Rozgrzewający krem marchewkowy

Pyszna i aromatyczna zupa krem z marchewki. Rozgrzewa, syci i bardzo dobrze smakuje. Urzeka energetyzującym, pomarańczowym kolorem.

Idealnie smakuje podana z grzankami w formie kromeczek lub pokrojonymi w kostkę, kleksem śmietany, lub tak jak ja podawałam, z tartym parmezanem.

Gorąco polecam i życzę słonecznego dnia! 🙂

 

Data modyfikacji: 29.01.2014



 

Składniki:

  • 2 l bulionu warzywnego lub drobiowego
  • 3 ziemniaki
  • 1 pietruszka
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 mała cebula
  • 1 kg marchewki
  • przyprawy: papryka słodka/kurkuma/curry/sól/pieprz
  • opcjonalnie: tarty parmezan do posypania

 

Bulion zagotowujemy. Wszystkie warzywa obieramy, dokładnie myjemy i wrzucamy do garnka z bulionem. Cebulę opalamy wcześniej nad palnikiem i dodajemy do zupy. Przyprawiamy według uznania rozgrzewającymi dodatkami, najlepiej na początek po szczypcie każdej. Gotujemy około 20 min, aż do miękkości warzyw.

Po ugotowaniu miksujemy wszystko na gładki krem. Kiedy całość jest gotowa stawiamy ponownie na palniku i przyprawiamy do smaku (jeśli trzeba). 

Podajemy posypane tartym parmezanem lub z kleksem kwaśniej śmietany

 

 

 

 

Zapraszam również na facebooka:



 

Smacznego! :-)

 

Sir William’s Tea i Coffea Arabica….kawowo-herbaciane niebo:)

Kawa czy herbata? Herbata czy kawa? Najlepiej jedno i drugie!

Niedawno zapukał do mnie listonosz i przyniósł paczuszkę pełną wspaniałych rzeczy. Był tam mix herbat Sir William’s, a także trzy
opakowania ziarnistej kawy marki Coffea Arabica. Niezmiernie się ucieszyłam na tą przesyłkę gdyż u mnie w domu obydwa te trunki pełnią bardzo ważną rolę. Ja osobiście uwielbiam herbatę! Nie ma dla mnie lepszej chwili dnia od takiej, kiedy mogę spokojnie usiąść w fotelu, z filiżanką wspaniałej herbaty (najlepiej owocowej) i po prostu odpocząć, zrelaksować się. Herbata mnie uspokoja. Nie wiem jak Wy, ale ja
bardzo lubię kombinować ze smakami-czysta przyjemność! Co do kawy to mam w domu jej zadeklarowych miłośników, znacznie większych niż ja. Jest to moja Mama i mój M. To właśnie oni byli głównymi testerami kawy, którą otrzymałam. A ja choć na co dzień kawy nie pijam, próbowałam każdego gatunku, który dostałam i byłam zachwycona-pierwszy raz w życiu.

A jak to jest u Was? Pijecie kawę czy herbatę? Słodzicie czy
delektujecie się aromatem bez cukru? Jakie macie herbaciane i kawowe nawyki? Jestem bardzo ciekawa! 🙂

 



 

SIR WILLIAM’S TEA

To, że napary herbaciane maja lecznicze właściwości, wiemy już od tysięcy lat. Medycyna chińska do dziś wykorzystuje te właściwości z pozytywnym skutkiem. Herbata nie tylko rozgrzewa nas w zimie, poprawia nastrój wspaniałym smakiem i aromatem, ale również wspomaga w leczeniu niektórych dolegliwości, ożywia, poprawia pamięć, a także przepędza złe sny!:)

Ze wszystkich rodzajów herbat, które otrzymałam, każdy przypadł mi do gustu. Moim zdecydowanym numerem jeden jest „Lemon Black” mocna czarna herbata z orzeźwiającym cytrynowym akcentem. Na orzeźwienie w słoneczny dzień idealnie dobrały się malinowa – „Raspberry” i owoce egzotyczne „Exotic fruits”. Do ciasteczek najbardziej smakowała mi tradycyjna angielska herbata „English breakfast„, a „Williams White” stworzyły z ulubioną książką wspaniale relaksującą parę:)

 



Jeżeli macie ochotę napić się naprawdę dobrej, wysokiej jakości herbaty, polecam Wam produkty marki Sir William’s.

 

Zapraszam na filiżankę wspaniałej herbaty!



 

Oto one:

 

 English breakfast

Prawdziwa angielska herbata, kusząca swym wyrafinowanym smakiem i
niepowtarzalnym aromatem. W jej skład wchodzą tylko starannie wyselekcjonowane listki, pochodzące z upraw ze Sri Lanki i Indonezji.

   Earl grey

Tradycyjna mieszanka czarnych herbat indyjskich i indonezyjskich z dodatkiem bergamotki. Kompozycja daje ciemnoczerwone napary o charakterystycznym, cytrusowym aromacie i doskonale zbalansowanym smaku.

Lemon Black

Wyśmienite połączenie czarnej herbaty z orzeźwiającą cytryną. Do Lemon Black trafiają tylko starannie wyselekcjonowane listki, pochodzące z upraw ekologicznych, dzięki czemu herbata kusi doskonałym smakiem i aromatem.  (Mój faworyt!:)

    Ceylon Gold

 

Wysokogatunkowa mieszanka złotych pąków i najwyższej jakości listków cejlońskich herbat, pochodzących z rejonu Kandy ze Sri Lanki.

    Sencha

Doskonała chińska herbata, charakteryzująca się cierpkim smakiem i cytrusowo-owocowym aromatem. Posiada bardzo wiele właściwości zbawiennych dla zdrowia.

    Raspberry

Najlepsza herbata malinowa jaką w życiu piłam!:-)

Niezwykła kompozycja na bazie soczystych malin, dzikiej róży, jabłek i hibiskusa, kusząca pełnym słodyczy smakiem oraz owocowym aromatem.

   Williams White

Wykwintna i oryginalna kompozycja białej herbaty z soczystą gruszką. Ta
ekskluzywna mieszanka daje srebrzysto-słomkowy napar o jedwabistym aromacie.

    Rooibos

Wykwintna mieszanka na bazie czerwono krzewu afrykańskiego z delikatną nutą opuncji i soczystym, brzoskwiniowym smaku.

    Yerba mate

Wyrafinowana kompozycja Yerba Mate oraz zielonej herbaty z nutą orientu o korzennym aromacie. Polecana prawdziwym smakoszom i zwolennikom zdrowego stylu życia.

   Exotic fruits

Soczyste cytrusy przełamane słodyczą brzoskwini. Orzeźwiający egzotyczny smak w połączeniu z aromatem brzoskwini to doskonała propozycja na letnie popołudnia.

    Forest fruits

Ta niezwykle aromatyczna kompozycja owoców leśnych i hibiskusa to prawdziwy zastrzyk zdrowia i witamin

   Green mint

Doskonałe połączenie tradycyjnej zielonej herbaty z dobroczynnymi właściwościami mięty pieprzowej. Napar charakteryzuje się naturalnym, ziołowym smakiem przełamanym orzeźwiającym, miętowym aromatem.

 

Wszystkie te pyszne herbaty można kupić w sklepie internetowym:

http://sklep.sirwilliamstea.pl/

 

 

COFFEA ARABICA

Natychmiast po otwarciu paczki poczułam ten zapach. Był tak mocny, że przedarł się przez opakowania i kusił, kusił…choć kawy pijam niewiele, to jej aromat i zapach wprost uwielbiam! Kto raz spróbuje tej wykwintnej, ziarnistej kawy, nigdy nie powróci do tych już gotowych, zmielonych. Warto nawet było zaopatrzyć się w młynek:) 0% oszustwa, 100% kawy. To jest to!

 



 

Coffea Arabica to bardzo wykwintne, ekskluzywne, zarniste kawy. Pijąc je nie czuje się goryczy, którą kawa czasami posiada. Tutaj tego nie ma. Są wyraziste w smaku, łączą całą gamę cudownych aromatów w sobie. Są naprawdę zaskakujące! Zestaw, który otrzymałam zawierał trzy opakowania kawy z Kolumbii, Brazylii i Etiopii. Ich zapach i aromat przywodzi na myśl wspaniałe podróże i przenosi nas aromatem w podróż po egzotycznych krajach…

 



 

Kawa działa pobudzająco i orzeźwiająco. Przyspiesza przemianę materii, większa sprawność myślenia i koncentrację. Czy wiecie, że do Polski dotarła dopiero pod koniec XVII wieku? Piszę dopiero bo na świecie znana była już w XIII wieku. Co byśmy teraz bez niej zrobili?:)

 

Oto kawy, które testowałam:

BRAZYLIA

Kawa o wyjątkowej łagodności i głębokim aromacie. Daje delikatne jak jedwab napary całkowicie pozbawione goryczki i kwaskowości. Arabica Santos to jedna z najbardziej cenionych przez koneserów kaw świata.

 

ETIOPIA

Niedościgniony wzór kawy afrykańskiej. Jej oryginalny aromat łączy nuty czekoladowe i subtelny akcent kwiatowy. Zaparzona zachwyca głębią aromatu i charakterystyczną dla kaw afrykańskich mocą.

KOLUMBIA

Kawa o najwyższej klasie eksportowej, wyjątkowo smaczna i delikatna. Daje napary o lekkim, karmelowym aromacie i delikatnym smaku. Doskonale nadaje się do zaparzania klasycznego espresso

 

 

Osoby zainteresowane znajdą te i szeroką gamę innych kaw na stronie sklepu: http://www.sklep.coffea.pl/

 

 

Ja ze swojej strony – serdecznie polecam!:-)

 



Tarta cytrynowa z bezą (Lemon meringue pie)

Wspaniałe ciasto przywołujące na myśl wiosnę

W kolorze słońca, pięknie prezentujące się na stole

Zachwyca smakiem i wyglądem

Pyszna słodka beza równoważy kwaskowaty smak kremu cytrynowego

Idealnie sprawdzi się również jako Wielkanocne ciasto

 

Zapraszam na kawałeczek! 🙂

 

Składniki:

NA CIASTO:

  • 200g mąki
  • 125g masła
  • 25g cukru pudru
  • 3 łyżki wody
  • 1 żółtko

NA KREM:

  • sok z 5 cytryn
  • skórka otarta z 2 cytryn
  • 220g cukru
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 20g mąki
  • 3 żółtka
  • 3 jajka

NA BEZĘ:

  • 4 białka
  • 180g cukru pudru

 



 

Ze składników podanych na ciasto zagniatamy jednolitą kulę. Ciasto nie potrzebuje długiego wyrabiania. W razie potrzeby można dodać odrobinę więcej masła. Gotowe ciasto wstawiamy na około 30min do lodówki.

Po schłodzeniu ciasto rozwałkowujemy i wykładamy nim formę na tartę o średnicy około 25cm. Pieczemy 20min w temperaturze 190 stopni, aż do lekkieko zarumienienia.

Cukier puder zalewamy sokiem z cytyn i zagotowujemy. Dodajemy skórkę z cytryny, a następnie jajka i żółtka cały czas mieszając by nie powstały grudki. Na koniec dodajemy mąkę i gotujemy na malutkim ogniu, aż do zgęstnienia, cały czas energicznie mieszając. Gotowy krem pozostawiamy, aby lekko ostygł. Kiedy ciasto jest gotowe, a krem upieczony, możemy przygotowywać bezę. Białka ubijamy na sztywno, na koniec dodając cukier puder.

Na podpieczone ciasto nakładamy gotowy krem cytrynowy a na wierzch układamy ubite białka. Całość pieczemy około 15-20 min w temperaturze 170 stopni, aż do zarumienienia się wierzchu ciasta.

Po ostudzeniu kroimy na trójkąty i serwujemy.

 



 

 

Zapraszam również do polubienia mojej strony na FB:



 

Smacznego! :-)





Muffinki z mozzarellą i pomidorami dla Mai

Wiosna w pełni – nastraja do spacerów, słońce napełnia nasze serca optymizmem i od razu tak jakoś człowiekowi weselej, prawda?:)

Jeśli chodzi o dzisiejsze muffinki, które są moim zdecydowanym debiutem (pierwsze wytrawne muffinki goszczące na blogu) mogę powiedzieć, że smak mnie zaskoczył. Upiekłam je razem z Domi, której bardzo serdecznie dziękuję za informacje o akcji i za wspólnie spędzony w kuchni czas:* Są bardzo aromatyczne, smakują troszkę jak bułeczki. Można je przekroić i posmarować masłem, maczać w sosie, albo zjeść jako dodatek do sałatki. Najbardziej smakowały mojemu M. , który nie mógł się nadziwić, że muffinki nie muszą być słodkie:)

 



Tym razem połączyłyśmy z Domi nasze kulinarne siły, aby dać z siebie coś dobrego, aby wesprzeć chorą dziewczynkę i jej rodzinę, bo choć tyle możemy zrobić. Dzisiejsze muffinki dedykujemy więc ciężko chorej Mai, która bardzo potrzebuje naszej pomocy. O szczegółach możecie przeczytac tu, na stronie jej poświęconej.

Jeżeli jeszcze macie możliwość przekazać Wasz 1% podatku i nie macie pomysłu co z nim zrobić, może warto pomóc tej malutkiej istotce.

Dla chętnych podaję :

AKCJA 1% PODATKU DLA MARYSI PINDRAL
PÓŁTORAROCZNEJ DZIEWCZYNKI CHOREJ NA RDZENIOWY ZANIK MIĘŚNI (SMA I)
DANE KRS:  0000037904
Cel szczegółowy 1%- 11740 Pindral Maria

 



 

Składniki:

  • 2 średnie pomidory
  • 100g mozzarelli
  • 2 ząbki czosnku
  • 20g lisków bazylii (można zastąpić łyżeczką suszonej)
  • sól i pieprz do smaku
  • 250g mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 jajka
  • 50ml oleju
  • 250ml mleka

 

Pomidory parzymy, obieramy ze skórki, wydrążamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę. Mozzarellę odsączamy z zalewy i również kroimy w kostkę. Bazylię siekamy.

W jednej misce łaczymy mąkę, proszek do pieczenia, sodę, sól, pieprz bazylię i czosnek, który przeciskamy przez praskę. W drugiej misce roztrzepujemy jajko, dodajemy olej i mleko. Zawartość obydwu misek łączymy i mieszamy. Na koniec dodajemy pomiodry i mozzarellę. Nie miksujemy na żadnym etapie przepisu.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Formkę na muffinki napełniamy ciastem do 2/3 wysokości (nie używamy papilotek, można ją natłuścić masłem lub olejem) i pieczemy około 20min , aż będą ładnie zarumienione z wierzchu. Po upieczeniu wyjmujemy z foremki i pozwalamy im ostygnąć.

 



A tak wyglądały u Domi:)



 

Przepis dodaję do akcji:





Smacznego! :-)

Cytrynowe buchty z jagodami

Z tęsknoty za latem

Z tęsknoty za słońcem i owocami

Z miłości do słodkości:)

Ulubione, najlepsze drożdżowe bułeczki ze wspaniałym nadzieniem. Idealnie miękkie i puszyste, bardzo delikatne. Takie jak jadła moja ukochana bohaterka z książek M. Musierowicz – Ida Borejko:)

Szczerze polecam! 🙂

 

Inspiracja : Dorotus i Domi

Przepis edytowany: 29.06.2016

 

 

Składniki:

  • 500 g mąki
  • 10 g suchych drożdży
  • 250 ml mleka
  • 60 g masła (roztopionego)
  • 1 jajko
  • 2 łyżki cukru
  • szczypta soli
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 250 g jagód (mrożone lub świeże + cukier do zasypania owoców)
  • cukier puder do posypania

 

Drożdże suche mieszamy z mąką. Jajko roztrzepujemy z mlekiem, cytryną i cukrem. Do miski wsypujemy mąkę, robimy dołek, wlewamy mleko z jajkiem, roztopione masło i dodajemy sól. Wyrabiamy na miękkie i elastyczne ciasto. Odstawiamy przykryte ściereczką do podwojenia objętości na około 1,5 godziny.

Ciasto można również wyrobić w maszynie do pieczenia chleba. Wsypujemy najpierw składniki mokre, potem suche a na końcu drożdże. Nastawiamy program do wyrabiania ciasta ‚dough’. Po 1,5 godz. ciasto jest wyrobione i wyrośnięte.

Kiedy ciasto jest już gotowe, wyrabiamy je krótko na podsypanej mąką stolnicy. Dzielimy na równe części (około 20). Każdą część spłaszczamy w dłoniach nakładamy po łyżce jagód* i zaklejamy jak pieroga, na koniec formując kuleczkę. Postępujemy tak z całym ciastem. Kulki układamy blisko obok siebie w wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy, tak, aby ładnie się połączyły w trakcie pieczenia. U mnie buchty zmieściły się na dwóch tortownicach o średnicy 25 cm. 

Gotowe buchty odstawiamy w ciepłe miejsce pod przykryciem i pozostawiamy na około 30 min do napuszenia. Pieczemy około 20-25 min w temperaturze 190 stopni, aż się zarumienią. Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika, pozostawiamy do ostudzenia i posypujemy cukrem pudrem.

 

* Mrożone jagody wyjęłam około 30 min wcześniej i wymieszałam z 4 łyżkami cukru. Jeśli owoce są słodkie, nie trzeba ich tyle słodzić.

 

 

Najlepsze były jeszcze ciepłe, popijane mlekiem:-)

 

 

Można Nas również polubić na facebooku – Zapraszam:-)

Smacznego! 🙂

Ciasto czekoladowe z truskawkami

Smak lata!

O tak! Postanowiłam, że zacznę wypiekami przywoływać słońce! Może akurat się uda:) Na przywitanie – truskaweczki:)

Macie jeszcze zapasy mrożonych truskawek? Jeśli tak, to to ciacho jest warte by je użyć:) Mocno czekoladowe, lekko wilgotne, ale nie ciężkie, smakuje wybornie z orzeźwiającym dodatkiem owoców.

Jak tu się w nim nie zakochać?:)

 

Za przepis dziękuję Kasi 🙂

 



 

Składniki:

  • 1 1/2 szklanki mąki
  • 1 i 1/3 szklanki cukru
  • 3 łyżki kakao
  • 3 jajka
  • 1/2 szklanki mleka
  • 3/4 szklanki oleju
  • 2 płaskie łyżeczki sody
  • 500 g truskawek świeżych lub mrożonych
  • polewa czekoladowa

 



 

Mąkę łączymy z kakao i sodą w osobnej misce. Jajka ubijamy z cukrem na puszystą, jasną masę około 5 minut. Następnie dodajemy mleko,olej i miksujemy jeszcze chwilę. Na koniec wsypujemy wymieszane suche składniki i miksujemy do czasu, aż ciasto będzie gładkie i jednolite.

Truskawki kroimy na połówki lub zostawiamy całe jeśli nie są duże i dodajemy do ciasta. Jeżeli tak jak ja użyjecie mrożonych, nie krójcie ich, dodajcie całe i nie rozmrażajcie wcześniej, dzięki temu ciacho będzie wilgotne.

Delikatnie łaczymy owoce z ciastem. Gotowe ciasto przekładamy do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy (średnica 22 cm) i pieczemy około 60 min w temperaturze 180 stopni, pamiętając, aby go nie przepiec. Po upieczeniu studzimy ciasto, a kiedy jest już chłodne ozdabiamy polewą czekoladową.

 







 

Smacznego! :-)

Muffinki pomarańczowe z kawałkami owoców # 1/2012 Weekendowa Cukiernia

Dzisiejszy wpis dodaję w ramach Weekendowej Cukierni, której w tym roku gospodarzy dzielnie Domi, autorka bloga Domi w Kuchni. Przepis pochodzi z książki Helgi Lederer ” Muffinki. Babeczki dla smakoszy.” Ja osobiście troszkę pozmieniałam, ale myślę że esensja przepisu jak najbardziej została zachowana. Krem niestety mi nie zastygł, pewnie dałam za mało czekolady, więc stał się wybitnie pyszną polewą czekoladową:-) Pyszne! Palce lizać z tej czekoladki:-)

 



 

Składniki:

  • 180g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 jajko
  • 1/4 szklanki soku z pomarańczy
  • 1/2 szklanki mleka
  • 3 łyżki likieru pomarańczowego
  • 80g cukru
  • 50g roztopionego masła
  • pomarańcza obrana i pokrojona w kostkę
  • czekolada gorzka (roztopiona w kąpieli wodnej) do polania

 



 

Suche składniki  tj mąka, cukier, proszek , mieszamy ze sobą w misce. Wszystkie składniki mokre : masło, mleko, likier, sok mieszamy w drugiej misce. Następnie łączymy zawartość obydwu misek i mieszamy, niezbyt dokładnie, aby ciasto pozostało grudkowate. Pomarańczę obramy, kroimy w kostkę i wrzucamy do ciasta. Mieszamy. Blachę wykładamy papierowymi papilotkami i napełniamy ciastem do około 3/4 wysokości. Pieczemy około 20 min w temperaturze 180 stopni. Po upieczeniu studzimy babeczki, a kiedy są już chłodne, polewamy roztopioną czekoladą.

 



 

 



 



 

Smacznego! :-)

 

Cytrynowe mini pączki z mascarpone

Już jutro ostatki. Ostatni dzień karnawału, zabaw i pączkowego obżarstwa, dlatego to ostatni taki wpis na blogu w tym roku.  Warto na tą okazję przygotować coś prostego ale i niebanalnego. Takie własnie są te cytrynowe pączusie. Jestem pewna, że wszystkim posmakują!

Najlepsze są oczywiście w pierwszy dzień, zaraz po usmażeniu, popijane mlekiem lub kakaem. Są bardzo puszyste i mięciutkie w środku. Aksamitne dzięki mascarpone. Dodatkowo cudownie pachną cytryną i nie chłoną tłuszczu. Same zalety! 🙂

Przepis : Kasia (Gotuję bo lubię)

 



 

Składniki:

  • 1 i 1/4 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1/4 szklanki cukru pudru
  • skórka starta z 1 dużej cytryny
  • 3 jajka
  • 225 g mascarpone
  • 1 łyżka wódki
  • cukier puder (do obsypania po usmażeniu)
  • olej (do smażenia)

 

Mąkę łączymy z solą, proszkiem do pieczenia i ze sartą‼ skórką z cytryny. Jajka ubijamy z cukrem na jednolitą masę, następnie dodajemy wódkę i ser. Kiedy utworzą jednolitą masę dodajemy pokolei po łyżce mąki i mieszamy do chwili, aż ciasto będzie gładkie.

Ciasto umieszczamy w szprycy (zdejmujemy wcześniej końcówkę, by pozostał
tylko duży otwór) i wyciskamy kuleczki na mocno rozgrzany tłuszcz (ja odrywałam je rękami). Jeśli nie macie szprycy można poradzić sobie dwoma łyżkami stołowymi – nabieramy ciasta na jedną a drugą je ściągamy z niej prosto do oleju. Pączki smażymy z obu stron na złoto na niezbyt dużym ogniu. Nie możemy dopuścić by wierzch był spalony a środek surowy.

Upieczone pączki odsączamy z tłuszczu na ręczniku papierowym, a kiedy odrobinę przestygną
posypujemy je cukrem pudrem.

 

Smacznego! 🙂

 

Zapraszam Was również do polubienia mojej strony na facebooku:





Kokosowa Panna Cotta

Niebiański włoski deser Panna Cotta

dziś w kokosowej odsłonie

Panna Cotta to nasz zdecydowany deserowy faworyt, a dodatkowym atutem jest to, że można stworzyć tyle wariacji smakowych! ah – pycha:)

Lubicie? 🙂

 

Przepis od Dorotus



Składniki:

  • 500 ml śmietany kremówki 36%
  • 400 ml mleka kokosowego (1 puszka)
  • 75 g drobnego cukru z prawdziwą wanilią
  • 1 łyżka i 2 łyżeczki żelatyny w proszku
  • 2 łyżki likieru kokoswego (w wersji dla dorosłych)
  • płatki kokosowe do dekoracji

Żelatynę namaczamy w minimalnej ilości wrzącej wody (około 2 – 3 łyżek). Mieszamy, tak aby nie było grudek. W garnuszku gotujemy śmietanę kremówkę, mleko kokosowe, cukier. Zdejmujemy z palnika kiedy wszystkie składniki się połączą, czekamy chwilę, dodajemy żelatynę likier kokosowy. Mieszamy.

Masę przelewamy do foremek (silikonowych lub ramekinów) i schładzamy w lodówce minimum 5h, a najlepiej całą noc. Przed podaniem można foremkę namoczyć kilka sekund w ciepłej wodzie, aby deserki lepiej wyszły. Podajemy posypane płatkami kokosowymi.



Smacznego! 🙂

 

Nasz pierwszy raz … z pączkami! :)

Zapraszam na pączki !

 

Bardzo się bałam, ale udało się. Moje pierwsze w życiu pączki wyszły mówiąc nieskromnie – idealnie:) Mięciutkie w środku, kruchutkie na zewnątrz, pokryte słodkim kajmakiem, posypane solonymi orzeszkami smakują wybornie. Przygotowanie ich nie sprawia problemu. Ciasto wychodzi bardzo elastyczne, świetnie się z nim pracuje. Smażyłam na smalcu bo tak zawsze robił mój dziadek i myslę, że to właśnie dzięki temu każdy pączuszek ma ładną jasną obręcz dookoła:) Wiem-strasznie się chwalę, wybaczcie mi ale jestem z nich taka dumna!:) 

 

Na dzisiejsze pączkowanie umówiłam się z DomiKochana moja bardzo Ci dziękuję za wspólne (tym razem) smażenie:D Było mi bardzo miło:* Mam tylko jedno zastrzeżenie: czemu mieszkamy tak daleko od siebie, że nie możemy się wymienić tymi pysznościami, żeby skosztować swoich nawzajem też?:) To byłaby dopiero uczta!:)

 

Niezawodny przepis od Kasi

Pączki z kajmakiem i orzechową posypką 

 

Składniki:

  • 450-500 g mąki
  • 1 jajko
  • 4 żółtka
  • 130  ml ciepłego mleka
  • 30 g cukru pudru
  • 20 g drożdży (lub 10g suchych – jeśli będziecie robić w maszynie)
  • 50 g stopionego masła
  • 1 łyżka wódki
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
  • 3 kostki smalcu do smażenia
  • masa kajmakowa
  • garść posiekanych orzeszków ziemnych (solonych)

 

Drożdże mieszamy z łyżeczką cukru, dwiema łyżkami mleka i łyżeczką mąki. Zaczyn odstawiamy na około 20 minut.

W tym czasie w misce łączymy mąkę, cukier waniliowy i resztę cukru pudru. Dodajemy jajko, żółtka i roztopione masło. Powoli zaczynamy zagniatać ciasto, dodając stopniowo mleko i zaczyn. Jeśli ciasto zbytnio klei się do rąk – podsypujemy je po trochę mąką. Na koniec dodajemy wódkę. Ciasto zagniatamy ok 10 minut, po czym przykrywamy je ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 1 godzinę.

 

Dla maszynistów:

Ciasto można bardzo łatwo przygotować też w maszynie. Do misy urządzenia dajemy najpierw składniki mokre : jajka, mleko, masło, wódkę, a następnie suche : mąkę i cukier. Na koniec robimy dziurkę w mące i wsypujemy drożdże. Nastawiamy program do wyrabiania ciasta „dough”. Po 1,5h mamy gotowe ciasto.

 

Z wyrośniętego ciasta formujemy kulki mniej więcej tej samej wielkości (mi wyszło 12 dużych). Uformowane pączki układamy na blasze, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy na 30 min, aż do wyrośnięcia.

W garnku rozpuszczamy najpierw dwie kostki smalcu na małym ogniu. Powoli wkładamy paczki na rozgrzany tłuszcz. Smażymy na złoto z obydwu stron, w międzyczasie dodając po trochę smalcu. Wazne, aby pączki smażyć na małym ogniu, aby nie pozostały surowe w środku. Gotowe pączki wyjmujemy na ręcznik papierowy, aby ociekły z tłuszczu z obydwu stron. Kiedy wystygną smarujemy masa krówkową i posypujemy posiekanymi orzechami.

 

 

A takie pyszne wyszły mojej wspólniczce:)



 

Zapraszam także wszystkich chętnych do polubienia mojej strony na facebooku :



 

Smacznego! 🙂