Tort Pavlova z owocami lata

Przepis miał się pojawić przed urlopem, ale zamówienia weselne dwa weekendy pod rząd skutecznie mi to uniemożliwiły. Nic się jednak nie stało, bo owoce lata w dalszym ciągu królują na straganach, więc macie jeszcze pełne dwa miesiące, żeby przygotować ten cudowny i jakże prosty tort bezowy 🙂

Z urlopu wróciłam wypoczęta i zrelaksowana, nawet mimo zatrucia pokarmowego, które przeszłam w trakcie, dlatego wykorzystując nauczycielskie wakacje postaram się raczyć Was letnimi przepisami bardziej regularnie.

Jeśli zdecydujecie się przygotować ten tort, możecie bezy upiec dzień wcześniej rozkładając tym samym pracę na etapy. Krem i owoce nakładamy jak najpóźniej przed podaniem: pod ich naporem dolna beza lubi się kruszyć i połamać, gdyż nie jest w stanie unieść takiego ciężaru. Patrząc jednak na zdjęcia stwierdzam, że wcale jej to nie ujmuje piękna 🙂 Nie musicie też się obawiać o krojenie – da radę podzielić ją na ładne kawałki przy odrobinie cierpliwości 🙂 Nasze serca już skradła, teraz czas na Wasze

 

 

 

Składniki:

Dolna (większa) beza

  • 4 białka
  • 200 g cukru
  • 1 łyżka octu jabłkowego
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • szczypta soli

Górna (mniejsza) beza

  • 2 białka
  • 100 g cukru
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • szczypta soli

Krem

  • 250 g sera mascarpone
  • 300 ml śmietany 30%
  • 4 łyżki cukru pudru

Dodatki

  • około 450 g owoców lata (maliny, borówki amerykańskie i truskawki)

 

Na początek przygotowujemy większą bezę. Dużą blachę wykładamy papierem do pieczenia i odrysowujemy na nim okrąg o średnicy 22 cm. Białka ubijamy na sztywną pianę z dodatkiem soli. Pod koniec ubijania dodajemy łyżka po łyżce cukier, cały czas miksując. Kiedy szklista masa jest gotowa dodajemy mąkę i ocet i delikatnie mieszamy łyżką. Gotową masę bezową wykładamy na narysowany okrąg, formując ją bardziej do góry niż na boki. Wkładamy do pieca nagrzanego na 180 stopni i po minucie zmniejszamy na 140 stopni. Pieczemy bezę około godzinę, aż będzie wysuszona. Pozostawiamy w piecu, aż do jego ostygnięcia i dopiero potem wyjmujemy ją na zewnątrz.

Następnie przygotowujemy mniejszą bezę. Blachę wykładamy papierem do pieczenia i rysujemy na nim okrąg o średnicy 16 cm. Ze składnikami postępujemy dokładnie tak samo jak w przypadku większej bezy. Wkładamy do piekarnika nagrzanego na 180 stopni i natychmiast zmieniamy temperaturę na 140 stopni. Suszymy bezę około 40 minut, aż będzie chrupiąca. Pozostawiamy w wyłączonym piekarniku, aż do ostygnięcia.

Przygotowanie tortu: Owoce myjemy, truskawki przekrawamy na połówki, lub na ćwiartki. Część z truskawek obieramy z szypułek (te pójdą do środka tortu).

W misie miksera umieszczamy śmietanę, mascarpone i cukier puder. Ubijamy wszystko na półsztywną masę.

Na paterze układamy pierwszy placek bezowy (ten większy). Na niego nakładamy połowę masy śmietanowej i kroimy truskawki (te bez szypułek), dodajemy też maliny i borówki. Na wierzchu kładziemy mniejszy placek (posmarowany od spodu kremem). Na samą górę wykładamy krem i dużo owoców, dowolnie dekorując. Schładzamy w lodówce przed podaniem.

 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Zimowe makaroniki z kremem z białej czekolady

Zima w tym roku ma chyba swoje ostatnie pięć minut właśnie teraz, wiec pomyślałam, że to odpowiedni moment, aby jeszcze opublikować przepis na te makaroniki. Wprawdzie robiłam je dawno temu, bo aż w drugi dzień Świąt, ale nie było nigdy czasu, żeby podzielić się z Wami moim pomysłem.  Makaroniki w kolorze niebieskim powstały na uroczystość Chrztu Świętego małego Stasia, a ja jako dobra ciocia wykonałam „słodki kącik” na tą okazję. Smakowały wszystkim bez wyjątku, nie mówiąc już o tym, że ochów i achów nad ich wyglądem nie było końca 🙂 Mam nadzieję, że Wam również się spodobają 🙂 

 

Robiąc te makaroniki, modyfikowałam poprzedni przepis.

Makaroniki wykonane są na bezie włoskiej.

 

 

 


Składniki:

  • 150 g mielonych migdałów*
  • 150 g cukru pudru
  • 120 g białek (podzielone na 60 g + 60 g)
  • 185 g cukru (podzielone na 150 g + 35 g)
  • 50 ml wody

DODATKOWO

  • niebieski barwnik
  • waflowe płatki śniegu
  • 250 ml śmietany 30%
  • 200 g białej czekolady

 

* Jeśli użyjecie gotowych, mielonych migdałów ze sklepu, wasze makaroniki prawdopodobnie będą miały ciemne drobinki w sobie, tak jak moje. Stanie się tak za sprawą łupki z migdałów. Jeśli chcecie tego uniknąć doradzać kupienie migdałów w całości, obranie ich a następnie samodzielne zmielenie. 

 

Masę do przełożenia makaroników najlepiej przygotować dzień wcześniej. Śmietanę kremówkę podgrzewamy w małym garnku. Kiedy jest wrząca dodajemy do niej posiekaną czekoladę. Zdejmujemy z palnika i czekamy kilka minut. Po tym czasie dokładnie mieszamy, żeby rozpuszczona czekolada połączyła się z kremówką i powstała jednolita masa. Studzimy, a następnie wkładamy do lodówki na co najmniej kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Następnego dnia masę ubijamy kilka minut, aż powstanie gęsty krem. 

1. Zmielone migdały przesiewamy przez drobne sitko, aby usunąć większe kawałki, dodajemy cukier puder i dokładnie mieszamy. Dodajemy 60 g białka, odrobinę niebieskiego barwnika i mieszamy, aż składniki się połączą.

2. W małym garnuszku umieszczamy 50 ml wody i 150 g cukru. Delikatnie mieszamy i zaczynamy podgrzewać. Wkładamy do środka termometr cukierniczy, aby móc kontrolować temperaturę syropu cukrowego. Od momentu zagotowania nie mieszamy ani raz. Czekamy, aż syrop osiągnie temperaturę 118 stopni C. 

3. W międzyczasie, w misie miksera umieszczamy 60 g białek i przygotowujemy 35 g cukru. Kiedy syrop na kuchence zaczyna dochodzić do temperatury 100 stopni C, my zaczynamy ubijać białka na sztywno, jak na bezy. Pod koniec miksowania dosypujemy cukier łyżeczka po łyżeczce.

4. Kiedy syrop cukrowy osiągnie wymaganą temperaturę 118 stopni C, natychmiast zdejmujemy go z ognia i wlewamy go gorącego maleńkim strumieniem do ubijanych cały czas białek. Nie nalewamy syropu przy ściankach, żeby nie osadził się na nich, tylko dobrze związał z masą białkową.

5. Miksujemy przez około 5 – 10 minut, aż do wystudzenia bezy.

6. Gotową ubitą bezę dodajemy do przygotowanej wcześniej masy orzechowej w trzech partiach, cały czas powoli mieszając szpatułką. Masa po zakończeniu mieszania ma być gęsta, ale powinna swobodnie opadać ze szpatułki. Zbyt długie mieszanie masy może spowodować, że będzie ona za rzadka i makaroniki rozleją się na macie, a zbyt krótkie mieszanie, że masa będzie zbyt gęsta. 

7. Płaskie blachy wykładamy matami do pieczenia makaroników, lub papierem do pieczenia. Masę makaronikową przekładamy do szprycy i wyciskamy makaroniki o średnicy około 2 – 3 cm, trzymając szprycę prostopadle do maty. Po wyciśnięciu odstawiamy blachy w bezpieczne miejsce, aby makaroniki się wysuszyły. Na wierzchu powinna zrobić się delikatna skorupka. Może to potrwać od 20 – 60 minut w zależności od tego jak wilgotno jest u Was w mieszkaniu. U mnie jest bardzo sucho i makaroniki leżały około 50 minut. 

8. W tym czasie nagrzewamy piekarnik z termoobiegiem do 160 stopni. Wysuszone makaroniki pieczemy około 12 – 15 minut. Jeśli makaroniki się rumienią zmniejszamy temperaturę piekarnika i wydłużamy proces pieczenia. 

10. Gotowe makaroniki ściągamy z blaszki i pozostawiamy na kratce do ostygnięcia. Kiedy są zimne przekładamy je przygotowanym wcześniej kremem.

Wskazówka: makaroniki po upieczeniu można przechowywać w szczelnym pudełku do 7 dni. Jeśli jednak już je przełożymy kremem, należy przechowywać je w lodówce do 2-3 dni.

 

 

 

Smacznego! 🙂

Makaroniki z orzechów laskowych z nutellą

I oto są! Moje pierwsze w życiu makaroniki!

Przyznam się szczerze, że bałam się tego pierwszego podejścia. Mimo to, pełna motywacji zakupiłam maty do pieczenia, termometr cukierniczy i potrzebne składniki. Podążałam dokładnie za przepisem krok po kroku i okazało się, że nie takie makaroniki straszne jak o nich piszą. Udały się, wyszły bardzo ładne, choć jedne mniejsze, drugie większe, ale kto by się przejmował? Smakiem zachwycają! Mogę śmiało stwierdzić, że podbiły moje serce!

Makaroniki wykonane są na bezie włoskiej, która mimo konieczności odmierzania produktów na wadze jest na prawdę przystępna dla początkujących. Gorąco zachęcam Was do wypróbowania przepisu!

 

Źródło: Moje Wypieki

 

 

 

Składniki:

  • 150 g mielonych orzechów laskowych
  • 150 g cukru pudru
  • 120 g białek (podzielone na 60 g + 60 g)
  • 185 g cukru (podzielone na 150 g + 35 g)
  • 50 ml wody
  • nutella 

 

1. Zmielone orzechy laskowe przesiewamy przez drobne sitko, aby usunąć większe kawałki, dodajemy cukier puder i dokładnie mieszamy. Dodajemy 60 g białka i mieszamy, aż składniki się połączą.

2. W małym garnuszku umieszczamy 50 ml wody i 150 g cukru. Delikatnie mieszamy i zaczynamy podgrzewać. Wkładamy do środka termometr cukierniczy, aby móc kontrolować temperaturę syropu cukrowego. Od momentu zagotowania nie mieszamy ani raz. Czekamy, aż syrop osiągnie temperaturę 118 stopni C. 

3. W międzyczasie, w misie miksera umieszczamy 60 g białek i przygotowujemy 35 g cukru. Kiedy syrop na kuchence zaczyna dochodzić do temperatury 100 stopni C, my zaczynamy ubijać białka na sztywno, jak na bezy. Pod koniec miksowania dosypujemy cukier łyżeczka po łyżeczce.

4. Kiedy syrop cukrowy osiągnie wymaganą temperaturę 118 stopni C, natychmiast zdejmujemy go z ognia i wlewamy go gorącego maleńkim strumieniem do ubijanych cały czas białek. Nie nalewamy syropu przy ściankach, żeby nie osadził się na nich, tylko dobrze związał z masą białkową.

5. Miksujemy przez około 5 – 10 minut, aż do wystudzenia bezy.

6. Gotową ubitą bezę dodajemy do przygotowanej wcześniej masy orzechowej w trzech partiach, cały czas powoli mieszając szpatułką. Masa po zakończeniu mieszania ma być gęsta, ale powinna swobodnie opadać ze szpatułki. Zbyt długie mieszanie masy może spowodować, że będzie ona za rzadka i makaroniki rozleją się na macie, a zbyt krótkie mieszanie, że masa będzie zbyt gęsta. 

7. Płaskie blachy wykładamy matami do pieczenia makaroników, lub papierem do pieczenia. Masę makaronikową przekładamy do szprycy i wyciskamy makaroniki o średnicy około 2 – 3 cm, trzymając szprycę prostopadle do maty. Po wyciśnięciu odstawiamy blachy w bezpieczne miejsce, aby makaroniki się wysuszyły. Na wierzchu powinna zrobić się delikatna skorupka. Może to potrwać od 20 – 60 minut w zależności od tego jak wilgotno jest u Was w mieszkaniu. U mnie jest bardzo sucho i makaroniki leżały około 50 minut. 

8. W tym czasie nagrzewamy piekarnik z termoobiegiem do 160 stopni.

9. Wysuszone makaroniki pieczemy około 12 – 15 minut. Jeśli makaroniki się rumienią zmniejszamy temperaturę piekarnika i wydłużamy pieczenie.

10. Gotowe makaroniki ściągamy z blaszki i pozostawiamy na kratce do ostygnięcia. Kiedy są zimne przekładamy je nutellą. 

Wskazówka: makaroniki po upieczeniu można przechowywać w szczelnym pudełku do 7 dni. Jeśli jednak już je przełożymy kremem, należy przechowywać je w lodówce do 2-3 dni. 

 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Malinowa Chmurka

W zeszłym roku na to ciasto panowała prawdziwa moda na blogach 🙂 Sama nawet chciałam je zrobić, ale kiedy to postanowiłam u nas nie było już malin. Zapisała, przepis i zrobiłam w tym roku kiedy tylko pojawiły się pierwsze maliny. Od tego czasu robiłam je już trzy razy! Owszem jest to ciasto pracochłonne, ale co tam, efekt wynagradza trud włożony w jego przygotowanie. Smaki skomponowane są idealnie! Delikatny spód, orzeźwiająca masa malinowa i słodka śmietanowa, a do tego kruchutka beza – czego chcieć więcej? Uwierzcie m, na prawdę nie można mu się oprzeć. Muszę nawet stwierdzić, że jest to chyba najpyszniejsze ciasto jakie kiedykolwiek jadłam!

P.S. W moim mieście w kilku dużych i znanych cukierniach sprzedają to ciasto od tego roku, nie dajcie się nabrać, nie smakuje tak jak powinno dosmaczone odpowiednią dawką „chemii”. Wiem bo próbowałam i proszę Was – upieczcie je sami, a jak nie to ja Wam upiekę!! 🙂 🙂 

 

Źródło: Moje Wypieki

 

 

 

Składniki:

KRUCHE CIASTO

  • 3 żółtka
  • 30 g cukru pudru
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • 150 g mąki
  • 100 g masła

MASA MALINOWA

  • 600 g malin (świeżych lub mrożonych)
  • 3 malinowe galaretki 
  • 3 szklanki wrzącej wody

MASA ŚMIETANOWA

  • 500 ml śmietany kremówki 30%
  • 250 g serka mascarpone
  • 3 łyżki cukru pudru

BEZA

  • 3 białka
  • 150 g cukru 
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 40 – 50 g płatków migdałów

 

Dzień wcześniej można przygotować bezę i przechowywać ją pod ściereczką w suchym miejscu.

Białka ubijamy, aż do otrzymania sztywnej piany. Stopniowo dodajemy cukier łyżka po łyżce, a na koniec mąkę ziemniaczaną. 

Formę o wymiarach 38×25 odwracamy do góry dnem, kładziemy na niej papier do pieczenia i odrysowujemy wymiar. Papier kładziemy na płaskiej blasze i rozsmarowujemy masę na szerokość i długość blachy. Oprószamy migdałami. Pieczemy w temperaturze 140 stopni przez około godzinę. Beza powinna być chrupka i wypieczona.

Gotową bezę wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia. 

***

Wszystkie składniki na kruchy spód umieszczamy w misce i zagniatamy. Formujemy kulę, owijamy w folię spożywczą, i chłodzimy w lodówce przez około 60 minut.

Prostokątną blachę o wymiarach 38×25 wykładamy papierem do pieczenia.

Schłodzone ciasto wyjmujemy z lodówki i wykładamy nim dno formy. Można formę wyklejać ciastem, lub je wcześniej rozwałkować i rozłożyć w blaszce.

Ponownie schładzamy w lodówce przez około 30 minut, następnie wyciągamy, nakłuwamy widelcem i pieczemy około 20 minut w temperaturze 190 stopni, aż ciasto będzie złote.

Po upieczeniu wyjmujemy ciasto i pozostawiamy do ostygnięcia.

***

W tym czasie przygotowujemy galaretkę.

Maliny mrożone najpierw rozmrażamy, a świeże myjemy. Galaretki rozpuszczamy w trzech szklankach wrzącej wody i studzimy. Do schłodzonej galaretki dodajemy maliny i odkładamy do lodówki do lekkiego zgęstnienia. 

Gotową masę malinową wykładamy na schłodzony kruchy spód i chowamy do lodówki, żeby stężała.

***

W tym czasie przygotowujemy masę śmietanową.

Wszystkie składniki podane na krem umieszczamy w misie miksera  ubijamy, aż otrzymamy gęsty krem.

Wykładamy równomiernie na masę malinową i chłodzimy w lodówce.

***

Na wierzch ciasta kładziemy ostudzoną bezę i delikatnie dociskamy. Schładzamy w lodówce około 12 godzin, aby ciasto lepiej się kroiło, a warstwy spoiły ze sobą. 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Jasny pleśniak z porzeczkami

Upały nareszcie się skończyły i pogoda już nie odstrasza tak bardzo od piekarnika, dlatego dziś proponuję Wam ciasto pieczone – bardzo letnie, bardzo orzeźwiające i takie, które na pewno każdy z Was zna i ma z nim swoje wspomnienia. Dlaczego nazwałam go jasny? Ponieważ nie ma w nim warstwy kakaowego (ciemnego) ciasta, która pojawia się w tradycyjnym pleśniaku, a także wykorzystałam owoce czerwonej i białej porzeczki, zamiast czarnej. Wersja tradycyjna na pewno pojawi się w przyszłym roku, w porzeczkowym sezonie, bo ciasto bardzo przypadło nam do gustu.

Jeśli więc macie jeszcze możliwość kupienia porzeczek, nie zastanawiajcie się zbyt długo 🙂 Warto spróbować!

 

Źródło: Gotuję, bo lubię

 

 

 

Składniki:

CIASTO

  • 3 szklanki mąki
  • 220 g masła
  • 0,5 szklanki cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 6 żółtek

NADZIENIE

  • 600 g porzeczek (białych i/lub czerwonych)

BEZA

  • 6 białek
  • 1 szklanka cukru

 

Do miski wsypujemy mąkę, cukier i proszek do pieczenia. Dodajemy żółtka i posiekane na mniejsze kawałki masło. Składniki łączymy w misce, wcierając masło w mąkę. Otrzymamy coś na kształt kruszonki.

Formę prostokątną o wymiarach 28 x 23 cm wykładamy papierem do pieczenia i wysypujemy na nią około 2/3 przygotowanej kruszonki. Dociskamy do spodu, aby ciasto pokryło dokładnie blachę. Podpiekamy około 10 minut w temperaturze 190 stopni, aż nabierze lekko złotego koloru.

W międzyczasie białka ubijamy na sztywną pianę, dodając pod koniec, stopniowo po łyżce cukru.

Na podpieczony spód wykładamy umyte i odszypułkowane porzeczki. Na wierzch nakładamy warstwę piany, którą następnie posypujemy równomiernie pozostałą kruszonką.

Całość pieczemy jeszcze około 40 minut w temperaturze 190 stopni. 

 

 

 

Smacznego! 🙂


 

Kruche ciasto z rabarbarem i bezą

Tradycją u nas jest, że kiedy tylko pojawia się rabarbar piekę z niego ciasto. W zeszłych latach było to kilka wypieków na sezon, w tym roku tylko jedno, ponieważ mam bardzo mało czasu na gotowanie i pieczenie dla przyjemności. Przepis na to ciacho podesłała mi koleżanka i powiem szczerze, że nie mogłam mu się oprzeć 🙂 To była miłośc od pierwszego wejrzenia 🙂 Kiedy go upiekłam, również się nie zawiodłam. Ciasto jest idealne, nie twarde, a kwaśny rabarbar cudownie się zgrywa ze słodką bezą. Czego chcieć więcej? Zapraszam na kawałeczek 🙂

 

Źródło: Kwestia Smaku

 

 

Składniki:

CIASTO

  • 200g mąki pszennej
  • 50g mąki ziemniaczanej
  • 200g zimnego masła
  • 50g cukru
  • szczypta soli
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4 żółtka

NADZIENIE

  • słoiczek (ok. 200-250g) konfitury malinowej lub truskawkowej
  • 600 g rabarbaru
  • 3 łyżki grenadyny

BEZA

  • 4 białka
  • 200 g cukru
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej

 

Rabarbar myjemy, obieramy i kroimy na około 1-2 cm kwałki. Dodajemy grenadynę i mieszamy. Ma ona osłodzić go i nadać mu pięknego czerwonego koloru. 

Do miski wsypujemy mąki, proszek do piczenia, cukier i sół. Mieszamy, aż do połączenia. Wkrawamy zimne masło i rozgniatamy do momentu, aż powstanie coś na kształt kruszoni. Dodajemy żółtka i zagniatamy gładkie ciasto. 

Formę 36×24 cm wykładamy papierem do pieczenia i wylepiamy spód ciastem. Dziurkujemy widlcem i pieczemy około 20 minut w temperaturze 170 stopni, aż do nabrania lekko złotego koloru. 

Upieczony spód smarujemy połową konfitury. Drugą połowę mieszamy z przygotowanym wcześniej rabarbarem i wykładamy na ciasto.

Białka ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec dodajemy stopniowo cukier a na końcu przesiewamy mąkę ziemniaczaną, cały czas miksując.

Gotową pianę bezową wykładamy na ciasto i wyrównujemy.

Pieczemy około 20 minut w 170 stopniach, a następnie zmniejszamy temperaturę do 60 stopni i suszymy dodatkowe 15 minut. 

Gotowe ciasto wyjmujemy z piekarnika, pozwalamy mu ostygnąć, a następnie kroimy na porcje.

 

 

Smacznego! 🙂

Kawowa Pavlova z malinami

Odkąd zrobiłam ją pierwszy raz dwa lata temu, robiłam ją już wiele razy. Jest lekka jak chmurka, z wierzchu idealnie chrupiąca, a w środku wilgotna i ciągnąca, dzięki dodatkowi octu. Idealny kawowy smak autorka uzupełniła bitą śmietaną, ale ja nie mogłam na tym poprzestać. Po prostu chyba nie wyobrażam sobie Pavlovej bez owoców. Dodatek dużej ilości malin, nie tylko ją upiększył, ale także ożywił smak 🙂 Od dziś mogę śmiało mówić, że kawa i maliny to cudowne połączenie 🙂

Koniecznie spróbujcie!

 

 

Składniki:

  • 4 białka
  • 3 – 4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej (w proszku)
  • 250 g cukru pudru
  • szczypta soli
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego

DODATKOWO

  • 300 ml śmietany kremówki
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 300 g malin

 

W misce ubijamy na sztywno pianę z białek, dodając na początku szczyptę soli. Nie przerywając ubijania dodajemy stopniowo po łyżce cukru, a następnie po łyżeczce kawy. Dodajemy mąkę i ocet i delikatnie mieszamy łyżką lub szpatułką.

Gotową masę bezową przelewamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Można na nim wcześniej odrysować okrąg o średnicy około 20 cm, aby łatwiej było ją ukształtować.

Bezę wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i od razu zmniejszamy temperaturę do 140 stopni. Pieczemy przez godzinę, aż skórka będzie chrupiąca. Pozostawiamy w piekarniku, aż całkowicie ostygnie.

Śmietanę ubijamy z cukrem pudrem i dekorujemy nią bezę. Maliny myjemy i posypujemy nimi deser.  

 

Jak upiec perfekcyjną bezę? Moje spostrzeżenia:

– najlepiej używać metalowej miski, suchej i koniecznie bez śladów tłuszczu

– ubijając białka warto dodać szczyptę soli

– jeśli beza ma być miękka w środku, nie rezygnujemy z octu; jeśli chcemy aby była super krucha należy go pominąć (polecałabym ta opcję w przypadku mniejszych bez)

– nie otwieramy piekarnika w trakcie pieczenia

– cukier dodajemy do białek tak jak w przepisie – powoli, po jednej łyżce, cały czas miksując; dzięki temu piana jest dalej sztywna; jeśli wsypiemy cały cukier na raz, nie ubije się jak należy i mieszanka będzie bardziej płynna

– nakładając bezę na papier lepiej nałożyć więcej na górę niż na boki; beza w piekarniku rośnie i w przeciwnym razie po upieczeniu może okazać się, że jest płaska, a ma bardzo dużą średnicę

 

 

 

Przepis z książki: Nigella Lawson „Nigellissima” str 249 ( zmoimi zmianami)


 

 

Przepis dodaję do akcji:

 

Smacznego! 🙂

 

Czekoladowa Pavlova z borówkami

Mega czekoladowe połączenie

specjalnie dla Was

specjalnie na Dzień Czekolady! 🙂

 

„Zapomnijcie o brylantach – to czekolada jest najlepszym przyjacielem dziewczyny!”

 

Zmodyfikowany przepis: Nigella Lawson „Forever summer”

 

 

 

 

Składniki:

  • 4 białka
  • szczypta soli
  • 250 g cukru
  • 2 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego / z czerwonego wina
  • 50 g gorzkiej czekolady (posiekanej) lub groszków czekoladowych
  • 500 ml śmietany kremówki 30%
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 350 g borówek amerykańskich

 

 

Białka ubijamy na sztywno ze szczyptą soli. Pod koniec dodajemy cukier, kakao i ocet. Następnie wsypujemy czekoladę i delikatnie mieszamy.

Blachę wykładamy papierem do pieczenia i rysujemy okrąg o średnicy 20 cm, na który wykładamy ubitą masę z białek.

Bezę wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i natychmiast obniżamy temperaturę do 150 stopni. W takiej temperaturze pieczemy bezę około 1h 15 min. Powinna być miękka w środku, a krucha na zewnątrz. Po tym czasie wyłączamy piekarnika, otwieramy drzwiczki i studzimy bezę w uchylonym piecu.

Śmietanę kremówkę ubijamy na sztywno z cukrem pudrem i wykładamy ją na ostudzoną bezę. Posypujemy umytymi i osuszonymi owocami.

 

Jak upiec perfekcyjną bezę? Moje spostrzeżenia:

– najlepiej używać metalowej miski, suchej i koniecznie bez śladów tłuszczu

– ubijając białka warto dodać szczyptę soli

– jeśli beza ma być miękka w środku, nie rezygnujemy z octu; jeśli chcemy aby była super krucha należy go pominąć (polecałabym ta opcję w przypadku mniejszych bez)

– nie otwieramy piekarnika w trakcie pieczenia

– cukier dodajemy do białek tak jak w przepisie – powoli, po jednej łyżce, cały czas miksując; dzięki temu piana jest dalej sztywna; jeśli wsypiemy cały cukier na raz, nie ubije się jak należy i mieszanka będzie bardziej płynna

– nakładając bezę na papier lepiej nałożyć więcej na górę niż na boki; beza w piekarniku rośnie i w przeciwnym razie po upieczeniu może okazać się, że jest płaska, a ma bardzo dużą średnice 

 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Pavlova z bitą śmietaną i truskawkami

Kolejna, trzecia już odsłona truskawkowego tygodnia na blogu, a do mojego miasta wreszcie zawitało słońce. Od razu człowiek ma więcej energii do życia, prawda? Jak dla mnie „słoneczny dzień, to szczęśliwy dzień”. Żeby zarazić Was tym dobrym humorem i radością (choć liczę, że takie właśnie dobre nastroje macie) przedstawiam:

Moją faworytkę – najulubieńszą bezę, z truskawkami:-)  

Kiedy mam na talerzyku kawałek, nie potrzeba mi nic więcej:-)

 

Dodatkowo jest biało – czerwona, taka w sam raz na dzisiejsze kibicowanie:-)

 

Przepis edytowany: 30.05.2016

 


 

Jak Wam się podoba? 🙂

 

 

Składniki:

  • 4 białka
  • 250 g cukru
  • szczypta soli
  • cukier waniliowy (opakowanie ) lub łyżka cukru z prawdziwą wanilią
  • 1 łyżka octu jabłkowego
  • 1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej
  • 400 ml śmietany kremówki 36% lub 30% (+2 łyżki cukru pudru)
  • 250 g truskawek

Białka ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli. Pod koniec ubijania dodajemy powoli cukier i cukier waniliowy – łyżka po łyżce. Kończymy miksowanie, dodajemy mąkę i ocet jabłkowy i delikatnie mieszamy dużą łyżką lub szpatułką.

Blachę wykładamy papierem do pieczenia i rysujemy na niej okrąg o średnicy 20 cm. Masę białkową nakładamy do okręgu. Lepiej dawać na górę, niż na boki, gdyż beza w pieczeniu jeszcze urośnie.

Wkładamy do pieca nagrzanego do 180 stopni i po 5 minutach zmieniamy temperaturę na 140 stopni. W taki sposób suszymy bezę około 60 min.

Po upieczeniu studzimy ją. W międzyczasie ubijamy śmietanę z cukrem pudrem na sztywno, a truskawki myjemy i obieramy ze szypułek.

Dekorujemy bitą śmietaną i owocami.

  

Smacznego! 🙂