Krem z zielonego groszku

Za oknem zimno i powoli zimowo, choć w moim mieście dopiero raz prószyło. Dzisiejsza mgła, która dosłownie spowiła całą okolicę skutecznie zniechęcała mnie do wyjścia z domu. Na taką aurę idealna okazała się zupka krem – cudownie sycąca i rozgrzewająco a dodatkowo energetyzująca kolorem 🙂 Idealna na taki dzień jak dziś 🙂

Źródło: Foodmag

 

 

Składniki:

  • 800 g zielonego groszku (mrożonego)
  • 1 cebula
  • 2 łyżki oliwy
  • sól/ pieprz do smaku
  • 1,5 litra bulionu warzywnego lub drobiowego
  • 100 g serka mascarpone
  • dodatkowo: grzanki czosnkowe lub groszek ptysiowy

 

W dużym garnku z grubym dnem rozgrzewamy oliwę. Cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę. Szklimy ją na oliwie, a następnie dodajemy groszek. Smażymy około 3 minuty i zalewamy bulionem. Zmniejszamy ogień i gotujemy, aż groszek będzie miękki, czyli około 20 minut.

Zawartość garnka miksujemy na gładki krem. Zupę trzeba trochę dłużej miksować, niż inne kremy, aby dokładnie przetrzeć łupki groszku i nadać jej jednolitą konsystencję. Dodajemy mascarpone, doprawiamy solą i pieprzem i podgrzewamy na małym ogniu, aż wszystko się połączy.

Gotową zupę podajemy z grzankami, najlepiej czosnkowymi, lub groszkiem ptysiowym.

 

 

Smacznego! 🙂

 

Lemon Sea Breeze

Pierwszy przepis na drink na blogu właśnie powstał 🙂 

Zapoczątkuje on cykl wpisów z drinkami, które będę pojawiać się 1-2 razy w miesiącu. W menu powstała osobna podkategoria dotycząca drinków. Skąd taka zmiana? Nie jest tajemnicą, że lubię w chwili relaksu napić się właśnie takiego kolorowego drinka. Lubię też poczęstować moich znajomych czymś fajnym, zaskoczyć ich. Do tej pory było to tylko jedzenie, jednak uważam, że to świetna opcja znać kilka drinków i móc je podać gościom.

Na szczęście mój narzeczony odkrył w sobie pasję barmańską, którą ja podsyciłam kupując mu wielką księgę drinków na imieniny 🙂 Dzięki temu, od czasu do czasu mam okazję napić się jakiejś fantazyjnej mieszanki w domowym zaciszu. Drinki prezentowane w postach przygotowywane są właśnie przez niego, a ja zawsze biorę czynny udział, nie tylko dokumentując dla Was ich powstawanie 🙂

Mam nadzieję, że nasz nowy, wspólny cykl przypadnie Wam do gustu i skusicie się czasem na trochę „drinkowego” szaleństwa!

 

***

 

Dziś jako pierwszy prezentuję Wam Sea Breeze w wersji cytrynowej. Bardzo orzeźwiający i pyszny, a do tego prosty w przygotowaniu. Jeśli nie macie shakera wlewajcie składniki po kolei na lód i na koniec zamieszajcie – drink również wtedy Wam wyjdzie. Zachęcam do przygotowania!

P.S. Planując robienie drinków zawsze pamiętajcie o dużym zapasie kostek lodu w zamrażalniku! 🙂

 

 

Składniki:

(zawsze podawane na 1 drink)

  • 40 ml wódki o smaku cytrynowym
  • 60 ml soku grejpfrutowego
  • 60 ml soku żurawinowego
  • 2 ćwiartki limonki
  • kostki lodu

 

Przygotowanie:

1. Do szklanki nakładamy lodu do około 3/4 wysokości.

2. Wlewamy odmierzoną ilość soku grejpfrutowego.

 

 

3. W shakerze mieszamy wódkę cytrynową z sokiem żurawinowym i dolewamy do szklanki.

 

 

4. Dekorujemy lionką, dodajemy rurkę i podajemy.

 

Smacznego! 🙂

Dyniowe pancakes

Dyniowe placuszki – idealnie jesienne, lekko cynamonowe. 

Cudowny deser, śniadanie, podwieczorek, a nawet obiad.

Skusicie się? 🙂

 

 

Składniki:

  • 2 1/2 szklanki mąki
  • 3/4 szklanki puree z dyni*
  • 2 szklanki mleka
  • 4 łyżki cukru
  • 2 jajka
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 4 łyżki oleju
  • szczypta soli

DODATKOWO

  • odrobina oleju (do smażenia)
  • orzechy włoskie – posiekane (do podania)
  • miód (do podania)

 

Wszystkie składniki na ciasto umieszczamy w misie lub garnku i miksujemy kilka chwil, aż składniki się połączą.

Patelnię smarujemy niewielką ilością oleju i czekamy, aż się nagrzeje. Nakładamy ciasto formując placuszki i smażymy kilka chwil z każdej strony, aż lekko wyrosną i się zarumienią.

Gotowe placuszki posypujemy posiekanymi orzechami włoskimi i polewamy miodem.

 

Puree z dyni : 1) Dynię kroimy na pół, a następnie na ćwiartki. Wydrążamy nasiona i kroimy w mniejsze kawałki lub plastry. Myjemy, osuszamy i obieramy (obierać można również po upieczeniu). Układamy w naczyniu żaroodpornym lub na blasze i pieczemy około 25 min w temperaturze 180 stopni, aż dynia  będzie całkowicie miękka. Upieczoną dynię wyciągamy z piekarnika i miksujemy w blenderze na puree, lub rozgniatamy widelcem. 2) Dynię obieramy, kroimy w dużą kostkę i gotujemy na parze do miękkości. Rozgniatamy widelcem na jednolitą papkę.

 

 

 

Smacznego! 🙂


Napoleonka na krakersach

Najprostsze ciasto na świecie! 🙂

Jego przygotowanie jest tak proste, że każdy, nawet kompletny laik sobie z nim poradzi i zaskoczy swoich domowników własnoręcznie przygotowanym ciastem. Nie jest to oczywiście to samo, co tradycyjna napoleonka, ale jest także pyszne i godne polecenia. Najfajniejsze jest w nim jednak to słodko-słone połączenie, które my bardzo lubimy. Dzięki słonym krakersom, ciasto nabiera niecodziennego smaku 🙂

Polecam!

 


 

Źródło: Śladami Słodkiej Babeczki

 

Składniki:

  • 220 g krakersów solonych
  • 4 jajka
  • 6 łyżek mąki pszennej
  • 6 łyżek mąki ziemniaczanej
  • 1250 ml mleka
  • budyń waniliowy bez cukru (proszek)
  • laska wanilii
  • 150 g cukru
  • 150 g masła

 

W garnku zagotowujemy litr mleka z masłem i cukrem. Z laski wanilii wydrążamy ziarna i dodajemy wszystko do mleka (ziarna i laskę). Pozostałe mleko miksujemy w osobnym naczyniu z mąkami, budyniem i jajkami. 

Z gotującego mleka wyjmujemy laskę wanilii i dodajemy zmiksowaną mieszankę. Energicznie mieszamy, aż powstanie gęsta masa budyniowa. Zdejmujemy z ognia.

Blachę o wymiarach 24 x 36 cm wykładamy folią aluminiową. Na spodzie układamy równo krakersy. Wylewamy na nie gorący budyń i wyrównujemy. Na wierzchu układamy warstwę krakersów. Pozostawiamy do ostygnięcia a następnie wstawiamy do lodówki na minimum 2 godziny, aby ciasto stężało.

Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem.

 

 


 

 

Smacznego! 🙂

 

Kawowy deser z jeżynami i figami

Taki oto prosty deser, który idealnie wkomponował się w jesienną aurę. Na krzaczkach wisiały ostatnie jeżyny, figi już uśmiechały się w sklepie a mnie naszło na kawowe smaki. Złączyłam to wszystko, dodając jeszcze biszkopty i otrzymałam pyszną, świetnie zgraną kompozycję. Nic tylko zrobić i delektować się smakiem! 🙂

 

 

Składniki na 2-3 porcje:

  • 100 g biszkoptów (lady fingers)
  • 100 g śmietany 30%
  • 100 g mascarpone
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej (najlepiej w proszku)
  • garść jeżyn
  • 2 świeże figi

 

Śmietanę kremówkę umieszczamy w misce razem z cukrem pudrem i mascarpone. Ubijamy mikserem na sztywno. Kiedy zacznie mocno gęstnieć dodajemy kawę i miksujemy dalej, aż osiągniemy gęsty krem.

Biszkopty łamiemy na mniejsze kawałki i dodajemy do kawowego kremu. Mieszamy.

Figi myjemy i kroimy na ósemki. Jeżyny myjemy i osuszamy.

Do pucharków lub kieliszków nakładamy na przemian masę, owoce, masę i dekorujemy pozostałymi owocami.

Podajemy schłodzone.

 

Smacznego! 🙂

Nadziewane kwiaty dyni smażone w cieście naleśnikowym

Bardzo długi tytuł tego przepisu mi wyszedł, ale raczej zawsze staram się nazywać dania tak, aby czytelnik wiedział czego ma się spodziewać. Może to dlatego, że sama nie lubię niespodzianek 🙂

Już dawno wyczytałam gdzieś, że kwiaty dyni i cukinii są jadalne, że można je smażyć i zapiekać. Widziałam przepisy na kilku blogach, ale jakoś nigdy sama nie spróbowałam ich wykonać. Może też dlatego, że na targu nie widziałam takich kwiatów do sprzedaży. W tym roku zobaczyłam pyszny przepis na nadziewane kwiaty dyni, które następnie smażymy w cieście naleśnikowym, wiedziałam, że muszę je zrobić. Nie wiem czy to zdjęcia, czy włoski rodowód przepisu , ale klamka zapadła! 

Moje wrażenia? Już kiedy spróbowałam samego nadzienia z dodatkami, wiedziałam, że będzie pysznie!

 

Źródło: Cioccolato Gatto

 

 

Składniki:

  • 12 kwiatów dyni
  • 250 g sera ricotta
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • mała garść posiekanej mięty
  • sól i pieprz (do smaku)
  • olej rzepakowy (do smażenia)

CIASTO NALEŚNIKOWE

  • 1/2 szklanki mąki
  • 1 jajko
  • 4 łyżki wody mineralnej gazowanej
  • szczypta soli

 

Z kwiatów usuwamy pręciki, myjemy je i osuszamy. 

Serek mieszamy z cytryną, sokiem, przyprawami i miętą, aż składniki się połączą.

Nadziewamy kwiaty przygotowanym serkiem i delikatnie dociskamy do siebie ich końcówki, aby farsz nie wypadł w trakcie smażenia.

Wszystkie składniki na ciasto naleśnikowe mieszamy dokładnie ze sobą, aż będzie gładkie i jednolite. Jeśli jest za gęste, można dodać odrobinę wody.

Nadziane kwiaty obtaczamy dokładnie w cieście i smażymy z obydwu stron, na dobrze rozgrzanym oleju. Odsączamy z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym.

Ciemnozielone łodyżki i końcówki kwiatów są gorzkie, dlatego po usmażeniu można je obciąć lub po prostu pamiętać o tym, aby ich nie jeść.

 

 

 

Smacznego! 🙂

 

Owocowa flaga – Polska

Brawo Polacy!!! Gratuluję zasłużonego złota!! 🙂 🙂

Dzień walki o mistrzostwo świata w siatkówce był „zwariowany”. Przepis na to ciacho miał się bowiem pojawić właśnie wtedy, abyście zdążyli je przygotować na mecz, bo wiadomo, że słodkie pozwala ukoić nerwy 🙂 Takie ciacho byłoby również fajnym symbolem na spotkanie z przyjaciółmi przed telewizorem. Plany jednak pokrzyżował mi wypadek. Popołudniu nieszczęśliwie spadłam ze schodów, a w rezultacie skręciłam kostkę i naderwałam więzadła. Natychmiast szpital, długie godziny czekania, szyna… zdążyliśmy na samo rozpoczęcie meczu! Jakby dla pomniejszenia mojej osobistej udręki nasza drużyna spisała się na medal, w dodatku złoty! 🙂

Dlatego dopiero dziś, leżąc w łóżku z nogą w szynie, piszę dla Was ten przepis, który mam nadzieję przyda się w przyszłości. Idealnie sprawdzi się na majowe święta, uroczystości narodowe, czy właśnie wydarzenia sportowe. Poza tym ciasto jest po prostu pyszne! Dlatego zachęcam do przygotowania go również bez specjalnej okazji 🙂

Ja przygotowywałam je po raz pierwszy na dzień otwarty mojej firmy, którego motywem przewodnim było „Kibicuj biało-czerwonym”, a potem właśnie na finały. Oczywiście wiem, że ciasto nie wygląda jak typowa flaga, składa się bowiem z czterech mniejszych, a to tylko ze względu na komfort krojenia na kawałki (aby każdy dostał w jednym kawałku i beziki i owoce). Jest banalne w przygotowaniu, szybkie i bardzo, ale to bardzo lekkie i smaczne, Nie zawiedziecie się 🙂 Tym bardziej, że to już druga „flaga” na moim blogu (KLIK).

P.S. Dziś wieczorem mam wizytę u lekarza. Dowiem się dokładnie co mnie czeka w sprawie mojej nogi. W kolejnym poście podzielę się z Wami najnowszym wiadomościami 🙂 Plus jest taki, że wreszcie będę mieć czas dodać zaległe przepisy. Minus natomiast taki, że prędko niczego nowego nie przygotuję, a głowa coraz bardziej pełna pomysłów. Trzymajcie kciuki! 🙂

 

 

 

Składniki:

CIASTO

  • 100 g masła
  • 170 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 50 g wiórek kokosowych
  • 4 duże jajka
  • 220 g cukru pudru
  • 125 ml jogurtu naturalnego

MASA

  • 250 g serka mascarpone
  • 100 g śmietany kremówki 30%
  • 2 płaskie łyżki cukru pudru

DEKORACJA

  • 250 g malin (i/lub truskawek)
  • 150 g bez (małych)

 

 

Wszystkie składniki na ciasto (utrzymane w temperaturze pokojowej) przekładamy do misy miksera i ucieramy kilka minut, aż utworzy się gładka, jednolita masa.

Tortownicę o wymiarach 20×30 cm smarujemy masłem, wykładamy papierem do pieczenia i ponownie smarujemy masłem. Wylewamy gotowe ciasto i pieczemy około 25 – 30 minut w temperaturze 180 stopni. Sprawdzamy patyczkiem czy ciasto jest upieczone. Gotowe ciasto studzimy, aby następnie je udekorować.

W misie miksera umieszczamy wszystkie składniki na masę i miksujemy, aż powstanie gęsty krem. Rozkładamy go na cieście.

Owoce myjemy i na przemian z bezikami układamy na cieście tworząc biało-czerwony wzór. Ciasto najlepiej przygotowywać w dzień podania lub ewentualnie dzień wcześniej, aby bezy nie przesiąkły kremem.

 

 

Smacznego! 🙂

Kawowa Pavlova z malinami

Odkąd zrobiłam ją pierwszy raz dwa lata temu, robiłam ją już wiele razy. Jest lekka jak chmurka, z wierzchu idealnie chrupiąca, a w środku wilgotna i ciągnąca, dzięki dodatkowi octu. Idealny kawowy smak autorka uzupełniła bitą śmietaną, ale ja nie mogłam na tym poprzestać. Po prostu chyba nie wyobrażam sobie Pavlovej bez owoców. Dodatek dużej ilości malin, nie tylko ją upiększył, ale także ożywił smak 🙂 Od dziś mogę śmiało mówić, że kawa i maliny to cudowne połączenie 🙂

Koniecznie spróbujcie!

 

 

Składniki:

  • 4 białka
  • 3 – 4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej (w proszku)
  • 250 g cukru pudru
  • szczypta soli
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego

DODATKOWO

  • 300 ml śmietany kremówki
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 300 g malin

 

W misce ubijamy na sztywno pianę z białek, dodając na początku szczyptę soli. Nie przerywając ubijania dodajemy stopniowo po łyżce cukru, a następnie po łyżeczce kawy. Dodajemy mąkę i ocet i delikatnie mieszamy łyżką lub szpatułką.

Gotową masę bezową przelewamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Można na nim wcześniej odrysować okrąg o średnicy około 20 cm, aby łatwiej było ją ukształtować.

Bezę wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i od razu zmniejszamy temperaturę do 140 stopni. Pieczemy przez godzinę, aż skórka będzie chrupiąca. Pozostawiamy w piekarniku, aż całkowicie ostygnie.

Śmietanę ubijamy z cukrem pudrem i dekorujemy nią bezę. Maliny myjemy i posypujemy nimi deser.  

 

Jak upiec perfekcyjną bezę? Moje spostrzeżenia:

– najlepiej używać metalowej miski, suchej i koniecznie bez śladów tłuszczu

– ubijając białka warto dodać szczyptę soli

– jeśli beza ma być miękka w środku, nie rezygnujemy z octu; jeśli chcemy aby była super krucha należy go pominąć (polecałabym ta opcję w przypadku mniejszych bez)

– nie otwieramy piekarnika w trakcie pieczenia

– cukier dodajemy do białek tak jak w przepisie – powoli, po jednej łyżce, cały czas miksując; dzięki temu piana jest dalej sztywna; jeśli wsypiemy cały cukier na raz, nie ubije się jak należy i mieszanka będzie bardziej płynna

– nakładając bezę na papier lepiej nałożyć więcej na górę niż na boki; beza w piekarniku rośnie i w przeciwnym razie po upieczeniu może okazać się, że jest płaska, a ma bardzo dużą średnicę

 

 

 

Przepis z książki: Nigella Lawson „Nigellissima” str 249 ( zmoimi zmianami)


 

 

Przepis dodaję do akcji:

 

Smacznego! 🙂

 

Surówka Coleslaw

Surówka z białej kapusty zawsze była ulubioną mojego Narzeczonego. Ja miałam w zwyczaju robić ją po swojemu, a mianowicie, od tej tutaj różniła się sosem, gdyż mieszałam ją z samym majonezem, albo zalewałam oliwą. Jak się jednak okazało „diabeł tkwi w szczegółach”. Sos robi tutaj całą dobrą robotę! Sama nie mogłam w to uwierzyć kiedy czytałam przepis, że składniki to mleko, cukier puder i ocet etc. Pomyślałam: „Co z tego może wyjść? No trudno, jak będzie okropne to wywalę do śmieci i nikomu się nie przyznam”. Chciałam wreszcie zrobić taką, aby w smaku przypominała tą prawdziwą, popularną w USA, czy podawaną w KFC. Udało się, a M. od tego czasu, chce ją do każdego obiadu 🙂

Ja poszatkowałam kapustę nie tak drobno jak w oryginale, tylko w paski, niczemu to nie przeszkodziło, a tak właśnie lubimy. Moje rady dla Was: zróbcie od razu więcej 🙂 i nie bójcie się sosu 🙂

 

Źródło: Kuchnia Szeroko otwarta

 

 

Składniki:

  • mała główka białej kapusty (około 1 kg)
  • 1 większa marchewka
  • 1 cebula

SOS

  • 2/3 szklanki majonezu
  • 1/2 szklanki mleka
  • 4 łyżeczki cukru pudru
  • 2 łyżeczki octu jabłkowego lub z białego wina
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/4 łyżeczki pieprzu czarnego, najlepiej świeżo zmielonego

 

Kapustę, marchew i cebulę obieramy, myjemy i szatkujemy na drobno. Można kapustę poszatkować nożem, cebulę pokroić w drobną kosteczkę, a marchew zetrzeć na tarce. Wszystkie składniki umieszczamy w dużej misce i dokładnie mieszamy.

W osobnej misce mieszamy składniki sosu, a następnie zalewamy nim surówkę. Mieszamy, aż będzie równomiernie rozprowadzony. Odstawiamy do lodówki na minimum 2 godziny.

Idealna do mięs, ryb, frytek czy placków ziemniaczanych.

 

Smacznego! 🙂

Ciasto grysikowe z malinami

Grysik z sokiem malinowym to zdecydowanie mój smak dzieciństwa. Uwielbiałam kiedy robiła go moja mama i babcia. W wykonaniu mamy zawsze był rzadszy, a babcia robiła do tego stopnia gęsty, że kiedy wylewała go na talerz, to po paru minutach, można go było kroić! 🙂 Uwielbiałam obydwa 🙂 

Kiedy zobaczyłam przepis na to ciasto, od razu mi się spodobało. W wersji oryginalnej było z truskawkami, ja jednak postanowiłam zamienić owoce i odtworzyć w cieście moją ulubioną konfigurację grysik+maliny. Takie połączenie okazało się strzałem w dziesiątkę! Oprócz smaku, dodatkowym atutem jest zdecydowanie jego lekkość i łatwość przygotowania. Na imprezie imieninowej mojej mamy wprost królowało. Sama byłam w szoku jak bardzo wszystkim smakowało 🙂

 

Źródło, z moimi zmianami: Moje Wypieki

 

 

Składniki:

  • 200 g herbatników
  • 1 l mleka
  • 200 g masła
  • 1 szklanka cukru
  • 2 łyżki cukru z prawdziwą wanilią
  • 1 szklanka kaszy manny
  • 500 g malin
  • 2 galaretki malinowe

 

Galaretki rozpuszczamy w 750 ml wrzącej wody i pozostawiamy do ostygnięcia.

Prostokątną formę o wymiarach 36 x 24 cm wykładamy papierem do pieczenia i układamy na spodzie ciasno herbatniki. Mleko wlewamy do garnka, dodajemy cukier, cukier waniliowy i masło. Podgrzewamy, aż składniki się rozpuszczą i połączą. Doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy kaszę i energicznie mieszamy, aby nie powstały grudki. Gotujemy około 2 minuty, aż grysik zrobi się gęsty.

Jeszcze gęstą masę wylewamy na herbatniki i wyrównujemy. Maliny myjemy, osuszamy i układamy na masie, wciskając je do środka. Pozostawiamy do ostudzenia.

Kiedy ciasto jest chłodne, wylewamy na nie lekko tężejącą galaretkę. Wkładamy do lodówki na kilka godzin.

 

 

Może skusicie się na kawałeczek ciasta z soczystymi malinkami?

 

Przepis bierze udział w malinowej akcji prowadzonej przez Domi:

 

Smacznego! 🙂