczce mieszamy dżem porzeczkowy z rumem i smarujemy tym jeden blat biszkoptu.

Przygotowujemy budyń według instrukcji na opakowaniu, zmniejszając ilość mleka do 700 ml. Gotowy budyń pozostawiamy do ostygnięcia.

Masło ucieramy z cukrem pudrem na puszystą, jasną masę. Dodajemy po łyżce zimnego budyniu i cały czas miksujemy.

Gotową masę rozsmarowujemy na dżemie. Przykrywamy drugim plackiem biszkoptu. 

Czekolady umieszczamy w garnuszku razem z masłem. Rodzynki odcedzamy z rumu i dodajemy do roztopionych czekolad. Powstałą mieszankę wylewamy na wierzch placki i równomiernie rozprowadzamy.

Ciasto wkładamy do lodówki na 12 godzin, aby dobrze zastygło. 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Krakowski pischinger z powieści „Różany”

Pischinger kojarzy mi się nieodłącznie z moją babcią. Są to cudowne wspomnienia

Pozostał mi ogromny sentyment do tego deseru, dlatego kiedy zobaczyłam, że w powieści Bogny Ziembickiej „Różany” jest przepis na tradycyjny pischinger krakowski, długo nie trzeba było mnie namawiać do przetestowania przepisu. Bardzo lubię takie tradycyjne receptury, tym bardziej z regionu, w którym mieszkam. Co tu dużo mówić, wafel wyszedł pyszny! 🙂

Źródło: Bogna Ziembicka „Różany”

***

Lubicie spędzać wieczory z książką? Zachęcam do lektury „Różany”. Po więcej szczegółów zapraszam na stronę Wydawnictwa JAK

„Przedwojenny i współczesny Kraków, brytyjska Tanganika, Prusy Wschodnie, hitlerowskie Niemcy, Rosja sowiecka,a przede wszystkim podkrakowski majątek Różany i na ich tle historia trzech niezwykłych kobiet. Porywająca saga, od której trudno się oderwać”

 

 

 

Składniki:

  • 2 jajka
  • szklanka cukru
  • 200 g masła
  • 100 g gorzkiej czekolady (70% kakao)
  • 80 g mielonych orzechów włoskich
  • prostokątny wafel
  • 2 łyżki wódki

 

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej i pozostawiamy do ostygnięcia.

Jajka ubijamy z cukrem na parze, aż powstanie gęsta jasna masa. Przekładamy miskę do drugiej miski z zimną wodą i ubijamy jeszcze kilka minut, aż jajeczna masa ostygnie. W drugiej Misce ubijamy masło w temperaturze pokojowej, aż powstanie puszysta, biała masa. Dodajemy po trochę masy jajecznej, cały czas ubijając. Następnie dodajemy wódkę, roztopioną czekoladę i zmielone orzechy. Miksujemy, aż do połączenia się masy.

Gotową masą smarujemy pierwszą warstwę wafla, przykrywając kolejną. Tak powtarzamy czynność, aż użyjemy wszystkich wafli z opakowania i zużyjemy masę. Przyciskamy deską i ciężkim garnkiem i tak pozostawiamy na kilka godzin, aby się skleiło. Przechowujemy w lodówce. 

Gotowego wafla kroimy na prostokąty. Można polać roztopioną czekoladą, posypać cukrowymi dekoracjami lub orzechami. 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Straszne muffinki z robakami

Czasem dekorując muffinki dla dzieciaków sama czuję się jak duże dziecko, taką frajdę mi to sprawia 🙂 Tak było tym razem. Babeczki przygotowałam głównie dla moich kuzynów, ale cieszyli się nimi i mali i duzi. Przede wszystkim smakowały wybornie, a to, że również śmieszyły to ich dodatkowa zaleta. 

Babeczki czekoladowe przygotowałam z niezawodnego i naszego ulubionego przepisu (odrobinę go modyfikując), który dodatkowo urozmaiciłam kremem z Nutelli i konfiturą wiśniową. Całość ozdobiła „ziemista” dekoracja z żelkami – robakami.

Mniam 🙂

 

 

 

Składniki:

(na 12 sztuk)

  • 225 g mąki pszennej
  • 25 g kakao
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 150 g cukru
  • 180 ml mleka
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki oleju

KREM

  • 250 g mascarpone
  • 4 łyżki Nutelli

DODATKOWO

  • 12 łyżeczek konfitury wiśniowej
  • żelki – robaki

 

W jednej misce łączymy składniki mokre: jajka, mleko i olej. W drugiej misce łączymy składniki suche: mąkę, cukier, kakao, proszek do pieczenia i sodę. Zawartość obydwu misek łączymy ze sobą i mieszamy, aż powstanie lejące ciasto.

Formę na muffinki wykładamy papilotkami i nakładamy ciasto do około 3/4 wysokości papierka. Pieczemy około 15 minut w temperaturze 190 stopni.

Gotowe babeczki wyjmujemy z piekarnika, przekładamy na kratkę i studzimy.

Kiedy są już chłodne, w każdej z nich wydrążamy łyżeczką dziurę. Na środku babeczki, nabierając dokładnie tyle ciasta ile pomieści łyżeczka. Wybrane ciasto odkładamy na jeden talerz, a do powstałych dziurek nakładamy po łyżeczce konfitury wiśniowej.

W misie miksera umieszczamy mascarpone i Nutellę i miksujemy minutę, aż krem się połączy. Przekładamy go do szprycy z końcówką dużej gwiazdki i dekorujemy babeczki.

Na koniec posypujemy krem pokruszonym ciastem, które wcześniej odłożyliśmy z babeczek. Układamy żelki i ponownie posypujemy je „ziemią” z ciasta.

 

 

 

 

Smacznego! 🙂 

Tort Milky Way z owocami lata

Jestem absolutnie zakochana w tym torcie! Tym razem nie chodzi mi o smak na pierwszym miejscu, ale o dekorację. Oczywiście, że tort jest pyszny, to nie ulega wątpliwości, mieszane owoce jagodowe świetnie przełamują słodycz masy, którą jednak znam już dość długo, jedliśmy ją wielokrotnie, więc to nie ona stanowiła tutaj główną atrakcję. Prawdziwy efekt „wow” zapewniła ściekająca polewa czekoladowa i mieszanka owoców ułożonych w cudowną koronę. Tort zachwycił gości, nie mogli się napatrzeć! Zapytacie więc czemu nie wypróbowałam innej masy? Mówiąc szczerze, rodzina by mi nie wybaczyła 🙂 Oni kochają masę Milky Way, a to już  zapewnia idealną rekomendację dla tego tortu! 

 

Źródło: masa i biszkopt: Moje wypieki, dekoracja – inspiracje na Instagramie

 

 

 

 

Składniki:

BISZKOPT

  • 6 jajek
  • 3/4 szklanki cukru
  • 3/4 szklanki + 2 łyżki mąki pszennej
  • 1/4 szklanki + 1 łyżka mąki ziemniaczanej

MASA

  • 700 ml śmietany kremówki (36%)
  • 2-3 śmietan-fixy dla zagęszczenia
  • 7 batoników Milky Way

POLEWA

  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 1 łyżka masła
  • 6 łyżek mleka

DODATKOWO

  • 500 g mieszanych owoców lata: maliny, truskawki, borówki amerykańskie

 

Przygotowanie biszkoptu:

Najlepiej upiec go dzień wcześniej, wtedy zdecydowanie lepiej się przekroi na 3 części.

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec dodajemy powoli cukier i po jednym żółtku cały czas miksując. Mąki przesiewamy i delikatnie mieszamy z powstałą masą, aż do połączenia. Na tym etapie już nie miksujemy.

Ciasto wylewamy na tortownicę o średnicy 22-24 cm, z dnem wyłożonym papierem do pieczenia i pieczemy około 40 min w temperaturze 175 – 180 stopni, do tak zwanego suchego patyczka.

Kiedy biszkopt jest upieczony, wyciągamy i póki gorący, upuszczamy go z wysokości 60 cm. Ciasto pozostawiamy do ostygnięcia i dopiero wtedy wyjmujemy z foremki.

 

Przygotowanie masy – najlepiej zacząć dzień wcześniej:

Śmietankę kremówkę podgrzewamy, dodajemy do niej połamane batoniki i czekamy, aż się rozpuszczą. Nie dopuszczamy do zagotowania, często mieszając. Masę studzimy, przykrywamy folią aluminiową i wstawiamy do lodówki, najlepiej na całą noc. Kiedy się schłodzi, ubijamy ją, stopniowo dodając po jednym śmietan-fixie dla zagęszczenia.

 

Przygotowanie polewy:

W garnuszku umieszczamy mleko, masło i czekoladę. Podgrzewamy na małym ogniu, często mieszając, aż powstanie jednolita polewa. Pozostawiamy do ostudzenia.

 

Wykonanie tortu: 

Gotowy biszkopt kroimy na 3 blaty. Wszystkie owoce dokładnie myjemy i osuszamy. Masę dzielimy na 3 części (w tym jedna do posmarowania tortu z zewnątrz). 

Pierwszy blat biszkoptu kładziemy na paterę i nakładamy na niego 1/3 masy. Na wierzchu układamy borówki, maliny i pokrojone w plastry truskawki. Owoce lekko wciskamy w masę. Całość przykrywamy drugim blatem i lekko dociskamy. Znów nakładamy 1/3 masy i pokrojone owoce. Przykrywamy ostatnim blatem. Tort dokładnie smarujemy z wierzchu i po bokach pozostałą masą. Tort wkładamy do lodówki, że się schłodził, czekając, aż polewa ostygnie. Jeśli wylejemy ciepłą polewę na tort, masa spłynie razem z nią.

Kiedy polewa ostygnie ale dalej jest płynna wylewamy ją na środek tortu i delikatnie rozsmarowujemy, pozwalając jej ściekać również na boki. Schładzamy w lodówce.

Po kilku minutach układamy owoce na torcie i przy jego podstawie tak jak na zdjęciach.

Tort przechowujemy w lodówce. 

 

 

 



Smacznego! 🙂

Tort czekoladowo – kawowy z owocową koroną i 5 urodziny bloga! :)

Witajcie po krótkiej przerwie! Miałam przygotowanych kilka przepisów Walentynkowych, ale niestety ostatnie dwa tygodnie były dla mnie tak pracowite, że nie miałam nawet chwili, aby je opublikować. Może przyjdzie na nie czas jeszcze w tym roku bo przecież już niedługo Dzień Kobiet 🙂 

 

Dziś natomiast chciałabym, abyście poczęstowali się kawałkiem tortu i razem ze mną świętowali 5 urodziny tego bloga!

Tort, który upiekłam na tą okazję był ulubionym tortem mojego ukochanego dziadka, który wspierał mnie w blogowaniu i zawsze bardzo interesował się tym jakie nowe przepisy będę w najbliższym czasie tworzyć czy testować. To na jego urodziny około 2,5 roku temu stworzyłam go po raz pierwszy. Dlatego do tego właśnie tortu mam szczególny sentyment. Teraz kiedy dziadka ze mną już nie ma, postanowiłam przygotować go na te okrągłe urodziny bloga, aby tak dostojnie uczcić tą okazję.

Dziękuję Kochani, że byliście i jesteście tu ze mną, że odwiedzacie i korzystacie z moich przepisów. Mam nadzieję, że czeka Nas jeszcze wiele lat blogowej przygody, tego bym sobie życzyła! Częstujcie się!

 

P.s. Przepraszam za brak zdjęcia w przekroju, ale kiedy już rozkroiliśmy nie miałam nawet jak zrobić zdjęć, postaram się to kiedyś uzupełnić 🙂


Przepis własny

 

 

Składniki:

BISZKOPT

  • 7 jajek
  • 1 szklanka cukru
  • 1/3 szklanki kakao
  • 1 szklanka mąki

MASA

  • 500 g mascarpone
  • 600 g kremówki
  • 4 łyżki kawy rozpuszczalnej (typu „Creme” – drobniutko zmielona)
  • 8 łyżek cukru pudru

NASĄCZENIE

  • 130 ml likieru kawowego (u mnie Sheridan’s)
  • 50 ml wody

 

DODATKOWO

  • słoiczek dżemu z owoców leśnych
  • świeże truskawki, maliny i borówki amerykańskie
  • wiórki czekoladowe
  • czekoladowe ziarna kawy

 

Przygotowanie biszkoptu:

*Biszkopt najlepiej upiec dzień wcześniej, wtedy łatwiej go będzie przekroić.

Białka oddzielamy od żółtego i ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodajemy stopniowo łyżką cukier, cały czas miksując. Na koniec dodajemy po jednym żółtku i miksujemy, aż dobrze rozmieszają się w masie. 

Mąkę i kakao przesiewamy przez sitko i po trochę dodajemy do masy. Mieszamy delikatnie szpatułką zgodnie z ruchem wskazówek zegara, dokładnie, tak żeby nie było grudek mąki.

Gotowe ciasto biszkoptowe przekładamy do wyłożonej papierem do pieczenia formy, o średnicy 25-26 cm. Pieczemy około 45 – 55 minut w temperaturze 180 stopni. Kiedy biszkopt jest gotowy wyciągamy go z piekarnika i zrzucamy na podłogę z wysokości kolan. Wkładamy do wyłączonego i uchylonego pieca, aż do wystygnięcia.

 

Przygotowanie nasączenia:

Likier mieszamy w szklance z wodą.

*Jeśli nie macie likieru kawowego, można przygotować kawę rozpuszczalną i dodać do niej 3-4 łyżki wódki.

 

Przygotowanie masy:

W misie miksera umieszczamy mascarpone i kremówkę. Dodajemy cukier puder i ubijamy na sztywną masę. Pod koniec ubijania dodajemy po łyżce kawy. Można masę próbować w trakcie ubijania i zmniejszyć lub zwiększyć ilość kawy, w zależności od waszych preferencji.

 

Wykonanie tortu:

Biszkopt przekrawamy na trzy równe blaty. Na paterze ustawiamy pierwszy blat i nasączamy 1/3 mieszanki. Smarujemy 1/2 dżemu z owoców leśnych i wykładamy na wierzch 1/3 masy. Przykrywamy kolejnym blatem i powtarzamy czynności (1/3 nasączenia, 1/2 dżemu i 1/3 masy). Ostatni blat nasączamy od spodu i układamy na samej górze tortu.

Pozostałą masą smarujemy wierzch i boki tortu, a także przy użyciu szprycy ozdabiamy tort dookoła rozetkami. Boki tortu obsypujemy wiórkami czekoladowymi, a na rozetkach układamy czekoladowe ziarna kawy.

Truskawki, maliny i borówki myjemy i suszymy. Truskawki przekrawamy na pół nie pozbawiając ich ogonków. Z owoców układamy „koronę” tak jak na zdjęciu, najpierw truskawki potem maliny, a na końcu borówki.

Gotowy tort przechowujemy w lodówce.

 

 

 

Smacznego! 🙂

 

Kandyzowana skórka pomarańczowa w czekoladzie

Do Świąt pozostało jeszcze kilka dni, a ja już nie mogę się doczekać. Pierniczki już upieczone czekają w pudełkach na lukrowanie, a ja czekam, żeby troszkę zmiękły. Od jutra przygotowania ruszają pełną parą. Żałuję tylko, że znów nie możemy liczyć na białe Boże Narodzenie. 

Dziś mam dla Was przepis na moją ulubioną skórkę pomarańczową w czekoladzie. Tak sobie myślę, że ze skórką pomarańczową to jest trochę tak, że albo się ją kocha, albo nienawidzi. Ja i moi bliscy znajdujemy się zdecydowanie w tej pierwszej grupie, dlatego co roku przygotowuję im ten przysmak. Idealnie sprawdzi się do podjadania w Święta, ale także jako prezent „last minute” dla najbliższych bo robi się ją na prawdę bardzo szybko i prosto 🙂

 

Źródło: Moje Wypieki

 

 

Składniki:

  • 3 duże pomarańcze (najlepiej z grubą skórką)
  • 1,5 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki wody
  • 200 g czekolady (mlecznej lub gorzkiej, ewentualnie pół na pół)

 

Pomarańcze dokładnie myjemy i wyparzamy. Obieramy dzieląc skórkę na ćwiartki a następnie kroimy w paseczki. Wykrawamy białą część (opcjonalnie, jest to gorzka część, ale dzięki niej skórki są bardziej mięsiste). Pokrojoną skórkę zalewamy gorącą wodą i gotujemy 15 minut. Odcedzamy i ponownie powtarzamy ten proces. 

W małym garnku mieszamy 1/4 szklanki wody z 1,5 szklanki cukru. Stawiamy na małym ogniu, wrzucamy wiórki i gotujemy około 45 minut bez przykrycia, aż skórki zrobią się półprzeźroczyste, a większość wody odparuje. 

Tak przygotowane paseczki wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i czekamy aż skórki zastygną i wyschną. Po kilku godzinach, lub najlepiej następnego dnia, roztapiamy czekoladę w kąpieli wodnej. Maczamy w niej skórki i układamy ponownie na blasze wyłożonej papierem. Pozostawiamy do zastygnięcia, a następnie schładzamy w lodówce.

Gotową skórkę można popakować w małe paczuszki z celofanu i ozdobić jak na prezent 🙂

 

 

 

Smacznego! 🙂

Muffinki potrójnie czekoladowe

Na początek chciałam wszystkim Wam bardzo serdecznie podziękować – za życzenia z okazji urodzin bloga i za słowa otuchy pod ostatnim postem. Możecie wierzyć lub nie, ale czytając wasze komentarze na prawdę robiło mi się troszkę lepiej i spokojniej. 

Dzisiejszy przepis to zaległa propozycja Walentynkowa, ale babeczki są tak pyszne, że postanowiłam się z Wami nim podzielić mimo to, że zbliżają się już zupełnie inne święta,a to dla zakochanych było ponad miesiąc temu 🙂 Można je zrobić bez względu na okazję i porę roku. Gwarantuję, że zawsze wyjdą uzależniająco dobre 🙂

 

 

 

Składniki:

  • 250 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżki kakao
  • 175 g cukru
  • 150 g posiekanej czekolady lub groszków czekoladowych (pomieszane trzy rodzaje: gorzka, mleczna i biała)
  • 250 ml mleka
  • 90 ml oleju
  • 1 jajko

 

Do jednej miski odmierzamy wszystkie składniki suche (mąkę, proszek do pieczenia, sodę, kakao, cukier) i mieszamy ze sobą, a do drugiej miski składniki mokre (mleko, olej, jajko) i również mieszamy.

Zawartość obydwu misek łączymy ze sobą i dodajemy posiekaną czekoladę. Wszystkie składniki razem mieszamy, ale nie za długo, ciasto może zostać lekko grudkowate.

Foremkę na muffinki wykładamy papilotkami i nakładamy do nich ciasta do 3/4 wysokości.

Pieczemy w temperaturze 190 stopni przez około 20 minut.

Po upieczeniu można muffinki udekorować miłosnymi akcentami i dać w prezencie ukochanej osobie 🙂

 

 

 

Źródło przepisu: „Nigella Ucztuje” Nigella Lawson

 

Smacznego! 🙂