Muffinki czekoladowe – przepis podstawowy

Najlepsze! 🙂

Zamieszczam przepis podstawowy, gdyż część z Was drodzy czytelnicy, często pyta mnie o najprostszy przepis na czekoladowe muffinki, postanowiłam więc przygotować taki wpis.

Takie babeczki można uznać za gotowy deser, ale także nadziać je ulubionymi dodatkami, czy ozdobić kremem. Na blogu pokazywałam już ten przepis (zdjęcie na końcu wpisu) urozmaicony kawowym kremem. Skórka babeczek jest chrupka, są mięciutkie w środku i bardzo czekoladowe. 

Jeśli więc tak jak ja jesteście uzależnieni od czekolady, to zachęcam Was do upieczenia!

 

 

Składniki:

  • 225 g mąki pszennej
  • 25 g kakao
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 100 g gorzkiej czekolady (posiekanej lub groszków czekoladowych)
  • 200 ml mleka
  • 1 (duże) jajko
  • 150 g brązowego cukru
  • 1/2 szklanki oleju

W jednej misce łączymy składniki suche tj. mąkę, cukier, kakao, proszek do pieczenia, sodę. W drugim naczyniu roztrzepujemy jajko, dodajemy do tego mleko i olej. Wszystkie składniki łączymy razem i mieszamy, aż do połączenia. Na koniec wrzucamy groszki czekoladowe. Formę do muffinek wykładamy papilotkami, które napełniamy do 3/4 wysokości gotowym ciastem. Pieczemy około 20 – 25 min w temperaturze 200 stopnie, do tak zwanego suchego patyczka. Z podanych proporcji wychodzi około 12 – 14 babeczek.

 

 

 

A oto te same muffinki, udekorowane kremem kawowym:



 

Smacznego! 🙂

Kruche ciasteczka kakaowe – Choinki (Grudniowe Wyzwanie Blogerek)

Ty wpisem zaczynam oficjalnie cykl świąteczny. Od teraz będą pojawiać się już propozycje związane z Bożym Narodzeniem. 

Te kruche kakaowe ciasteczka smakują obłędnie. W ostatnim czasie stały się naszymi ulubionymi! Kruche, ale nie twarde, mocno kakaowe i nie za słodkie. Ja zdecydowałam się na wzór choinek, ale równie dobrze można wykonać każdy inny jak gwiazdki czy serca. Nadadzą się na każdą okazję. 

Poza tym, że są pyszne mają też kilka innych zalet. Cudownie wyglądają udekorowane lukrem, można je zatem zapakować w celofan, przewiązać dekorowaną wstążeczką i dać bliskim w prezencie. Możecie mi wierzyć, że obdarowane osoby były bardzo szczęśliwe kiedy je dostały. Wymyśliłam im także kolejną funkcję, a mianowicie, idealnie sprawdzają się jako ciasteczka na choinkę. Przed pieczeniem robimy u szczytu choinki niewielki otwór , dekorując, uważamy, żeby go nie zakleić i ciasteczka na choinkę gotowe! Do takiego pomysłu natchnęły mnie dziewczyny z Grudniowego Wyzwania Blogerem, którym dziękuję, za wspólną zabawę 🙂

A Was zachęcam do przygotowania ciasteczek 🙂

 



We wspólnym grudniowym pieczeniu wzięły udział:

Organizatorki:

Zaproszone:

 

 

Składniki:

  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 szklanki kakao
  • szczypta soli
  • 170 g masła
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 1 jajko

Dekoracja

  • 1 białko
  • cukier puder
  • zielony barwnik
  • cukrowe dekoracje

 

Masło ucieramy w misie miksera na puszystą masę. Dodajemy cukier, cały czas ucierając. Dodajemy jajko,sól, kakao i mąkę. Ucieramy, aż zrobi się kruszonka.

Tak przygotowane ciasto zagniatamy rękę na jednolitą kulę i schładzamy w lodówce przez około 60 minut.

Po tym czasie, ciasto wyjmujemy z lodówki i wałkujemy na grubość około 3 mm. Wycinamy ciasteczka i układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Można układać je blisko siebie, gdyż ciasteczka nie rosną. (Jeżeli chcemy, aby ciasteczka były wieszane na choinkę, na tym etapie pracy robimy w nich dziurki)

Pieczemy w temperaturze 180 stopni około 10 – 12 minut. Wyciągamy z piekarnika i studzimy na kratce.

Gotowe ciasteczka dekorujemy lukrem i cukrowymi posypkami.

 

Przygotowanie lukru królewskiego:

Białko ucieramy z cukrem pudrem na białą masę. Jeśli lukier ma być rzadszy dodajemy około szklankę, jeśli gęstszy około 2 szklanki. Wszystko zależy od gęstości lukru jaką chcemy otrzymać i od wielkości białka. Gotowy lukier barwimy kilkoma kroplami zielonego barwnika i ponownie miksujemy, aby równomiernie się zabawił.

Gotowy lukier przekładamy do szprycy i malujemy nim ciasteczka.

 

 

 

Smacznego! 🙂

 

Czekośliwka

Idealne połączenie powidła śliwkowego i czekolady! 

Cudowne smarowidło, które najlepiej smakuje na świeżo upieczonej drożdżówce, popijanej mlekiem…aj rozmarzyłam się! Jest pyszne i praktycznie robi się samo, trzeba go tylko często mieszać. Najlepszą rekomendacją będzie to, że pisząc ten post wyjadam ten kremik prosto ze słoiczka! 🙂

Źródło: „Sto kolorów kuchni”

 

 

Składniki:

  • 1 kg śliwek
  • 5 łyżek gorzkiego kakao 
  • 50 g gorzkiej czekolady
  • 2 łyżki miodu (dla osłodzenia)

 

Śliwki myjemy i pozbawiamy pestek. Kroimy na mniejsze kawałki, wsypujemy do garnka z podwójnym dnem i smażymy około 40 minut, co jakiś czas mieszając. Zdejmuje z ognia. Następnego dnia ponownie smażymy powidła przez około 20 minut, mieszając coraz częściej, aby nie przywierały do dna. Trzeciego dnia smażymy kolejne 20 minut, bardzo często mieszając. Powidła będą już prawie gotowe i mogą się łatwo przypalić. 

Do gotowych powideł dodajemy kakao i dokładnie mieszamy. Dodajemy połamaną na kostki czekoladę i miód. Mieszamy dopóki wszystko się nie rozpuści i nie połączy.

Usmażone powidła przekładamy do wyparzonych słoiczków, szczelnie zakręcamy i stawiamy do góry dnem, aby się zawekowały. Z podanej ilości otrzymałam dwa słoiczki (takie jak na zdjęciu).

 

* Jak wyparzyć słoiki? 

1. Zalać wrzątkiem słoiki i nakrętki i potrzymać w nim kilka minut.

2. Poukładać słoiki i nakrętki w piekarniku, zapalić go i nastawić na temperaturę 130 stopni. Tak wyparzać około 10 – 15 minut.

 

 

Smacznego! :-)

Tort czekoladowo – malinowy

Kiedy zobaczyłam przepis na ten tort, od razu wiedziałam, że w najbliższym czasie go przygotuję. Tak się akurat dogodnie złożyło, że mój mały kuzyn Kubuś obchodził dwa tygodnie temu swoje  4-te urodziny, a ja zostałam poproszona o upieczenie tortu na tą uroczystość.  Kubusiowe ulubione owoce to malinki, najlepiej oczywiście prosto z krzaczka, ale w torcie też smakowały wybornie. Wszyscy goście – mali i duzi chwalili wypiek po każdym kęsie. Ochów i achów nie było końca! 🙂

 

Tort składa się z czekoladowego ciasta przełożonego masą malinową, a z wierzchu posmarowany jest masą kakaową. Muszę powiedzieć, że ten przepis to mój absolutny faworyt. Tak jak napisała autorka, ciasto wyszło wilgotne, nie potrzebowało nasączenia, idealnie się kroiło i było bosko czekoladowe! Przyznam szczerze, że żaden czekoladowy biszkopt nie współpracuje przy tworzeniu tortu tak dobrze, jak właśnie to ciasto! Co więcej, masa z serka mascarpone i frużeliny malinowej jest zwarta, idealnie zlepia blaty ciasta i smakuje cudownie.  W sezonie malinowym ten tort to „must bake”! 🙂

 

Źródło: Moje Wypieki, z moimi zmianami

 

 

 

Składniki:

CIASTO (tortownica 20 cm)

  • 4 duże jajka
  • 200 ml mleka
  • 170 ml oleju
  • 1,5 szklanki brązowego cukru
  • 200 g mąki pszennej
  • 80 g kakao
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

FRUŻELINA MALINOWA

  • 450 g malin
  • 3 łyżeczki żelatyny
  • 1/4 szklanki wrzącej wody
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej rozpuszczone w łyżce wody

MASA (podstawowa – do wykonania masy malinowej i kakaowej)

  • 500 g serka mascarpone
  • 200 ml śmietany kremówki 30%
  • 1 łyżka cukru pudru

DODATKOWO

  • 2 łyżki kakao
  • maliny do dekoracji
  • wiórki czekoladowe do dekoracji

 

Na początek pieczemy ciasto czekoladowe. Najlepiej zrobić to dzień wcześniej. Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. W jednej misce łączymy składniki suche: mąkę, cukier brązowy, sodę, kakao i proszek do pieczenia, a w drugiej składniki mokre: jajka, mleko i olej. Zawartość obydwu misek łączymy i mieszamy energicznie, aż powstanie gładkie, jednolite ciasto. Pieczemy około 60 minut w temperaturze 180 stopni, do tak zwanego suchego patyczka. Na następny dzień ciasto kroimy na trzy blaty i rozkładamy je na talerzach.

* Jeśli ciasto urośnie z „górką”, delikatnie ją odcinamy, aby wyrównać powierzchnię. Moja górka się wyrównała z ciastem na talerzu, jeśli jednak będziecie ją odcinać, można ją zachować do obsypania boków, zamiast wiórek czekoladowych. 

Maliny myjemy i mieszamy w małym garnuszku z cukrem i sokiem z cytryny. Gotujemy na małym ogniu, aż maliny się rozpadną. Dodajemy mąkę ziemniaczaną wymieszaną z wodą i energicznie mieszamy, aż frużelina zgęstnieje. Kiedy jest gotowa, przecieramy ją przez sitko, aby pozbyć się pestek. Podgrzewamy ponownie na małym ogniu. W międzyczasie żelatynę mieszamy z wrzącą wodą, a następnie z malinami. Ściągamy z ognia, mieszamy i pozostawiamy do schłodzenia w lodówce na kilka godzin, co jakiś czas sprawdzając czy masa zgęstniała i mieszając.

* Aby przyspieszyć ten proces, można przestudzoną masę schować do zamrażalnika, mieszając ją mniej więcej co 5- 8 minut, aż zyska gęstą strukturę. Należy jednak uważać, aby nie ścięła się za bardzo.

 

W międzyczasie do misy miksera przekładamy śmietanę kremówkę, ser mascarpone i cukier puder. Wszystko razem ubijamy na sztywną masę. 1/4 gotowej masy przekładamy do osobnej miski i mieszamy z 2 łyżkami kakao. Powstałą w ten sposób masę kakaową użyjemy do dekoracji tortu. Pozostałą – większą część masy śmietanowej miksujemy na gładko z gotową frużeliną.

 

Wykonanie:

Pierwszy blat kładziemy na paterze i smarujemy 1/2 masy malinowej. Przykrywamy drugim blatem i smarujemy pozostałą masą. Nakrywamy ostatnim blatem. Wierzch i boki dekorujemy masą kakaową, a następnie świeżymi malinami i wiórkami czekoladowymi.

 

Tort przechowujemy w lodówce. Kroimy nożem namoczonym we wrzącej wodzie.

 

Zapraszam na kawałeczek! 🙂

 

 

Przepis dodaję do akcji:



Smacznego! 🙂

Czekoladowa Pavlova z borówkami

Mega czekoladowe połączenie

specjalnie dla Was

specjalnie na Dzień Czekolady! 🙂

 

„Zapomnijcie o brylantach – to czekolada jest najlepszym przyjacielem dziewczyny!”

 

Zmodyfikowany przepis: Nigella Lawson „Forever summer”

 

 

 

 

Składniki:

  • 4 białka
  • szczypta soli
  • 250 g cukru
  • 2 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego / z czerwonego wina
  • 50 g gorzkiej czekolady (posiekanej) lub groszków czekoladowych
  • 500 ml śmietany kremówki 30%
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 350 g borówek amerykańskich

 

 

Białka ubijamy na sztywno ze szczyptą soli. Pod koniec dodajemy cukier, kakao i ocet. Następnie wsypujemy czekoladę i delikatnie mieszamy.

Blachę wykładamy papierem do pieczenia i rysujemy okrąg o średnicy 20 cm, na który wykładamy ubitą masę z białek.

Bezę wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i natychmiast obniżamy temperaturę do 150 stopni. W takiej temperaturze pieczemy bezę około 1h 15 min. Powinna być miękka w środku, a krucha na zewnątrz. Po tym czasie wyłączamy piekarnika, otwieramy drzwiczki i studzimy bezę w uchylonym piecu.

Śmietanę kremówkę ubijamy na sztywno z cukrem pudrem i wykładamy ją na ostudzoną bezę. Posypujemy umytymi i osuszonymi owocami.

 

Jak upiec perfekcyjną bezę? Moje spostrzeżenia:

– najlepiej używać metalowej miski, suchej i koniecznie bez śladów tłuszczu

– ubijając białka warto dodać szczyptę soli

– jeśli beza ma być miękka w środku, nie rezygnujemy z octu; jeśli chcemy aby była super krucha należy go pominąć (polecałabym ta opcję w przypadku mniejszych bez)

– nie otwieramy piekarnika w trakcie pieczenia

– cukier dodajemy do białek tak jak w przepisie – powoli, po jednej łyżce, cały czas miksując; dzięki temu piana jest dalej sztywna; jeśli wsypiemy cały cukier na raz, nie ubije się jak należy i mieszanka będzie bardziej płynna

– nakładając bezę na papier lepiej nałożyć więcej na górę niż na boki; beza w piekarniku rośnie i w przeciwnym razie po upieczeniu może okazać się, że jest płaska, a ma bardzo dużą średnice 

 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Babka czekoladowa z musem truskawkowym

Aż samej mi się zrobiła na nią ochota na nowo 🙂

Pyszna! Mięciutka, bardzo czekoladowa, niestandardowa. Idealnie przełamana sosem truskawkowym nadającym jej wilgoci. Przy okazji przetestowana została forma „róża”, którą ostatnio kupiłam i jestem bardzo zadowolona. Babka wyglądała bardzo efektownie:-)

Sama przyjemność jedzenia:-)

Zapraszam na kawałeczek!

Inspiracja : Dorota Smakuje

 

Składniki:

  • 2 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 jajka
  • 3/4 szklanki cukru
  • 4 łyżki kakao
  • 125g masła
  • 1/2 szklanki mleka

MUS:

  • 1/2 szkalnki truskawek (u mnie mrożone)
  • 100 ml jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki cukru pudru



 

W rondelku podgrzewamy mleko, cukier i masło, aż się rozpuszczą. Pozostawiamy do ostygnięcia.

Resztę składników (oprócz tych na mus) mieszamy w misce, dodajemy schłodzone wcześniej mleko i całość miksujemy na gładką masę.

Gotową masę przelewamy do formy na babkę i pieczemy około 40 – 45 min w temperaturze 180 stopni, do tak zwanego suchego patyczka.

Upieczoną babkę wyjmujemy z pieca i pozostawiamy do ostygnięcia. Autorka robiła polewę z żelatyną, ja zdecydowałam się na mus i było pyszne:-) Wszystkie składniki na mus miksujemy przez chwilę na gładko.

Zimną babkę kroimy i polewamy musem.

 

Można zajadać!:-)

 

Czekolada + truskawki = mmmmm mniam!;)

 

 

 

Smacznego! 🙂

 

Ciasteczka czekoladowe (Brownie cookies)

Dziś będzie o ciastkach:-)

Ale nie o takich zwykłych ciastkach, oj nie:-) Zdecydowanie nie są one zwykłe!

A wszystko za sprawą… czekolady! – której są pełne:-)

Kontynuując czekoladowe wpisy na moim blogu przedstawiam Wam te wspaniałe maleństwa: mięciutkie w środku, lekko chrupkie na zewnątrz, a co najważniejsze mocno, mocno czekoladowe!

Idealne!

 

Od jakiegoś czasu wszystko wokół mnie jest czekoladowe, więc i tu musiało zrobić się czekoladowo:-) Był Nutella banana bread, są te oto ciasteczka, ale to zdecydowanie nie koniec tej czekoladowej passy:-) Mam nadzieję że nie macie mi za złe mojej słabości:-)

 

P.S. Ile razy w tym wpisie użyłam słowa „czekolada” ?;-) Pewnie zdecydowanie za dużo:-)

Przepis od Kasi

 

Składniki:

  • 1 szklanka mąki
  • 1 szklanka = 200g groszków czekoladowych
  • 2/3 szklanki cukru
  • 1/3 szklanki kakao
  • 1/3 szklanki mleka
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 60g stopionego masła lub margaryny

 

 

Wszystkie składniki suche łączymy w jednej misce : mąkę, sodę, cukier, kakao, groszki czekoladowe. Dodajemy mleko i ostudzoną, stopioną margarynę. Zagniatamy ciasto. Jeśli będzie się kleić podsypujemy delikatnie mąkę.

Z gotowego ciasta formujemy kulki i wykładamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze. Układamy nie więcej niż 10 sztuk aby ciasteczka się nie skleiły kiedy będą rosnąć.

Pieczemy około 15 min w temperaturze 180 stopni. Zdejmujemy z blachy dopiero ostudzone ciastka, gdyż ciepłe, są jeszcze bardzo miękkie.

 

 

Udekorowane wstążeczkami, zamknięte w celofanowych torebeczkach są prezentem idealnym dla miłośników takiego połączenia ciasteczek z czekoladą:-)

 

 

P.S. Jeszcze raz gorąco zachęcam Was do wzięcia udziału w akcji „słodki upominek” organizowanej przeze mnie i Sarę (Pieczarka Mysia) za zgodą Cudawianki.

O akcji możecie przeczytać TU. Wszystkich zainteresowanych zachęcamy do dołączenia się do akcji na Mikserze lub wysyłania przepisów na mój adres e-mail oraz umieszczania u siebie banerka akcji:-)

 

Smacznego!:-)

Czekoladowe naleśniki z pomarańczami

Nie od dziś wiadomo, że czekolada idealnie komponuje się ze smakiem i aromatem soczystej pomarańczy. Dla mnie takie połączenie jest iście jesienno-zimowe, jakieś takie rozgrzewające:-) Nie wiem czemu:-)

Jakiś czas temu, z braku pomysłów na coś pysznego i szybkiego oraz również z braku chęci na wyjście do sklepu po potrzebne składniki – zaimprowizowałam – i oto powstały te właśnie naleśniki:-) Mówiąc szczerze – najlepsze jakie jadłam:-) Dodanie kakao do ciasta naleśnikowego jest świetnym urozmaiceniem.

Od tamtego czasu robiłam je już kilka razy, a M, który jest zawsze sceptycznie do naleśników nastawiony – zjadł ich bardzo, bardzo dużo :-):-)

Bardzo przypadły Nam do gustu, mam nadzieję że Wam również?:-)

 

 

Składniki:

  • 200 g waniliowego serka homogenizowanego
  • 2 pomarańcze
  • 350 ml mleka
  • 1 i 1/4 szklanki mąki
  • 3 łyżeczki cukru pudru
  • 2 łyżki kakao (gorzkiego)
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • olej do smażenia

 

Mleko wlewamy do miski. Dodajemy jajko, mąkę, sól, cukier puder i kakao. Całość miksujemy przez chwilkę mikserem lub dokładnie roztrzepujemy i mieszamy trzepaczką.  *Jeżeli wydaje się dla Was za gęste lub za rzadkie można dodać odrobinę mąki lub mleka. Każdy ma bowiem swój idealny przepis na naleśniki.

Na patelni rozgrzewamy kropelkę oleju i rozprowadzamy ją na całej powierzchni. Wylewamy ciasto i smażymy naleśnika z dwóch stron. Czynność powtarzamy do skończenia cista.

Kiedy naleśniki są już gotowe możemy je napełniać. Pomarańczę myjemy, obieramy i kroimy w plastry lub w kostkę. Każdego naleśnika smarujemy serkiem homogenizowanym. Na jednej połówce układamy plasterki pomarańczy. Składamy naleśnika najpierw na pół, a następnie w trójkąt.

Podajemy od razu.

 


 

Smacznego!:-)

„Króliczek” kakaowo – kokosowy

Święta, święta i po świętach:) Zdecydowanie za szybko minął ten czas:) Ja pozwolę sobie jeszcze przez najbliższy czas pozostać w ich tematyce, gdyż chciałabym się z Wami podzielić kilkoma Wielkanocnymi daniami , które u nas gościły, a o których nie miałam czasu napisać wcześniej. Mam nadzieję że się zgadzacie?:) Może akurat przydadzą się na przyszły rok:)

 

 

 

Składniki:

  • 5 jajek
  • 300 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 120 g margaryny do wypieków lub 120 ml oleju
  • 120 ml mleka
  • 200 g cukru
  • 2 łyżki kakao
  • 4 łyżki wiórek kokosowych

 

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy około 10 min na sztywną pianę.

W drugiej misce miksujemy mleko, rozpuszczoną i ostudzoną margarynę Kasię, cukier i cukier waniliowy, aż do zmieszania się składników. Miksując dodajemy po jednym żółtku, a  następnie mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia.  Na końcu delikatnie dodajemy pianę z białek i mieszamy łyżką aż do połączenia.

Ciasto dzielimy na 2 części. Do jednej dodajemy wiórki kokosowe, do drugiej kakao.

Do wybranej przez nas formy, u mnie forma Królik, przelewamy ½ ciasta jasnego (na buźkę i uszy), następnie część kakaową na brzuszek. Na wierzch dajemy pozostałą część jasną i ciemną na przemian oraz delikatnie wykonujemy marmurki patyczkiem do szaszłyków.

Foremkę wypełniamy do 1/3 wysokości.

Pieczemy około 45 w piekarniku nagrzanym do 175 stopni. Po upieczeniu, pozostawiamy ciasto do ostygnięcia, następnie wyjmujemy z formy i ozdabiamy wg uznania. Ja ozdobiłam kontury żółtym lukrem a pisankę kolorowymi posypkami.

 

P.S. Jeżeli zostanie wam trochę ciasta, możecie tak jak wykonać małe babeczki do koszyczka, wystarczyło mi na 3.

 


 

Dołączam do akcji :

 

Smacznego! 🙂