Ciasto Ekler z truskawkami

Ten wpis miał zdecydowanie lepszy wstęp, ale podchodzę do niego trzeci raz. Za każdym razem wcześniej szkic mi się nie zapisał i czuję się już śmiesznie próbując odtworzyć w głowie to co napisałam poprzednie dwa razy.

Przejdę zatem do konkretów – to ciasto to podrasowana karpatka z dodatkiem soczystych truskawek – nikt mu się nie oprze 🙂

 

Źródło: Moje Wypieki

 

 

Składniki:

CIASTO PARZONE

  • 3/4 szklanki wody
  • 90 g masła
  • 3/4 szklanki mąki pszennej
  • 3 jajka

KREM BUDYNIOWY (CREME PATISSIERE)

  • 600 ml mleka
  • laska wanilii
  • 6 żółtek
  • 100 g cukru
  • 40 g mąki pszennej
  • 40 g mąki ziemniaczanej

BITA ŚMIETANA

  • 250 g śmietany kremówki 36%
  • 1 łyżka cukru pudru

DODATKOWO

  • 300 g truskawek

 

*Proporcje podane w przepisie obliczone są na tortownicę lub formę na tartę o średnicy 25-27 cm. Ja ciasto wykonałam w formie w kształcie serca (około 15 cm) i trzech mniejszych foremkach (około 5 cm)*

 

Etap 1. Na początek przygotowujemy ciasto parzone. 

W garnku zagotowujemy wodę z masłem. Kiedy zaczyna bulgotać, ściągamy z ognia, dodajemy mąkę i energicznie mieszamy, aż do dokładnego połączenia. Ciasto powinno odchodzić od ścianek garnka. Pozostawiamy do schłodzenia, a następnie dodajemy po jednym jajku i miksujemy. 

Przygotowane foremki smarujemy masłem, a następnie dłonią rozkładamy w nich ciasto. Nie zapominamy o brzegu formy.

Pieczemy około 20 minut w temperaturze 200 stopni, aż ciasto się zarumieni i wyrośnie.

 

Etap 2. Upieczone ciasto pozostawiamy do ostygnięcia, a w tym czasie przygotowujemy krem budyniowy.

Mleko wlewamy do dużego garnka. Dodajemy ziarna wydrążone z laski wanilii i zagotowujemy.

W osobnym garnku ucieramy żółtka z cukrem na puszystą masę. Pod koniec ucierania dodajemy stopniowo mąki, a na koniec pół szklanki gorącego mleka. Miksujemy na gładką masę.

Gotową pastę wlewamy do zagrzanego mleka, które cały czas trzymamy na małym ogniu. Energicznie ucieramy trzepaczką, aż zacznie gęstnieć i powstanie budyń. 

Gotowy budyń przykrywamy i pozostawiamy do ostygnięcia.

 

Etap 3. W misie miksera umieszczamy śmietanę kremówkę i cukier puder. Ubijamy, aż masa będzie sztywna.

 

Etap 4. Na upieczone ciasto ptysiowe nakładamy waniliowy krem budyniowy i wyrównujemy. Na wierzch nakładamy bitą śmietanę. Truskawki myjemy, obieramy i kroimy na połówki lub ćwiartki. Posypujemy po wierzchu ciasta. Przed podaniem schładzamy około 2 godziny w lodówce. 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Mini-Pavlova z truskawkami i ananasem

Lekki jak chmurka, pełen soczystych owoców przysmak primabaleriny Anny Pawłowej, tym razem w wersji mni. Tak się składa, że jest też naszym ulubionym deserem, dlatego jest w czym wybierac na blogu jeśli chodzi o bezy. Dzisiej proponuję z dodatkiem kremu stracciatella i z dekoracją truskawkowo-ananasową. Pycha!

 

 

Składniki:

  • 4 białka
  • szczypta soli
  • 250 g cukru
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

DODATKOWO

  • 200 g truskawek
  • połówka świeżego ananasa
  • 1/4 tabliczki gorzkiej czekolady (z lodówki)
  • 300 g śmietany kremówki 36%
  • 2 łyżki cukru pudru

 

Białka ubijamy z solą na sztywną pianę, pod koniec dodajemy po łyżce cukru i mąkę ziemniaczaną, cały czas miksując. Gotową pianę przekładamy na dużą, płaską blachę, wyłożoną papierem do pieczenia. Formujemy bezy o średnicy około 6 – 8cm (u mnie 8 sztuk). Jeśli zostanie Wam masy, lepiej dołożyć na wysokość, niż na szerokość, ponieważ bezy w piekarniku będą rosły.

Blachę wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, a następnie zmniejszamy temperaturę do 140-150 stopni i pieczemy około 30 minut. Wyłączamy piekarnik i pozostawiamy w nim bezy do ostygnięcia na kolejne pół godziny. Gotowe bezy wyjmujemy z pieca. 

W czasie kiedy bezy odpoczywają po upieczeniu, można zabrać się za przygotowanie dekoracji.

Śmietanę kremówkę umieszczamy w misce razem z cukrem pudrem i ubijamy na sztywną masę. Zimną czekoladę ścieramy na tarce o dużych oczkach i powstałe wiórki przesypujemy do masy. Mieszamy i nakładamy ją na bezy.

Owoce obieramy i myjemy. Kroimy na mniejsze kawałki i dekorujemy nimi pavlove.


 

 

 

Smacznego! 🙂

Deser Ptasie Mleczko

Deser, który przywołuje na myśl smaki dzieciństwa. Leciutka, rozpływająca sie w ustach pianka. Słodziutka i pyszna. A te pastelowe kolory po prostu skradły moje serce!

Polecam ❤

 

Źródło: Miksturownik

 

 

 

Składniki:

  • 3 galaretki (truskawkowa, brzoskwiniowa, agrestowa)
  • puszka mleka skondensowanego, niesłodzonego

Dekoracja – opcjonalnie:

  • 100 ml śmetany kremówki 30%
  • 50 g sera mascarpone
  • 2 łyżki cukru pudru
  • kilka truskawek 

 

Każdą galaretkę rozpuszczamy w 400 ml wrzącej wody, dokładnie mieszamy i pozostawiamy do ostygnięcia. Możecie oczywiście zdecydować się na inne smaki galaretek, chodzi o to, aby miały kontrastujące kolory.

Kiedy galaretki zaczynają tężeć i są „półpłynne” zabieramy sie za mleko. Dzielimy je na trzy równe części. Pierwszą część miksujemy, aż podwoi objętość, powoli dodajemy galaretkę i miksujemy dalej, aż do całkowitego połączenia. Przekładamy do pucharków (wychodzą około duże 4 porcje) i schładzamy w lodówce. W tym czasie przygotowujemy w takim sam sposób drugą warstwę. Kiedy jest gotowa, nakładamy ją na wierzch, a na koniec tak samo postępujemy z trzecią. Lekkie schłodzenie warstw pomędzy nakładaniem kolejnych warstw zapobiegnie pomeszaniu się kolorów.

Gotowe deserki schładzamy w lodówce, a w tym czasie przygotowujemy dekorację. W misie miksera  umeszczamy śmietanę, mascarpone i cukier puder. Miksujemy, aż powstanie gęsta masa. Nakładamy ją na wierzch pucharków przy pomocy szprycy cukierniczej lub łyżką i dekorujemy świeżymi truskawkami. 

Deser przechowujemy w lodówce i podajemy schłodzony.

 

 

 

Smacznego! 🙂

Tort śmietankowy z truskawkami

Najprostszy i najlepszy ❤

Tort śmietankowy z truskawkami, bardzo lekki i idealny na lato. Ja postawiłam na modną dekorację w stylu „semi-naked cake” czyli bez posypki na bokach, delikatnie otoczony masą, tak, aby bszkopt przez nią prześwitywał 🙂 Przygotowałam go na imprezę niespodziankę z okazji urodzin mojego Męża, dlatego musiał być piętrowy, aby zrobić piorunujące wrażenie 🙂 Nie używałam stelaża, dobrze schłodziłam masy i upewniłam się, że góra jest bardzo lekka, dzięki czemu nic się nie zapadło. Zjedliśmy go co do okruszka!

 

 

 

Składniki:

BISZKOPT

mniejszy (średnica 15 cm)

  • 3 jajka
  • 1/4 szklanki cukru
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 4 łyżki mąki pszennej

większy (średnica 25 cm)

  • 7 jajek
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
  • 3/4 szklanki mąki pszennej

MASA

  • 750 g sera mascarpone
  • 500 g śmietany kremówki 30%
  • 2/3 szklanki cukru pudru
  • 400 g truskawek

DODATKOWO

  • do dekoracji – ulubone owoce: borówki amerykańskie, jeżyny, maliny, truskawki, czereśnie
  • kompot truskawkowy – do nasączenia

 

Biszkopty można upiec dzień wcześniej.

Zaczynamy od większego bszkoptu. Jajka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec ubjania dodajemy po łyżce cukier, a następnie żółtka. Kiedy masa jest pulchna dodajemy przesianą mąkę ziemniaczaną i mieszamy delikatnie łyżką. Kolejną dodajemy mąkę pszenną, również mieszając. Gotową masę przelewamy do tortownicy o średnicy około 25 cm, wyłożonej papierem do piczenia i pieczemy około 35 cmn w temperaturze 180 stopni. Upieczony biszkopt wyjmujemy z piekarnika, zrzucamy na podłogę z wysokości kolan i wstawiamy do wyłączonego piekarnika, aż do ostygnięcia.

Robiąc mniejszy biszkopt postępujemy dokładnie tak samo. Pieczemy około 15-20 minut w temperaturze 180 stopni. Również rzucamy z wysokości kolan na podłogę.

Obydwa bszkopty pozostawiamy do ostygnięcia.

 

Na następny dzień.

W dużej misie miksera umieszczamy mascarpone, kremówkę i cukier puder. Ubijamy, aż powstanie gęsta i sztywna masa. Truskawki myjemy, suszymy i obieramy z szypułek. Kroimy w plastry.

 

Składanie tortu:

Większy biszkopt przekrawamy na trzy części. Pierwszą z nich układamy na paterze, ponczujemy kilkoma łyżkam kompotu truskawkowego i rozsmarowujemy na wierzchu 1/4 masy. Na niech układamy plastry truskawek i dociskamy lekko. Przykrywamy drugim blatem i również dajemy 1/4 masy i truskawki. Nakrywamy ostatnim blatem biszkoptu. wierzch smarujemy odrobiną masy, aby mniejszy tort się przykleił. Te same czynności powtarzamy z małym biszkoptem, aby przełożyć go masą i owocami. Obydwa torty schładzamy około 3 godziny w lodówce.

Po tym czasie, mały tort układamy na dużym. Pozostałą 1/4 masy obtaczamy obydwa torty z wierzchu i dookoła. Robimy to nieregularne, niewielką ilością masy, aby biszkopt przez nią prześwitywał. Na koniec dekorujemy piętra ulubionymi owocami przyklejając je na kremie do tortu. 

 

Smacznego! 🙂

 

Jajecznica z lubczykiem

Po przeprowadzce i w nowym stanie cywilnym wreszcie powracam do blogowania 🙂 W nowym mieszkaniu nie mam jeszcze przystosowanego miejsca do fotografowania potraw, dlatego początkowo zdjęcia będą rozczarowywać i Was i mnie, ale mam nadzieję, że szybko oswoję się z nowym miejscem i ruszę z przepisami. Na razie w nowym piekarniku odważyłam się przygotować kilka dań obiadowych, ale niebawem przetestuję go pod kątem pieczenia ciast. 

 

fot. Aneta Wójcik

 

***


Dziś coś bardzo tradycyjnego dla mojego regionu – jajecznica z lubczykiem, która jest moim smakiem dzieciństwa. Babcia przygotowywała ją na wiosnę kiedy pojawiało się to zioło w ogródku. Takie śniadanie było również obowiązkowe W Zielone Świątki, dlatego my z Mężem dziś rano się nią zajadaliśmy. Jeśli jeszcze nie próbowaliście, koniecznie nadróbcie zaległości 🙂

 

 

Składniki:

  • 6 jajek (najlepiej od szczęśliwych kurek)
  • 1/4 szklanki mleka
  • 1/3 szklanki posiekanego lubczyku
  • mała cebula
  • 3 łyżki masła
  • sól i pieprz (do smaku)

 

Na patelni topimy masło. Cebulę drobno siekamy i podsmażamy na maśle.

W misce roztrzepusjemy jajka z mlekiem. Doprawiamy do smaku świeżo zmielonym pieprzem i solą. 

Jajka wylewamy na podsmażoną cebulę i smażymy jajecznicę około 3 mnuty na średnim ogniu, delikatnie mieszając drewnianą łyżką. Jeśli lubimy jajecznicę bardziej ściętą trzeba mieszać jajka częściej i smażyć je dłużej. Pod koniec dodajemy posiakny lubczyk i dalej mieszamy.

Gotową jajecznicę przekładamy na talerze i podajemy ze świeżym chlebem.

 

Smacznego! 🙂

Galaretkowiec

Tym wpisem przynajmniej spróbuję przywołać wiosnę 🙂 Bardzo smaczne, podzielne i proste w przygotowaniu ciasto. Takie kolorowe i lekkie jak puch. Same zalety 🙂 Biszkopt idealnie przekrawa się na dwie części, a przygotowanie galaretek do pokrojenia, może się wydawać skomplikowane, ale tylko na pierwszy rzut oka. Jestem pewna, że każdy sobie poradzi. Polecam!

 

Źródło, z moimi zmianami: Gotuję, bo lubię

 

 

Składniki:

BISZKOPT

  • 8 jajek
  • 1 szklanka cukru
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1/3 szklanki mąki ziemniaczanej

MASA

  • 700 ml kremówki
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 2 łyżki żelatyny

DODATKOWO

  • 4 różnokolorowe galaretki
  • cukier puder (do posypania)

 

Biszkopt można upiec w ten sam dzień lub dzień wcześniej.

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną masę. Pod koniec dodajemy po łyżce cukier, a następnie po jednym żółtku, cały czas miksując. Mąki mieszamy ze sobą i przesiewamy. Powoli dodajemy do masy i mieszamy delikatnie łyżką, aż składniki się połączą.

Gotową masę biszkoptową przelewamy do formy 25×38 cm wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy około 30 – 35 minut w temperaturze 180 stopni. Upieczony biszkopt wyjmujemy z pieca i pozostawiamy do ostygnięcia. Kiedy jest zimny, przekrawamy go na pół. 

Każdą z galaretek wsypujemy do osobnego naczynia, najlepiej płaskiego i zalewamy 400 ml wrzątku. Kiedy są chłodne, wsadzamy je do lodówki, aby stężały. Gotowe galaretki kroimy w kostkę.

Jeden plaster biszkoptu umieszczamy ponownie w formie. Żelatynę zalewamy wrzątkiem – około 1/3 szklanki, dokładnie mieszamy i pozostawiamy do ostygnięcia. Śmietanę kremówkę ubijamy na sztywno z cukrem pudrem. Dodajemy żelatynę i mieszamy, aż się połączy z masą. Dodajemy pokrojone galaretki i od razu wykładamy na pierwszy blat ciasta. Przykrywamy drugim blatem i lekko dociskamy. Pozostawiamy w lodówce na całą noc.

Na drugi dzień przed krojeniem posypujemy cukrem pudrem. 

 

 


 

Smacznego! 🙂

Biało-czerwony deser z chia

Prosty i szybki w przygotowaniu, zdrowy i bardzo smaczny. Czego chcieć więcej? Przecież to deser idealny! 🙂 Jak to mówią moi uczniowie 10/10 🙂 

Uwielbiam desery owocowe z chia bo wiem, że mogę je jeść bez wyrzutów sumienia. Ten jest w barwach biało-czerwonych i przygotowałam go specjalnie na dzisiejszy piłkarski wieczór.  Polecam!

IMG_1333

Czytaj dalej „Biało-czerwony deser z chia”

Odrywany chlebek ziołowo – czosnkowy

Bułeczki i chlebki ziołowe to nasze ulubione pieczywo do sałatek i kanapek. Ja i Mateusz je dosłownie pochłaniamy 🙂 Ten chlebek jest mięciutki i bardzo aromatyczny, a do tego prosty w przygotowaniu. Smakował nam bardzo. Polecam!

 

Źródło: Gotuję, bo lubię

 

 

Składniki:

  • 3 szklanki mąki pszennej
  • 7 g drożdży suchych
  • 4 łyżki masła + 100 g
  • 250 ml mleka
  • 2 jajka
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 3/4 szklanki posiekanych, świeżych ziół (u mnie natka pietruszki)
  • 6 ząbków czosnku
  • 1/2 szklanki startego parmezanu

 

Mąkę łączymy z drożdżami solą i cukrem. Masło roztapiamy w garnuszku (4 łyżki) i studzimy. Do mąki dodajemy mleko, jajka i przygotowane masło. Zagniatamy ciasto i wyrabiamy, aż będzie jednolite i elastyczne, przykrywamy ściereczka i odstawiamy w ciepłe miejsce na około godzinę.

Po tym czasie wyrośnięte ciasto kładziemy na podsypaną mąką stolnice i wałkujemy na prostokąt. Masło (100 g) roztapiamy i smarujemy nim ciasto. Posypujemy ziołami i posiekanym drobno czosnkiem, a na koniec tartym parmezanem (zostawiamy 2 łyżki do posypania po wierzchu).

Ciasto kroimy na pasy około 10 centymetrowe i nakładamy jeden na drugi (dwa pasy razem). Tak przygotowane pasy kroimy na kostkę o boku około 12 cm. Układamy je na sobie, a następnie przekładamy do wyłożonej papierem do pieczenia keksówki. Wierzch posypujemy resztą tartego parmezanu. Tak przygotowane ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce, przykryte ściereczką na około 20 minut. 

Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 3 – 35 minut, aż nabierze pięknego koloru. 

Najlepiej smakuje jeszcze ciepły 🙂

 

 

Smacznego! 🙂

Tort „Oreo” na 6 urodziny bloga! :)

Tyle się dzieje w moim życiu, że na blogowanie czasu brak. Masa pracy w szkołach, dużo stresu, przygotowania do ślubu, który zbliża się wielkimi krokami i niestety częste choroby powodują, że opadłam z sił. Pojawiam się sporadycznie, ale proszę, nie traćcie wiary we mnie, bo jestem tu zawsze na dobre i na złe.

5 lutego minęło 6 lat odkąd dokonałam pierwszego wpisu i właśnie dziś, z miesięcznym opóźnieniem świętuję tą rocznicę wspaniałym tortem Oreo. Cudowna, słodziutka masa z tymi popularnymi ciasteczkami, idealnie uzupełniała wilgotne ciasto czekoladowe. Poezja 🙂

Dziękuję Wam Kochani za te wszystkie lata. Życzcie mi kolejnych jeszcze lepszych!

 

 

 

Składniki:

CIASTO

  • 4 jajka
  • 200 ml mleka
  • 170 ml oleju
  • 1,5 szklanki cukru
  • 200 g mąki
  • 80 g kakao
  • 1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody

MASA

  • 500 g mascarpone
  • 250 ml kremówki 36%
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 10 ciastek Oreo

DEKORACJA

  • ciastka Oreo (około 10)

 

W jednym naczyniu łączymy składniki suche na ciasto: mąkę, sodę, proszek do pieczenia, kakao i cukier. W drugim roztrzepujemy jajka z mlekiem i olejem. Zawartość obydwu naczyń łączymy i dokładnie mieszamy. 

Formę o średnicy 21 cm wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy na nią ciasto. Pieczemy około 60 minut w temperaturze 170 stopni, do tak zwanego suchego patyczka. Gotowe ciasto wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia. 

Kiedy ciasto jest chłodne przekrawamy je na trzy blaty. z górnego blatu odcinamy „górkę”. Ciasto najczęściej nie wyrasta równo tylko właśnie z tak zwaną górką, którą użyjemy do dekoracji boków.

W misie miksera umieszczamy mascarpone, cukier puder i kremówkę. Ubijamy, aż powstanie sztywna masa. Na koniec dodajemy pokruszone ciasteczka oreo i jeszcze chwilę miksujemy.

Pierwszy blat ciasta układamy na paterze i smarujemy go 1/3 masy. Przykrywamy drugim blatem i smarujemy kolejną porcją (1/3) masy. Przykrywamy wierzchem ciasta. Pozostałą masą smarujemy boku tortu i jego wierzch. 

Odciętą „górkę” ciasta kruszymy drobno do osobnej miski. obtaczamy ciastem bok tortu. Wierzch dekorujemy pozostałym kremem i ciasteczkami. 

 

 

 

Smacznego! 🙂

 

Pączki warszawskie

Z sentymentem i tęsknotą wspominam momenty spędzone z babcią i dziadkiem w kuchni za czasów kiedy byłam dzieckiem czy nastolatką. Każdego roku mój dziadek wyciągał stary zeszyt z przepisami, który należał do jego mamy, a mojej prababci i zabierał się za wyrabianie ogromnej porcji ciasta drożdżowego. Dziadek zawsze nadziewał pączki tradycyjną, ucieraną marmoladą z róży, jeszcze przed smażeniem. Jego pączki były małe, idealnie złote i po prostu cudowne. Ten smak pozostanie ze mną na zawsze

Dlatego teraz ja, co roku smażę pączki. Tak w zeszłym roku, jak i w tym padło na staropolski przepis znaleziony na blogu Moje Wypieki, który w oryginale zaczerpnięty został z XIX wiecznej książki „Kuchnia Lucyny Ćwierczakiewiczowej”.  Uwielbiam takie tradycyjne przepisy, mają w sobie wartość nie do podrobienia.

Ciasto z tego przepisu wychodzi bardzo miękkie, ale dobrze się z nim pracuje, jest bezproblemowe. Są to zdecydowanie pączki „na bogato” ze względu na ilość żółtek, masła i kremówki. Ale Kochani! Nie żałujmy sobie, raz w roku można, a powiem Wam szczerze, że warto, bo po tych dziadkowych są to najlepsze pączki jakie w życiu jadłam. Wprost rozpływają się w ustach 🙂 

 

 

Składniki:

  • 500 g mąki
  • 21 g drożdży suchych
  • 8 żółtek
  • 1 szklanka śmietany kremówki 30%
  • 1/3 szklanki mleka
  • 150 g masła
  • 100 g cukru
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 30 ml spirytusu lub wódki

NADZIENIE

  • marmolada różana

DO SMAŻENIA

  • 500 g smalcu

LUKIER

  • 250 g cukru pudru
  • 3 łyżki wody
  • 3 łyżki soku z cytryny

 

Masło roztapiamy i pozostawiamy do ostygnięcia. Mąkę mieszamy w dużej misce z drożdżami. Dodajemy sól i cukier, a następnie żółtka, mleko i kremówkę. Powoli zagniatamy ciasto, na koniec dolewając masło. Wyrabiamy około 15 minut, a następnie formujemy kulę i umieszczamy w misce, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy na około 90 minut, aż podwoi swoją objętość.

Ciasto można również wyrobić w maszynie do pieczenia chleba. Do misy maszyny wlewamy roztopione masło, mleko, żółtka i kremówkę. Na wierzch wsypujemy mąkę, cukier, sól i na środek suche drożdże. Nastawiamy program do wyrabiania ciasta „dough” i po 90 minutach ciasto jest gotowe.

Wyrośnięte ciasto drożdżowe wykładamy na podsypaną mąką stolnicę i zagniatamy ponownie. Dzielimy na kawałki po około 50 gram każdy (wychodzi około 25), albo większe – według uznania. Formujemy z nich kulki i układamy na blasze. Przykrywamy ściereczką i pozostawiamy na około 25 minut, aż ponownie wyrosną.

 

 

W garnku z grubym dnem roztapiamy na początek około 300 g smalcu.W trakcie smażenia trzeba go będzie dokładać, więc pozostałe 200 g powinno wystarczyć. Podgrzewamy tłuszcz do około 175 stopni i smażymy pączki z obydwu stron na złoty kolor.

 

 

Usmażone pączki odkładamy na talerze wyłożone ręcznikiem papierowym, aby odsączyć je od nadmiaru tłuszczu. Kiedy są przestudzone nadziewamy je konfiturą przy pomocy szprycy ze specjalną końcówką.

W misce ucieramy cukier puder z wodą i z sokiem z cytryny. Tak przygotowanym lukrem polewamy pączki.

 

 

 

Smacznego! 🙂