Tort „Oreo” na 6 urodziny bloga! :)

Tyle się dzieje w moim życiu, że na blogowanie czasu brak. Masa pracy w szkołach, dużo stresu, przygotowania do ślubu, który zbliża się wielkimi krokami i niestety częste choroby powodują, że opadłam z sił. Pojawiam się sporadycznie, ale proszę, nie traćcie wiary we mnie, bo jestem tu zawsze na dobre i na złe.

5 lutego minęło 6 lat odkąd dokonałam pierwszego wpisu i właśnie dziś, z miesięcznym opóźnieniem świętuję tą rocznicę wspaniałym tortem Oreo. Cudowna, słodziutka masa z tymi popularnymi ciasteczkami, idealnie uzupełniała wilgotne ciasto czekoladowe. Poezja 🙂

Dziękuję Wam Kochani za te wszystkie lata. Życzcie mi kolejnych jeszcze lepszych!

 

 

 

Składniki:

CIASTO

  • 4 jajka
  • 200 ml mleka
  • 170 ml oleju
  • 1,5 szklanki cukru
  • 200 g mąki
  • 80 g kakao
  • 1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody

MASA

  • 500 g mascarpone
  • 250 ml kremówki 36%
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 10 ciastek Oreo

DEKORACJA

  • ciastka Oreo (około 10)

 

W jednym naczyniu łączymy składniki suche na ciasto: mąkę, sodę, proszek do pieczenia, kakao i cukier. W drugim roztrzepujemy jajka z mlekiem i olejem. Zawartość obydwu naczyń łączymy i dokładnie mieszamy. 

Formę o średnicy 21 cm wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy na nią ciasto. Pieczemy około 60 minut w temperaturze 170 stopni, do tak zwanego suchego patyczka. Gotowe ciasto wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia. 

Kiedy ciasto jest chłodne przekrawamy je na trzy blaty. z górnego blatu odcinamy „górkę”. Ciasto najczęściej nie wyrasta równo tylko właśnie z tak zwaną górką, którą użyjemy do dekoracji boków.

W misie miksera umieszczamy mascarpone, cukier puder i kremówkę. Ubijamy, aż powstanie sztywna masa. Na koniec dodajemy pokruszone ciasteczka oreo i jeszcze chwilę miksujemy.

Pierwszy blat ciasta układamy na paterze i smarujemy go 1/3 masy. Przykrywamy drugim blatem i smarujemy kolejną porcją (1/3) masy. Przykrywamy wierzchem ciasta. Pozostałą masą smarujemy boku tortu i jego wierzch. 

Odciętą „górkę” ciasta kruszymy drobno do osobnej miski. obtaczamy ciastem bok tortu. Wierzch dekorujemy pozostałym kremem i ciasteczkami. 

 

 

 

Smacznego! 🙂

 

Rodzynkowiec

Pyszne i bardzo świąteczne ciasto. Dwa lata pod rząd było ulubionym ciastem moich dziadków, więc już choćby jest to moje „must bake” na  Boże Narodzenie.

Mięciutki czekoladowy biszkopt, masa czekoladowa przełamana kwaśnym porzeczkowym dżemem i pijane rodzynki w czekoladzie. Rozpusta! 🙂

 

Źródło, z moimi zmianami: Gotuję, bo lubię 

 

 

Składniki:

(forma 35 cm x 28 cm)

BISZKOPT

  • 7 jajek
  • 1 szklanka cukru
  • 3/4 szklanki mąki
  • 1/4 szklanki kakao

MASA

  • 2 opakowania budyniu czekoladowego (słodzonego)
  • 700 ml mleka
  • 200 g miękkiego masła
  • 1 łyżka cukru pudru

WIERZCH

  • 450 g rodzynek
  • szklanka rumu
  • 100 g masła
  • 100 g czekolady mlecznej
  • 100 g czekolady gorzkiej

DODATKOWO

  • słoiczek dżemu z czarnej porzeczki
  • 3 łyżki rumu

 

Pracę nad ciastem najlepiej rozłożyć na dwa dni.

 

Dzień I

Rodzynki zalewamy rumem, przykrywamy folią aluminiową i wkładamy na 12 – 24 godziny do lodówki.

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodajemy cukier, łyżka po łyżce. Na sam koniec dodajemy żółtka i miksujemy jeszcze chwilę. Mąkę i kakao przesiewamy do masy i mieszamy szpatułką lub drewnianą łyżką delikatnie, tak, żeby składniki się połączyły i powstanie jednolite ciasto.

Gotowe ciasto przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy około 35- 40 minut w temperaturze 180 stopni do tak zwanego suchego patyczka.

Upieczony biszkopt wyjmujemy z pieca i pozostawiamy do ostygnięcia.

 

Dzień II

Biszkopt dzielimy na dwa równe placki.

W miseczce mieszamy dżem porzeczkowy z rumem i smarujemy tym jeden blat biszkoptu.

Przygotowujemy budyń według instrukcji na opakowaniu, zmniejszając ilość mleka do 700 ml. Gotowy budyń pozostawiamy do ostygnięcia.

Masło ucieramy z cukrem pudrem na puszystą, jasną masę. Dodajemy po łyżce zimnego budyniu i cały czas miksujemy.

Gotową masę rozsmarowujemy na dżemie. Przykrywamy drugim plackiem biszkoptu. 

Czekolady umieszczamy w garnuszku razem z masłem. Rodzynki odcedzamy z rumu i dodajemy do roztopionych czekolad. Powstałą mieszankę wylewamy na wierzch placki i równomiernie rozprowadzamy.

Ciasto wkładamy do lodówki na 12 godzin, aby dobrze zastygło. 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Dwupiętrowy tort chałwowy

Muszę przyznać, że ten tort to mój życiowy wyczyn 🙂

Upiekłam w swoim życiu setki tortów w czasach kiedy posiadałam firmę, ale nigdy podjęłam się przygotowania tortu piętrowego. Nadszedł jednak czas, abym się przełamała. Pod koniec listopada, kiedy ogromnymi krokami zbliżały się 50 urodziny mojego Taty, zapadła decyzja: specjalne okazje wymagają uczczenia w spektakularny sposób – postanowiłam upiec tort dwupiętrowy. Dużo czytałam na temat jego składania, najlepszych mas, ale w końcu zdecydowałam, że zdam się na siebie i swój instynkt. Jak pewnie wiecie, nie jestem zwolenniczką mas maślanych, preferuję te lżejsze na mascarpone i kremówce. Taka właśnie jest w tym torcie. Obawiałam się, że lekka masa nie uniesie ciężaru drugiego piętra, dlatego zmieniłam proporcje, zwiększając ilość mascarpone. Zaryzykowałam również nie tworząc stelażu, na którym położyłabym piętro. Nic się nie zapadło, wszystko się udało, a tort bez szwanku czekał na swoje wielkie wejście jakieś 12 godzin.

Teraz już mogę powiedzieć, że niepotrzebnie się obawiałam. Praca nad nim to była czysta przyjemność. Jeśli macie ochotę możecie przygotować mniejszy torcik, taki jak górna warstwa. Możecie przygotować większy, taki jak dolna warstwa, lub tak jak ja zrobić piętrowy. 

W tym przypadku postawiłam na ulubione smaki solenizanta – czekolada, chałwa, orzechy i dla przełamania wiśnie z syropu – własnej produkcji 🙂 Wyszedł fantastyczny!

 

 

 

Składniki:

MNIEJSZY BISZKOPT (16 cm)

  • 3 duże jajka
  • 1/3 szklanki cukru
  • 2 łyżki kakao
  • 1/3 szklanki mąki pszennej

WIĘKSZY BISZKOPT (25 cm)

  • 7 jajek
  • 2/3 szklanki cukru
  • 1/3 szklanki kakao
  • 2/3 szklanki mąki pszennej

MASA

  • 750 g mascarpone
  • 250 g śmietany kremówki
  • 300 g chałwy sezamowej

DODATKOWO

  • wiśnie w syropie
  • 4 łyżki wódki

DEKORACJA

  • posiekane orzechy arachidowe
  • świeże kwiaty

 

Dzień wcześniej pieczemy biszkopty.

Większy biszkopt: Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodajemy po trochę cukier, a następnie po jednym żółtku. Mąkę i kakao przesiewamy do masy i delikatnie mieszamy łyżką, aż się połączą. Formę o średnicy 25 cm wykładamy papierem do pieczenia i przelewamy do niej masę. Pieczemy około 45 minut w temperaturze 180 stopni do tak zwanego suchego patyczka. Kiedy jest upieczony, wyjmujemy go z pieca i zrzucamy na podłogę z wysokości około 60 cm, a następnie pozostawiamy do ostygnięcia.

Następnie robimy masę do mniejszego biszkoptu. Gotową masę przelewamy do formy o średnicy 16 cm wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy około 20 minut w temperaturze 180 stopni, do suchego patyczka i również zrzucamy z wysokości 60 cm. Pozostawiamy do ostygnięcia.

Na drugi dzień: Każdy z biszkoptów dzielimy na 3 części. Odmierzamy 1/2 szklanki soku z wiśni i mieszamy z wódką.

Serek mascarpone umieszczamy w misie miksera razem z kremówką i ubijamy na sztywną masę. Pod koniec ubijania dodajemy pokruszoną chałwę i miksujemy, aż się połączy z masą.

Na paterę kładziemy pierwszy duży blat, nasączamy go, smarujemy masą i układamy na niej wiśnie. Przykrywamy środkowym blatem, nasączamy, smarujemy masą i układamy wiśnie. Przykrywamy ostatnim blatem i schładzamy w lodówce.

Na duży talerz kładziemy pierwszy blat małego tortu, nasączamy, smarujemy masą i układamy wiśnie. Potem środkowy blat i powtarzamy te czynności. Przykrywamy ostatnim blatem i schładzamy w lodówce.

Po około godzinie wyjmujemy torty. Mały tort kładziemy na środku dużego i całość smarujemy z zewnątrz resztką masy. Tort obsypujemy posiekanymi orzechami i dekorujemy świeżymi kwiatami.

Gotowy tort chłodzimy w lodówce przez kilka godzin.

 

 

 

 

 

Smacznego! 🙂

 

Straszne muffinki z robakami

Czasem dekorując muffinki dla dzieciaków sama czuję się jak duże dziecko, taką frajdę mi to sprawia 🙂 Tak było tym razem. Babeczki przygotowałam głównie dla moich kuzynów, ale cieszyli się nimi i mali i duzi. Przede wszystkim smakowały wybornie, a to, że również śmieszyły to ich dodatkowa zaleta. 

Babeczki czekoladowe przygotowałam z niezawodnego i naszego ulubionego przepisu (odrobinę go modyfikując), który dodatkowo urozmaiciłam kremem z Nutelli i konfiturą wiśniową. Całość ozdobiła „ziemista” dekoracja z żelkami – robakami.

Mniam 🙂

 

 

 

Składniki:

(na 12 sztuk)

  • 225 g mąki pszennej
  • 25 g kakao
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 150 g cukru
  • 180 ml mleka
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki oleju

KREM

  • 250 g mascarpone
  • 4 łyżki Nutelli

DODATKOWO

  • 12 łyżeczek konfitury wiśniowej
  • żelki – robaki

 

W jednej misce łączymy składniki mokre: jajka, mleko i olej. W drugiej misce łączymy składniki suche: mąkę, cukier, kakao, proszek do pieczenia i sodę. Zawartość obydwu misek łączymy ze sobą i mieszamy, aż powstanie lejące ciasto.

Formę na muffinki wykładamy papilotkami i nakładamy ciasto do około 3/4 wysokości papierka. Pieczemy około 15 minut w temperaturze 190 stopni.

Gotowe babeczki wyjmujemy z piekarnika, przekładamy na kratkę i studzimy.

Kiedy są już chłodne, w każdej z nich wydrążamy łyżeczką dziurę. Na środku babeczki, nabierając dokładnie tyle ciasta ile pomieści łyżeczka. Wybrane ciasto odkładamy na jeden talerz, a do powstałych dziurek nakładamy po łyżeczce konfitury wiśniowej.

W misie miksera umieszczamy mascarpone i Nutellę i miksujemy minutę, aż krem się połączy. Przekładamy go do szprycy z końcówką dużej gwiazdki i dekorujemy babeczki.

Na koniec posypujemy krem pokruszonym ciastem, które wcześniej odłożyliśmy z babeczek. Układamy żelki i ponownie posypujemy je „ziemią” z ciasta.

 

 

 

 

Smacznego! 🙂 

Ciasto czekoladowe z całymi gruszkami

Obłędne ciasto czekoladowe, którego dodatkowym atutem są całe gruszki 🙂 Zdecydowanie jedno z naszych ulubionych ciast. Rozeszło się tak szybko, że ledwo zdążyłam zrobić zdjęcia 🙂

Ja gruszek nie obierałam, ponieważ miałam je z pewnego źródła. Jeśli jednak zdecydujecie się upiec ciasto jeszcze w tym roku i kupicie gruszki w sklepie, to myślę, że warto je obrać, ale to już oczywiście zależy od Was 🙂 

 

Źródło: Miłość w brzuchu mam!

 

 

Składniki:

  • 2 szklanki mąki
  • 1 szklanką cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki kakao
  • 3/4 szklanki mleka
  • 1/2 szklanki oleju rzepakowego
  • 2 jajka
  • 8-10 małych, miękkich gruszek

 

Przygotowujemy dwie miski. W jednej mieszamy składniki suche: mąkę, cukier, proszek do pieczenia i kakao, a w drugiej składniki mokre: mleko, jajka i olej.

Zawartość obydwu misek łączymy ze sobą i mieszamy, aż powstanie gładka masa. Gotowe ciasto przelewamy do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy o średnicy 22 lub 24 cm.

Gruszki myjemy, suszymy (ewentualnie obieramy ze skórki) i układamy w cieście.

 


Pieczemy około 30 – 40 minut w temperaturze 180 stopni, do tak zwanego suchego patyczka.

Gotowe ciasto wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia. Zimne ciasto posypujemy cukrem pudrem.

 

 

 

 

Smacznego! 🙂

 

 

Kakaowe ciasto drożdżowe z truskawkami i … powrót do blogowania

Wybaczcie mi, że znów zrobię na blogu trochę prywaty, że znów podzielę się z Wami moim życiem prywatnym. Powiedziano mi kiedyś, że blog kulinarny to nie miejsce na zwierzenia i odkrywanie siebie, że to niesmacznie się tak uzewnętrzniać. Uwierzyłam w to na chwilę, powiem Wam – serio, nie wiem czemu. Nie chcę, żeby ten blog to były tylko przepisy proporcje i zdjęcia. Od czterech lat jest nieodłączną częścią mojego życia. Na jego łamach chwaliłam się drobnymi sukcesami, zaręczynami, ale również przeżywałam porażki. Wierzę, że ten kto nie chce i tak tego nie przeczyta, skupi się na samym przepisie, więc nie będzie mu to przeszkadzać, że dzielę się z Wami nie tylko przepisem, ale też życiem.

Pół roku temu, kiedy opublikowałam po długiej przerwie wpis urodzinowy, otrzymałam od Was wiele wsparcia. Byłam załamana odejściem ukochanego dziadka. Od tego czasu przepisy dodawałam sporadycznie cały czas obiecując sobie, że się poprawię. Tak się nie stało. W zeszłym tygodniu odeszła od nas również moja babcia, a ja nie dostałam drugi raz „po tyłku”, tym razem dostałam w „łeb”. Czuję się tak, jakby ktoś chciał sprawdzić ile jestem w stanie znieść, jakie mam granice wytrzymałości. Z drugiej strony czuję się tak, jakby to nie działo się naprawdę, jakbym oglądała swoje życie z boku niczym kiepski film.

Paradoksalnie, wszystko pcha mnie do kuchni. Gotując i piekąc zapominam i czuję się lepiej. Nie wiem czy to boski palec tak sprawia, czy babciny paluszek, ale wiem, że to zawsze z nią rozmawiałam o kuchni, o nowych przepisach, o świątecznym menu i o urodzinowych tortach. To dla niej jako 8 letnia dziewczynka zrobiłam książkę kucharską z wycinakami z gazet i z naszymi starymi sprawdzonymi przepisami i to z nią pieczołowicie przygotowywałam wszystkie świąteczne poczęstunki. Jeśli więc ten blog i moja kulinarna pasja mają stać się moją osobistą terapią – niech więc tak będzie.   

 

***

 

To ciasto powstało około półtorej miesiąca temu w pełni truskawkowego sezonu. Początkowo zamarzyły nam się drożdżówki. Niestety w wyniku natłoku obowiązków stwierdziłam, że nie będę bawić się w ich formowanie i zrobię jedną, dużą drożdżówkę, z której każdy odkroi dla siebie ile będzie chciał. Wyszło pysznie! Całość uzupełniła kakaowa kruszonka, którą dosłownie miałam ochotę zrywać z ciepłego ciasta.

Najlepsze w dzień upieczenia, ale bardzo smaczne również na następny dzień. Wierzę, że i tak dłużej u Was nie postoi. Idealnie komponuje się z kubkiem zimnego mleka!

 

 

 

Składniki:

  • 1 i 1/3 szklanki mleka
  • 120 g masła (roztopić)
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki cukru
  • szczypta soli
  • 4 szklanki mąki
  • 3 łyżki ciemnego kakao
  • 10 g drożdży suchych

KRUSZONKA

  • 50 g mąki
  • 50 g cukru
  • 1,5 łyżki ciemnego kakao
  • 80 g zimnego masła

DODATKOWO

  • około 700 g truskawek

 

Mleko podgrzewamy w garnuszku (nie zagotowujemy). Masło rozpuszczamy w innym małym rondelku. Mleko chłodzimy, aż będzie letnie i mieszamy z masłem, cukrem i roztrzepanymi jajkami. Mąkę mieszamy z drożdżami i kakao, dodajemy sól i płynną mieszankę. Całość zagniatamy na gładkie ciasto, aż będzie miękkie i elastyczne. Formujemy kulę i odstawiamy np w misce, w ciepłe miejsce, przykryte ściereczką na około 1,5 godziny.

Wykonanie ciasta w maszynie: Do misy dajemy najpierw składniki mokre (mleko, roztopione masło, jajka), potem suche (mąka, cukier, sól, kakao), a na końcu drożdże. Nastawiamy program do wyrabiania ciasta „dough” i po  1,5 godziny ciasto jest gotowe.

Ze składników podanych na kruszonkę wyrabiamy ją dokładnie w palcach, aż powstaną grudki ciasta.

Truskawki myjemy, obieramy z szypułek i kroimy na połówki/ ćwiartki.

Gotowe ciasto przekładamy na wyłożoną papierem do pieczenia dużą blachę i wyrównujemy. Na wierzchu układamy ciasno truskawki i lekki dociskamy. Tak przygotowane ciasto przykrywamy ściereczką i odkładamy na około 30 minut w ciepłe miejsce.

Wyrośnięty placek posypujemy przygotowaną wcześniej kruszonką i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy około 45 minut do tak zwanego „suchego patyczka”. 

 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Muffinki potrójnie czekoladowe

Na początek chciałam wszystkim Wam bardzo serdecznie podziękować – za życzenia z okazji urodzin bloga i za słowa otuchy pod ostatnim postem. Możecie wierzyć lub nie, ale czytając wasze komentarze na prawdę robiło mi się troszkę lepiej i spokojniej. 

Dzisiejszy przepis to zaległa propozycja Walentynkowa, ale babeczki są tak pyszne, że postanowiłam się z Wami nim podzielić mimo to, że zbliżają się już zupełnie inne święta,a to dla zakochanych było ponad miesiąc temu 🙂 Można je zrobić bez względu na okazję i porę roku. Gwarantuję, że zawsze wyjdą uzależniająco dobre 🙂

 

 

 

Składniki:

  • 250 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżki kakao
  • 175 g cukru
  • 150 g posiekanej czekolady lub groszków czekoladowych (pomieszane trzy rodzaje: gorzka, mleczna i biała)
  • 250 ml mleka
  • 90 ml oleju
  • 1 jajko

 

Do jednej miski odmierzamy wszystkie składniki suche (mąkę, proszek do pieczenia, sodę, kakao, cukier) i mieszamy ze sobą, a do drugiej miski składniki mokre (mleko, olej, jajko) i również mieszamy.

Zawartość obydwu misek łączymy ze sobą i dodajemy posiekaną czekoladę. Wszystkie składniki razem mieszamy, ale nie za długo, ciasto może zostać lekko grudkowate.

Foremkę na muffinki wykładamy papilotkami i nakładamy do nich ciasta do 3/4 wysokości.

Pieczemy w temperaturze 190 stopni przez około 20 minut.

Po upieczeniu można muffinki udekorować miłosnymi akcentami i dać w prezencie ukochanej osobie 🙂

 

 

 

Źródło przepisu: „Nigella Ucztuje” Nigella Lawson

 

Smacznego! 🙂

 

 

Tort czekoladowo – truskawkowy i 4 urodziny bloga

Myślałam, że nigdy nie przełamię się do napisania tej notki. Kilka razy próbowałam, ale jakoś nigdy nie wychodziło. Samo pisanie i blogowanie na pewien czas po prostu przestało sprawiać mi przyjemność. Ale nie tylko to, wszystko inne też. 

Życie mnie nie oszczędzało w ostatnich tygodniach, a wchodząc z nadzieją w nowy rok 2015 od razu dostałam od losu „po tyłku”. Niewiele ponad dwa tygodnie temu pożegnałam na zawsze, po ciężkiej chorobie mojego ukochanego dziadka. O tym jakim wspaniałym człowiekiem był mogłabym pisać godzinami. O jego talencie do szeroko pojętej sztuki: malarstwa, rzeźby, aktorstwa i zamiłowaniu do kultury, literatury i wycieczek górskich, chyba jeszcze więcej. Bardzo ciężko to przeżyłam i wciąż odczuwam skutki. Mieliśmy cudowną i niepowtarzalną więź. Powoli staram się wracać jednak do rzeczy, które mnie cieszyły, które sprawiały mi radość, tak jak mimo niechęci musiałam wrócić do pracy i obowiązków. Wybaczcie mi zatem, że nie było mnie tu dobrze ponad miesiąc. Po prostu nie mogłam.

***

Nikogo teraz już na pewno nie zdziwi, że nie świętowałam w tym roku urodzin bloga. Jest to jednak dla mnie bardzo ważne wydarzenie, dlatego postanowiłam o tym napisać.

5 lutego 2011 napisałam pierwszy post, tak wiec w tym roku blog obchodził swoje 4 urodziny. Wiele zmieniło się od jego początków, ale myślę, że zawsze tak jest. Blog ewoluował a ja razem z nim. Z okazji tej pięknej rocznicy chciałabym sobie życzyć, abym potrafiła odnaleźć na nowo pasję do pieczenia i pisania, którą zakopałam gdzieś w sobie jakiś czas temu. Wiem jak ważne jest robić coś dla siebie, a blog zawsze był dla mnie ostoją w ciężkich czy stresujących chwilach. Wierzę, że tak własnie będzie i teraz.

 

A Wy drodzy goście, częstujcie się tortem! Bierzcie od razu duże kawałki, bo bardzo szybko znika!

 

 

 

 

 

Składniki:

BISZKOPT

  • 3 duże jajka
  • 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 szklanki cukru
  • 4 łyżki kakao

MASA

  • 250 g sera mascarpone
  • 150 ml śmietany kremówki 30%
  • 1 szklanka frużeliny truskawkowej (przepis tu nazwany „krem truskawkowy, polecam wykonywać z połowy porcji)
  • cukier puder (opcjonalnie, do dosłodzenia, wedle uznania)

NASĄCZENIE

  • 1/2 szklanki kompotu truskawkowego lub 3 łyżki syropu truskawkowego rozpuszczonego w 1/2 szklance wody

DEKORACJA

  • czekoladki lub wafelki
  • 250 g truskawek
  • wstążka materiałowa

 

Przygotowanie biszkoptu: Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy je na sztywną pianę. Powoli dodajemy cukier, a następnie żółtka cały czas miksując. Wyłączamy mikser i przesiewamy do masy mąkę i kakao. Mieszamy delikatnie łyżką, aż wszystkie składniki się połączą i w cieście nie będzie grudek.

Tortownicę o średnicy 16 cm wykładamy na dnie papierem do pieczenia i wylewamy ciasto. Wkładamy ją do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy około 25 minut do tak zwanego suchego patyczka.

Kiedy biszkopt jest gotowy wyjmujemy tortownicę i upuszczamy ją na podłogę z wysokości około 60 cm. Pozostawiamy do ostygnięcia.

Przygotowanie masy: Mascarpone umieszczamy w misie miksera razem ze śmietaną kremówką i ubijamy na sztywną masę. Pod koniec dodajemy frużelinę truskawkową i (ewentualnie) cukier puder. 

 

Wykonanie tortu: Biszkopt przekrawamy na 3 blaty. Pierwszy blat nasączamy około 1/3 płynu i smarujemy 1/3 masy truskawkowej. Kładziemy drugi blat i powtarzamy te same czynności. Ostatni blat nasączamy od spodu i kładziemy na wierzch tortu. Pozostałą masą smarujemy równomiernie boki i wierzch tortu.

Dookoła tortu przyklejamy (do masy) czekoladki lub wafelki. Obwiązujemy wstążeczką dla dekoracji i żeby czekoladki lepiej się trzymały tortu. Truskawki myjemy, obieramy z szypułek i kroimy na ćwiartki. Posypujemy po wierzchu tortu.

 

 

 

Smacznego! 🙂

Czekoladowe pancakes z truskawkami

Nie od dziś wiadomo, że czekolada z truskawkami to idealnie dobrany duet.

Tak było i w tym przypadku. Placuszki wyszły cudowne, a do tego przełamane owocami smakowały jeszcze lepiej. Teraz, w sezonie truskawkowym starajmy się wykorzystać te owoce jak częściej, aby potem jakoś przetrwać zimę 🙂

Gorąco Wam polecam tą propozycję na śniadanie, na obiad, czy nawet na kolację. I jeszcze taka mała refleksja – dla Was i dla mnie: nie dajmy się przekonać, że brak nam czasu, że „zjem szybko jakąś kanapkę w biegu”. Zatrzymajmy się na chwilę, przygotujmy coś dobrego do jedzenia, usiądźmy razem i cieszmy się tą chwilą 🙂 Tego życzę sobie i Wam! 🙂 

 

Źródło: Przy kuchennym stole

 

 

Składniki:

  • 2 jajka
  • 1 szklanka mleka
  • 3 łyżki oleju
  • 1,5 szklanki mąki
  • 1/3 szklanki cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 łyżki ciemnego kakao
  • szczypta soli
  • 1/2 szklanki „chocolate chips” lub drobniutko posiekanej czekolady (gorzkiej lub mlecznej)
  • dodatkowo: truskawki

 

Wszystkie podane składniki (oprócz czekolady) umieszczamy w misie miksera i miksujemy, aż się połączą i powstanie jednolite, gładkie ciasto. Dodajemy czekoladę i mieszamy łyżką, aż będzie rozprowadzona.

Patelnię rozgrzewamy z odrobinką olej, nakładamy porcje ciasta i smażymy placuszki z obydwu stron. Kiedy na wierzchu zaczną pojawiać się pęcherzyki powietrza, przekładamy placuszki na drugą stronę.

Truskawki myjemy, obieramy z szypułek i kroimy w ćwiartki*.

Usmażone placuszki, jeszcze ciepłe podajemy na talerze. Na wierzch nakładamy owoce, wedle uznania. 

* Jeśli truskawki są kwaśne, można dodać do nich miodu lub cukru. Wymieszać, aby wszystkie owoce były posłodzone.

 

 

 


 

Smacznego! 🙂

Czekoladowa granola

W codziennym zabieganiu naprawdę koniecznie należy pamiętać o śniadaniu. Ja wyznając tą zasadę, zawsze staram się mieć pod ręką domowej roboty musli czy właśnie granolę. Z lekko ciepłym mlekiem stanowią zgrany duet i będą idealne na rozpoczęcie dnia. 

Kiedy zobaczyłam tą czekoladową wersję u Pieczarki Mysi, wiedziałam, że to tylko kwestia czasu, aż ją przygotuję. Nie obyło się bez przeszkód 🙂 Pierwszą partię spaliłam 🙂 Dlatego przestrzegam – pilnujcie temperatury piekarnika, pilnujcie czasu i często mieszajcie, a wtedy sukces gwarantowany!

 

 

Składniki:

  • 3 szklanki płatków owsianych
  • 1 szklanka płatków kukurydzianych
  • 5 łyżek kakao
  • 80 g masła (roztopionego)
  • 1/4 szklanki miodu
  • 1/3 szklanki brązowego cukru
  • 50 g (drobno pokrojonej) mlecznej czekolady

 

W dużej misce mieszamy płatki owsiane z kukurydzianymi. W drugiej misce mieszamy rozpuszczone masło z kakao, miodem i cukrem. Zawartość obydwu misek dokładnie mieszamy, aby płatki pokryły się równomiernie masą kakaową. 

Mieszankę rozkładamy równomiernie na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 160 stopni. Pieczemy przez 15 minut. Mieszamy i pieczemy kolejne 10 minut. W międzyczasie można kilka razy zamieszać płatki, aby się nie przypaliły. 

Wyciągamy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia.

Zimne płatki mieszamy z czekoladą i przesypujemy do szczelnego pojemnika, w którym będziemy je przechowywać.

 

Smacznego! 🙂