Ciasto Kinder Country

Witajcie Kochani po miesięcznej przerwie! Bardzo długo mnie tu nie było, ale styczeń w moim zawodzie przeważnie należy do intensywnych i niestety zabrakło czasu na przyjemności. Przepisy i zdjęcia piętrzą mi się w folderach dlatego mam nadzieję, że tym razem uda mi się publikować regularnie 🙂 

Ciasto, które dziś Wam proponuję to odpowiednik znanego batonika firmy Kinder. Przyznam szczerze, że batonik ten jest jednym z moich ulubionych, dlatego kiedy zobaczyłam przepis na to ciasto, wiedziałam, że muszę je zrobić w najbliższym czasie. Moi domownicy wprost oszaleli na jego punkcie! Nie wiem czy byli tak głodni słodyczy po długiej przerwie w pieczeniu, czy tak bardzo im smakowało. Wiem jedno – ciasto zniknęło w mgnieniu oka.

Przejdźmy jednak do konkretów. Robi się je szybko i bezproblemowo. Nie trzeba włączać piekarnika, a przygotowanie mas również nie powinno sprawić nikomu problemu. Biała masa razem z płatkami do złudzenia przypomina tę z batonika. Masa ciemna na wierzchu jest odpowiednikiem czekolady, którą baton jest polany, to taki dodatek, muszę jednak przyznać że pyszny.

Polecam! 🙂

 

Źródło: Przepis na talerzu

 

 

Składniki:

  • 400 ml śmietany 30%
  • 250 g sera mascarpone
  • 2 śmietan-fixy
  • 2 białe czekolady
  • 2 mleczne czekolady
  • 100 g herbatników
  • 3 szklanki płatków „Nestle Kangus”

 

Białe czekolady roztapiamy w kąpieli wodnej i studzimy.

200 ml śmietany kremówki ubijamy w misie miksera razem z mascarpone, aż powstanie sztywna masa. Pod koniec ubijania wlewamy ostudzoną czekoladę i miksujemy do połączenia składników. Do gotowej masy wrzucamy 2 i 1/2 szklanki płatków Nestle Kangus i mieszamy.

Formę o średnicy 21 cm wykładamy papierem do pieczenia i na dnie układamy herbatniki. Na wierzch wykładamy gotową białą masę. Wyrównujemy i układamy pozostałe herbatniki.

Czekoladę mleczną roztapiamy w kąpieli wodnej.

W tym czasie, 200 ml śmietany ubijamy dodając stopniowo dwa śmietan-fixy, aby masa była bardziej zwarta. Do ubitej śmietany dodajemy cienką stróżką wystudzoną czekoladę i miksujemy do połączenia.

Gotową masę czekoladową wylewamy na ułożone wcześniej herbatniki. Wyrównujemy i posypujemy pozostałą połową szklanki płatków. Schładzamy w lodówce kilka godzin, a najlepiej całą noc. 

 

 

Smacznego! 🙂

Tort Mojito

Wiem, że to nie pora na takie letnie i orzeźwiające przepisy, bo za oknem szaro, buro i ponuro, ale wybaczcie mi. Tort przeczekał cały sezon letni prosząc się o publikację, a jest tak pyszny, że na prawdę nie mogę czekać do przyszłego roku. Jest lekki i bardzo letni. Idealny dla fanów popularnego drinku. Tak bardzo mi posmakował, że to właśnie jego mam zamiar zrobić na swoje urodziny – w środku zimy! 🙂

 

Źródło: Moje Wypieki

 

 

 

Składniki:

BISZKOPT (tortownica o średnicy 24 cm)

  • 6 jajek
  • 3/4 szklanki cukru
  • 3/4 szklanki mąki pszennej
  • 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej

MASA

  • 500 g sera mascarpone
  • 500 g kremówki 30% lub 36%
  • 5 łyżek cukru pudru
  • świeżo wycisnięty sok z 1 limonki
  • skórka otarta z 2 limonek

PONCZ

  • 1/2 szklanki herbaty miętowej
  • 1/4 szklanki świeżo wyciśniętego soku z limonki
  • 1/4 szklanki wódki

DODATKOWO

  • słoiczek zielonego dżemu (u mnie z kiwi i agrestu)

DEKORACJA

  • świeża limonka
  • wiórki białej czekolady
  • galaretki w kształcie limonek (zielone)

 

Biszkopt można upiec dzień wcześniej i w tej sposób rozłożyć pracę nad tortem na dwa dni.

Żółtka oddzielamy od białek. Białka przekładamy do suchej misy miksera i ubijamy na sztywno ze szczyptą soli. Pod koniec ubijania dodajemy po trochę cukier, a następnie po jednym żółtku. Miksujemy, aż do połączenia się składników. Do tak przygotowanej masy przesiewamy mąki i dokładnie, ale powoli mieszamy wszystko łyżką.

Biszkoptowe ciasto przelewamy do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy i pieczemy około 45 minut w temperaturze 180 stopni. 

Upieczony biszkopt zrzucamy na podłogę z około 60 cm i pozostawiamy do ostygnięcia. Kiedy jest chłodny, odkrawamy go nożem od blachy, a następnie kroimy na trzy równe placki.

 

W międzyczasie przygotowujemy masę. W misie miksera umieszczamy wszystkie składniki podane wyżej i zaczynamy ubijanie. Miksujemy cały czas, a masa będzie gęsta i sztywna.

Poncz: Mieszamy w szklance wszystkie podane składniki.

 

Przygotowanie tortu:

Pierwszy placek biszkoptu kładziemy na paterze, nasączamy go obficie, smarujemy dżemem, a następnie nakładamy 1/3 masy. Przykrywamy kolejnym biszkoptem i powtarzamy czynności – poncz, dżem i masa. Górna warstwę biszkoptu nasączamy od spodu i przykrywamy nim tort.

Pozostałą masą smarujemy tort z wierzchu i dookoła. Z kremu robimy rozetki przy pomocy szprycy. Boki tortu dekorujemy wiórkami białej czekolady, a wierzch ćwiartkami limonek i zielonymi galaretkami. 

Chłodzimy kilka godzin w lodówce, wyjmujemy przed podaniem. 

 

 



Smacznego! 🙂

Muffinki z jagodami i polewą jogurtową

Co tu dużo pisać? Ciężko poprzestać na jednej! 🙂

Są wilgotne od owoców, świetnie komponują się z polewą, a do tego nie są za słodkie. Idealne połączenie mięciutkiego ciasta muffinkowego z orzeźwiającymi jagódkami, a w zasadzie borówkami, bo tak je nazywamy na Sądecczyźnie 🙂

 

Źródło: Kwestia Smaku

 

 

Składniki:

  • 250 g jagód
  • 100 g oleju
  • 125 ml mleka
  • 2 jajka
  • 250 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 170 g cukru

POLEWA

  • 50 g białej czekolady
  • 2 łyżki mleka
  • 1 łyżka jogurtu
  • kilka łyżeczek jagód do dekoracji

 

W jednej misce mieszamy olej, jajka i mleko. W drugiej misce mieszamy  mąkę, cukier i proszek do pieczenia. Zawartość obydwu misek mieszamy ze sobą. Na koniec dodajemy jagody i delikatnie mieszamy.

Blachę na muffinki wykładamy papilotkami i napełniamy do 3/4 wysokości ciastem. Pieczemy około 15 minut w piekarniku nagrzanym do 190 stopni. 

Gotowe babeczki wyjmujemy z pieca i pozostawiamy na kratce do ostygnięcia. W międzyczasie roztapiamy czekoladę z mlekiem. Na koniec dodajemy jogurt i dokładnie mieszamy. Ciepłą polewą polewamy babeczki i posypujemy każdą kilkoma jagodami.

 

 

 

Smacznego! 🙂

Makaroniki Serduszka

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Makaroniki naprawdę uzależniają 🙂 Jedzenie ich, pieczenie, patrzenie na nie – uzależnia 🙂 To już moje trzecie podejście do tych słodkich maleństw i na pewno nie ostatnie. Powiem szczerze, że obchodzą się ze mną łagodnie, bo za każdym razem mi wychodzą. 

Tym razem prześliczne i urocze makaroniki w formie serduszek, różowe, z kremem z białej czekolady również różowym. Były przepyszne i zachwyciły każdego!

* do przygotowania makaroników należy użyć silikonowej maty do makaroników z otworkami w kształcie serduszek. Warto w nią zainwestować 🙂 

 

Makaroniki wykonane są na bezie włoskiej. Standardowo bazowałam na przepisie z Moje Wypieki, ale zmodyfikowałam go. 

 

 

 

Składniki:

  • 150 g mielonych migdałów*
  • 150 g cukru pudru
  • 120 g białek (podzielone na 60 g  + 60 g)
  • 185 g cukru (podzielone na 150 g + 35 g)
  • 50 ml wody
  • odrobina czerwonego barwnika

NADZIENIE

  • 100 ml śmietany kremówki 30%
  • 250 g białej czekolady
  • odrobina czerwonego barwnika spożywczego

 

* Jeśli użyjecie gotowych, mielonych migdałów ze sklepu, wasze

makaroniki prawdopodobnie będą miały ciemne drobinki w sobie, tak jak

moje. Stanie się tak za sprawą łupki z migdałów. Jeśli chcecie tego

uniknąć doradzać kupienie migdałów w całości, obranie ich a następnie

samodzielne zmielenie. 

 

1. Zmielone migdały przesiewamy przez drobne sitko, aby usunąć większe

kawałki, dodajemy cukier puder i dokładnie mieszamy. Dodajemy 60 g

białka, odrobinę czerwonego barwnika i mieszamy, aż składniki się

połączą.

2. W małym garnuszku umieszczamy 50 ml wody i 150 g cukru. Delikatnie

mieszamy i zaczynamy podgrzewać. Wkładamy do środka termometr

cukierniczy, aby móc kontrolować temperaturę syropu cukrowego. Od

momentu zagotowania nie mieszamy ani raz. Czekamy, aż syrop osiągnie

temperaturę 118 stopni C. 


3. W międzyczasie, w misie miksera umieszczamy 60 g białek i

przygotowujemy 35 g cukru. Kiedy syrop na kuchence zaczyna dochodzić

do temperatury 100 stopni C, my zaczynamy ubijać białka na sztywno, jak

na bezy. Pod koniec miksowania dosypujemy cukier łyżeczka po łyżeczce.


4. Kiedy syrop cukrowy osiągnie wymaganą temperaturę 118 stopni C,

natychmiast zdejmujemy go z ognia i wlewamy go gorącego maleńkim

strumieniem do ubijanych cały czas białek. Nie nalewamy syropu przy

ściankach, żeby nie osadził się na nich, tylko dobrze związał z masą

białkową.

5. Miksujemy przez około 5 – 10 minut, aż do wystudzenia bezy.

6. Gotową ubitą bezę dodajemy do przygotowanej wcześniej masy

migdałowej w trzech partiach, cały czas powoli mieszając szpatułką.

Masa po zakończeniu mieszania ma być gęsta, ale powinna swobodnie

opadać ze szpatułki. Zbyt długie mieszanie masy może spowodować, że

będzie ona za rzadka i makaroniki rozleją się na macie, a zbyt krótkie

mieszanie, że masa będzie zbyt gęsta. 

 

7. Płaskie blachy wykładamy matami do pieczenia makaroników. Masę

makaronikową przekładamy do szprycy i wyciskamy makaroniki w

serduszkowe otwory, trzymając szprycę prostopadle do maty. Po

wyciśnięciu odstawiamy blachy w bezpieczne miejsce, aby makaroniki się

wysuszyły. Na wierzchu powinna zrobić się delikatna skorupka. Może to

potrwać od 20 – 60 minut w zależności od tego jak wilgotno jest u Was w

mieszkaniu. U mnie jest bardzo sucho i makaroniki leżały około 50 minut. 

8. W tym czasie nagrzewamy piekarnik z termoobiegiem do 160

stopni. Wysuszone makaroniki pieczemy około 12 – 15 minut. Jeśli

makaroniki się rumienią zmniejszamy temperaturę piekarnika i wydłużamy

proces pieczenia. 


10. Gotowe makaroniki ściągamy z blaszki i pozostawiamy na kratce do

ostygnięcia. Kiedy są zimne przekładamy je przygotowanym wcześniej

kremem.

 

Makaroniki bez nadzienia można przechowywać do 7 dni w szczelnym

pojemniku, a kiedy już je przełożymy kremem, do dwóch dni w lodówce.

 

Przygotowanie kremu:

Do garnuszka wlewamy śmietanę kremówkę i doprowadzamy do wrzenia.

Zdejmujemy z ognia i dodajemy posiekaną białą czekoladę. Mieszamy tak

długo, aż składniki się połączą. Na koniec dodajemy odrobinę czerwonego

barwnika. Odstawiamy do lodówki do lekkiego stężenia. Kremu należy

pilnować – jeśli za bardzo zgęstnieje nie da rady przełożyć nim

makaroników. 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Zimowe makaroniki z kremem z białej czekolady

Zima w tym roku ma chyba swoje ostatnie pięć minut właśnie teraz, wiec pomyślałam, że to odpowiedni moment, aby jeszcze opublikować przepis na te makaroniki. Wprawdzie robiłam je dawno temu, bo aż w drugi dzień Świąt, ale nie było nigdy czasu, żeby podzielić się z Wami moim pomysłem.  Makaroniki w kolorze niebieskim powstały na uroczystość Chrztu Świętego małego Stasia, a ja jako dobra ciocia wykonałam „słodki kącik” na tą okazję. Smakowały wszystkim bez wyjątku, nie mówiąc już o tym, że ochów i achów nad ich wyglądem nie było końca 🙂 Mam nadzieję, że Wam również się spodobają 🙂 

 

Robiąc te makaroniki, modyfikowałam poprzedni przepis.

Makaroniki wykonane są na bezie włoskiej.

 

 

 


Składniki:

  • 150 g mielonych migdałów*
  • 150 g cukru pudru
  • 120 g białek (podzielone na 60 g + 60 g)
  • 185 g cukru (podzielone na 150 g + 35 g)
  • 50 ml wody

DODATKOWO

  • niebieski barwnik
  • waflowe płatki śniegu
  • 250 ml śmietany 30%
  • 200 g białej czekolady

 

* Jeśli użyjecie gotowych, mielonych migdałów ze sklepu, wasze makaroniki prawdopodobnie będą miały ciemne drobinki w sobie, tak jak moje. Stanie się tak za sprawą łupki z migdałów. Jeśli chcecie tego uniknąć doradzać kupienie migdałów w całości, obranie ich a następnie samodzielne zmielenie. 

 

Masę do przełożenia makaroników najlepiej przygotować dzień wcześniej. Śmietanę kremówkę podgrzewamy w małym garnku. Kiedy jest wrząca dodajemy do niej posiekaną czekoladę. Zdejmujemy z palnika i czekamy kilka minut. Po tym czasie dokładnie mieszamy, żeby rozpuszczona czekolada połączyła się z kremówką i powstała jednolita masa. Studzimy, a następnie wkładamy do lodówki na co najmniej kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Następnego dnia masę ubijamy kilka minut, aż powstanie gęsty krem. 

1. Zmielone migdały przesiewamy przez drobne sitko, aby usunąć większe kawałki, dodajemy cukier puder i dokładnie mieszamy. Dodajemy 60 g białka, odrobinę niebieskiego barwnika i mieszamy, aż składniki się połączą.

2. W małym garnuszku umieszczamy 50 ml wody i 150 g cukru. Delikatnie mieszamy i zaczynamy podgrzewać. Wkładamy do środka termometr cukierniczy, aby móc kontrolować temperaturę syropu cukrowego. Od momentu zagotowania nie mieszamy ani raz. Czekamy, aż syrop osiągnie temperaturę 118 stopni C. 

3. W międzyczasie, w misie miksera umieszczamy 60 g białek i przygotowujemy 35 g cukru. Kiedy syrop na kuchence zaczyna dochodzić do temperatury 100 stopni C, my zaczynamy ubijać białka na sztywno, jak na bezy. Pod koniec miksowania dosypujemy cukier łyżeczka po łyżeczce.

4. Kiedy syrop cukrowy osiągnie wymaganą temperaturę 118 stopni C, natychmiast zdejmujemy go z ognia i wlewamy go gorącego maleńkim strumieniem do ubijanych cały czas białek. Nie nalewamy syropu przy ściankach, żeby nie osadził się na nich, tylko dobrze związał z masą białkową.

5. Miksujemy przez około 5 – 10 minut, aż do wystudzenia bezy.

6. Gotową ubitą bezę dodajemy do przygotowanej wcześniej masy orzechowej w trzech partiach, cały czas powoli mieszając szpatułką. Masa po zakończeniu mieszania ma być gęsta, ale powinna swobodnie opadać ze szpatułki. Zbyt długie mieszanie masy może spowodować, że będzie ona za rzadka i makaroniki rozleją się na macie, a zbyt krótkie mieszanie, że masa będzie zbyt gęsta. 

7. Płaskie blachy wykładamy matami do pieczenia makaroników, lub papierem do pieczenia. Masę makaronikową przekładamy do szprycy i wyciskamy makaroniki o średnicy około 2 – 3 cm, trzymając szprycę prostopadle do maty. Po wyciśnięciu odstawiamy blachy w bezpieczne miejsce, aby makaroniki się wysuszyły. Na wierzchu powinna zrobić się delikatna skorupka. Może to potrwać od 20 – 60 minut w zależności od tego jak wilgotno jest u Was w mieszkaniu. U mnie jest bardzo sucho i makaroniki leżały około 50 minut. 

8. W tym czasie nagrzewamy piekarnik z termoobiegiem do 160 stopni. Wysuszone makaroniki pieczemy około 12 – 15 minut. Jeśli makaroniki się rumienią zmniejszamy temperaturę piekarnika i wydłużamy proces pieczenia. 

10. Gotowe makaroniki ściągamy z blaszki i pozostawiamy na kratce do ostygnięcia. Kiedy są zimne przekładamy je przygotowanym wcześniej kremem.

Wskazówka: makaroniki po upieczeniu można przechowywać w szczelnym pudełku do 7 dni. Jeśli jednak już je przełożymy kremem, należy przechowywać je w lodówce do 2-3 dni.

 

 

 

Smacznego! 🙂

Krem z białej czekolady z borówkami

Upały znów powróciły, dlatego dziś proponuję Wam pyszny i szybki w przygotowaniu deser. Jedyne o czym musicie pamiętać, to o zrobieniu kremu wieczór wcześniej, aby posiedział przez noc w lodówce. Borówki amerykańskie idealnie równoważą słodycz białej czekolady, a ulubione kruche ciastka uzupełniają całość. Jest pyszny – obiecuję! 🙂

 

 

 

Składniki: /na 6 porcji/ 

  • 12 kruchych ciastek
  • 300 ml śmietany 30%
  • 250 g białej czekolady
  • 300 g borówek amerykańskich

 

Dzień wcześniej przygotowujemy krem: Śmietankę podgrzewamy w garnuszku, aż będzie wrząca. Czekoladę siekamy i dodajemy do śmietany. Dokładnie mieszamy, aż składniki się połączą. Pozostawiamy masę do ostygnięcia, a kiedy jest zimna wkładamy do lodówki najlepiej na całą noc.

Następnego dnia do pucharków lub szklanek kruszymy ciastka – po dwa na porcję. Masę wyciągamy z lodówki i ubijamy mikserem na gęsty krem. Borówki myjemy i osuszamy. Do pucharków nakładamy kremu, a następnie warstwę owoców, potem znów krem i owoce.

Tak przygotowany deser schładzamy w lodówce. Wyjmujemy zaraz przed podaniem.

 

 

 

Smacznego! 🙂

Muffinki potrójnie czekoladowe

Na początek chciałam wszystkim Wam bardzo serdecznie podziękować – za życzenia z okazji urodzin bloga i za słowa otuchy pod ostatnim postem. Możecie wierzyć lub nie, ale czytając wasze komentarze na prawdę robiło mi się troszkę lepiej i spokojniej. 

Dzisiejszy przepis to zaległa propozycja Walentynkowa, ale babeczki są tak pyszne, że postanowiłam się z Wami nim podzielić mimo to, że zbliżają się już zupełnie inne święta,a to dla zakochanych było ponad miesiąc temu 🙂 Można je zrobić bez względu na okazję i porę roku. Gwarantuję, że zawsze wyjdą uzależniająco dobre 🙂

 

 

 

Składniki:

  • 250 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżki kakao
  • 175 g cukru
  • 150 g posiekanej czekolady lub groszków czekoladowych (pomieszane trzy rodzaje: gorzka, mleczna i biała)
  • 250 ml mleka
  • 90 ml oleju
  • 1 jajko

 

Do jednej miski odmierzamy wszystkie składniki suche (mąkę, proszek do pieczenia, sodę, kakao, cukier) i mieszamy ze sobą, a do drugiej miski składniki mokre (mleko, olej, jajko) i również mieszamy.

Zawartość obydwu misek łączymy ze sobą i dodajemy posiekaną czekoladę. Wszystkie składniki razem mieszamy, ale nie za długo, ciasto może zostać lekko grudkowate.

Foremkę na muffinki wykładamy papilotkami i nakładamy do nich ciasta do 3/4 wysokości.

Pieczemy w temperaturze 190 stopni przez około 20 minut.

Po upieczeniu można muffinki udekorować miłosnymi akcentami i dać w prezencie ukochanej osobie 🙂

 

 

 

Źródło przepisu: „Nigella Ucztuje” Nigella Lawson

 

Smacznego! 🙂

 

 

Biały tort czekoladowo – truskawkowy i 3 lata bloga :-)

5 luty – trzecie urodziny bloga 🙂

Nie myślcie sobie, że pisze o tym dopiero dziś bo zapomniałam – oj nie! Niestety brak czasu ostatnio dawał mi popalić i nie mogłam opublikować postu w dzień urodzin. Aby jednak tradycji stało się za dość upiekłam tort, zjedliśmy go ze smakiem i uczciliśmy trzy lata blogowania.

 


Kiedy to minęło? Nie wiem… Nie wiem też, jak mogłam żyć bez bloga 🙂 Stał się integralną częścią mojego życia, tak jak i Wy, osoby poznane dzięki niemu, takie życzliwe i takie ważne dla mnie.

Dziękuję Wam, że jesteście ze mną, że wspieracie. To właśnie Wasza obecność – czytelników, koleżanek blogerek utwierdza mnie w tym, że warto robić to co robię bo Wy lubicie do mnie zaglądać 🙂

 

***

Tort, który postanowiłam upiec na tę okoliczność jest idealny na każdą okazję. Najbardziej jednak, tak jak proponuje autorka z bloga Moje Wypieki, nadaje się jako propozycja Walentynkowa. Cóż mogę powiedzieć…poezja. Miłość zamknięta w każdym kęsie! Razem z M zgodnie stwierdziliśmy, że lepszego tortu nigdy nie jedliśmy, to chyba jest dobra rekomendacja?

 


Mój tort wykonałam w małej formie o średnicy 18 cm i na taki właśnie proporcje napiszę. Kiedy go podawałam, był bardzo świeży, zaraz po zrobieniu. Masy nie miały czasu stężeć, co niestety widać w przekroju. Na następny dzień kroił się już wzorcowo. Myślę jednak, że w dalszym ciągu wygląda apetycznie, prawda?

 

Zapraszam wszystkich na kawałeczek!

 

Składniki:

CIASTO

  • 3 duże jajka
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej

KREM Z BIAŁEJ CZEKOLADY

  • 300 ml śmietany kremówki 30% lub 36%
  • 250 g czekolady białej

KREM TRUSKAWKOWY

  • 250 g truskawek (świeżych lub mrożonych)
  • cukier do smaku
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej rozpuszczone w 2 łyżkach zimnej wody
  • 1,5 łyżeczki żelatyny rozpuszczone w minimalnej ilości wrzątku

NASĄCZENIE

  • 1/3 szklanki wody
  • 4 łyżki soku z cytryny
  • 2 – 3 łyżki wódki (opcjonalnie, ja pominęłam)

DEKORACJA

  • 200 ml śmietany kremówki 30% lub 36%
  • 2 łyżki cukru pudru
  • świeże truskawki
  • wiórki białej czekolady

 

* Biszkopt i masę z białej czekolady najlepiej przygotować dzień wcześniej, a pozostałe elementy i wykonanie najpóźniej rano w dzień podania, aby masy zastygły i tort dobrze się kroił.

* Podane proporcje dotyczą malutkiej tortownicy o średnicy 18 cm

Dzień wcześniej pieczemy biszkopt. Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec dodajemy stopniowo cukier, cały czas ubijając. Dodajemy żółtka i miksujemy jeszcze chwilę. Obydwie mąki przesiewamy i mieszamy masę delikatnie łyżką, aż rozprowadzą się równomiernie. Pieczemy około 20-25 minut w temperaturze 180 stopni, do tak zwanego suchego patyczka. Upieczony biszkopt zrzucamy na ziemię z wysokości około 50 cm i pozostawiamy w uchylonym, wyłączonym piekarniku, aby ostygł.

Kiedy biszkopt jest zimny wyjmujemy go z formy i przekrawamy na trzy blaty.

Masa z białej czekolady: Śmietanę kremówkę podgrzewamy w małym garnuszku, aż do wrzenia. Zdejmujemy z ognia i dodajemy białą czekoladę, połamaną na kostki. Odczekujemy około 2 minuty i mieszamy masę, aż czekolada się rozpuści. Pozostawiamy do ostygnięcia i schładzamy w lodówce minimum 12 godzin. Najlepiej zostawić ją na noc. Na następny dzień masę ubijamy, aż powstanie gęsty krem, uważając, aby się nie zważył.

Masa truskawkowa: Świeże truskawki kroimy w ćwiartki i wrzucamy do garnka. Mrożonych truskawek nie rozmrażamy, zasypujemy cukrem i stawiamy na palniku. Czekamy, aż owoce zmiękną, puszczą sok, a cukier się rozpuści. Dodajemy rozmieszaną mąkę ziemniaczaną i mieszamy, aż masa zgęstnieje. Dodajemy żelatynę i energicznie mieszamy, Pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia.

Nasączenie: Wszystkie składniki mieszamy ze sobą.

Wykonanie tortu: Pierwszy blat układamy na paterze, nasączamy, smarujemy masą z białej czekolady, a następnie frużeliną truskawkową. Przykrywamy drugim blatem i powtarzamy czynności (nasączenie, masa z białej czekolady, masa truskawkowa). Nakrywamy górą tortu.

Śmietanę kremówkę ubijamy na sztywno z cukrem pudrem i smarujemy nią wierzch i boki tortu. Boki dekorujemy płatkami białej czekolady, a wierzch świeżymi owocami.

Najlepiej, aby tort spędził kilka godzin w lodówce przed podaniem.

 

 

 

 

Idealny na Walentynkową ucztę 🙂 Podaruj drugiej osobie coś od serca 🙂

 

Święto zakochanych ma smak truskawek i czekolady!

 

Truskawkowe love!

 


 

Smacznego! 🙂


Ciastka owsiane z żurawiną i białą czekoladą

Nie wiem czy przyznałam się Wam już kiedyś wcześniej do mojej kolejnej słabości, jaką jest żurawina. Prawdopodobnie tak 🙂 Ciężko bowiem utrzymać to w tajemnicy, kiedy świeżą czy suszoną dosypywałabym najchętniej do wszystkiego! Totalnie uzależnił mnie jej kwaśno – gorzki smak i piękny czerwony kolor. Dodatkowo, jest przecież bardzo zdrowa, więc myślę, że warto przekonać.

Dziś polecam Wam ciasteczka owsiane z dodatkiem suszonej żurawiny, orzechów włoskich i białej czekolady, tak na osłodę 🙂 Znalazłam je w zeszłym roku w książce z przepisami świątecznymi (pewnie ze względu na żurawinę), robię je jednak nie tylko na Święta, ale w ciągu całego roku. Sama nie wiem jak to się stało, że nie pokazałam ich wcześniej na blogu, skoro piekłam je już jakieś 5 razy! Gorąco polecam – warto się skusić 🙂 

 

 

Składniki:

  • 150 g mąki
  • szczypta soli
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 75 g płatków owsianych
  • 125 g masła
  • 75 g brązowego cukru
  • 100 g cukru
  • 1 jajko
  • 75 g suszonej żurawiny
  • 50 g orzechów włoskich, grubo posiekanych
  • 100 g białej czekolady (płatków lub chocolate chips lub posiekanej tabliczki)

 

Do miski odmierzamy mąkę, sól, proszek do pieczenia i płatki owsiane. Mieszamy.

W drugiej misce masło ucieramy z obydwoma rodzajami cukru: białym i brązowym. Następnie dodajemy jajko i składniki suche, cały czas miksując.

Na koniec dodajemy żurawinę, posiekane orzechy włoskie i białą czekoladę. Mieszamy łyżką, aż dodatki będą dobrze rozprowadzone po całym cieście.

Łyżką nabieramy porcje ciasta i robimy w dłoniach kulki, które następnie układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Kulki ciasta układamy w dość dużych odstępach od siebie.

Pieczemy około 15 minut w temperaturze 180 stopni, aż brzegi się zarumienią. Upieczone ciasteczka wyciągamy z piekarnika i czekamy około 5 minut, aż stwardnieją. Zaraz po wyjęciu z piekarnika są bardzo miękkie i nie można ich wtedy przekładać na kratkę czy talerze.

Po tym czasie, ciasteczka przekładamy na kratkę, aby całkowicie ostygły.

Najlepiej smakują z ciepłym mlekiem lub kawą 🙂

 

 

Źródło: „Nigella świątecznie” Nigella Lawson

 

Smacznego! 🙂

Kolorowe ciasteczka z posypką i białą czekoladą

Przeglądając amerykańskie blogi zawsze jestem pełna podziwu ile cudownych rodzajów ciasteczek można wyczarować. Bazując nawet na jednym podstawowym przepisie na ciastka można stworzyć niezliczoną ilość kombinacji. A wszystko to za sprawą dodatków 🙂

U mnie dziś ciasteczka, które robiłam już mnóstwo razy! Podbiły nasze serca i podniebienia. Są urocze, kolorowe, chrupiące z zewnątrz i lekko ciągnące w środku. Piekąc, ważne jest, aby nie przetrzymać ich zbyt długo w piekarniku. Kiedy je wyciągamy są jeszcze miękkie, lekko rumiane na bokach, a po chwili lekko twardnieją. Po wystudzeniu na kratce otrzymujemy ciasteczko idealne 🙂 

 

Źródło: Cookies and cups

 

 

 

Składniki:

  • 2 szklanki mąki
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka sody
  • szczypta soli
  • 170 g masła
  • 3/4 szklanki brązowego cukru
  • 1/3 szklanki cukru
  • 1 jajko
  • 2/3 szklanki kolorowej posypki
  • 1/2 szklanki białych kropelek czekoladowych lub posiekanej białej czekolady

 

W misie miksera ucieramy masło z obydwoma rodzajami cukru, aż będzie puszyste. Dodajemy jajko i dalej miksujemy. Następnie dodajemy kolejno obydwie mąki i sodę i sól. Gotowe ciasto mieszamy dłonią z posypką i czekoladą, delikatnie je zagniatając, tak, aby dodatki były równomiernie rozprowadzone.

Płaską blachę wykładamy papierem do pieczenia. Z ciasta formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego i układamy je na blasze w dość dużych odstępach.

Pieczemy około 10 minut, tylko do czasu, aż brzegi się zarumienią. Wyjmuje ciasteczka z pieca i czekamy około 2 minut, aż zastygną. Przekładamy je na kratkę i pozwalamy ostygnąć.

 

 

 

 

Smacznego! 🙂