Odkąd zrobiłam ją pierwszy raz dwa lata temu, robiłam ją już wiele razy. Jest lekka jak chmurka, z wierzchu idealnie chrupiąca, a w środku wilgotna i ciągnąca, dzięki dodatkowi octu. Idealny kawowy smak autorka uzupełniła bitą śmietaną, ale ja nie mogłam na tym poprzestać. Po prostu chyba nie wyobrażam sobie Pavlovej bez owoców. Dodatek dużej ilości malin, nie tylko ją upiększył, ale także ożywił smak 🙂 Od dziś mogę śmiało mówić, że kawa i maliny to cudowne połączenie 🙂
Koniecznie spróbujcie!

Składniki:
- 4 białka
- 3 – 4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej (w proszku)
- 250 g cukru pudru
- szczypta soli
- 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
- 1 łyżeczka octu jabłkowego
DODATKOWO
- 300 ml śmietany kremówki
- 2 łyżki cukru pudru
- 300 g malin
W misce ubijamy na sztywno pianę z białek, dodając na początku szczyptę soli. Nie przerywając ubijania dodajemy stopniowo po łyżce cukru, a następnie po łyżeczce kawy. Dodajemy mąkę i ocet i delikatnie mieszamy łyżką lub szpatułką.
Gotową masę bezową przelewamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Można na nim wcześniej odrysować okrąg o średnicy około 20 cm, aby łatwiej było ją ukształtować.
Bezę wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i od razu zmniejszamy temperaturę do 140 stopni. Pieczemy przez godzinę, aż skórka będzie chrupiąca. Pozostawiamy w piekarniku, aż całkowicie ostygnie.
Śmietanę ubijamy z cukrem pudrem i dekorujemy nią bezę. Maliny myjemy i posypujemy nimi deser.
Jak upiec perfekcyjną bezę? Moje spostrzeżenia:
– najlepiej używać metalowej miski, suchej i koniecznie bez śladów tłuszczu
– ubijając białka warto dodać szczyptę soli
– jeśli beza ma być miękka w środku, nie rezygnujemy z octu; jeśli chcemy aby była super krucha należy go pominąć (polecałabym ta opcję w przypadku mniejszych bez)
– nie otwieramy piekarnika w trakcie pieczenia
– cukier dodajemy do białek tak jak w przepisie – powoli, po jednej łyżce, cały czas miksując; dzięki temu piana jest dalej sztywna; jeśli wsypiemy cały cukier na raz, nie ubije się jak należy i mieszanka będzie bardziej płynna
– nakładając bezę na papier lepiej nałożyć więcej na górę niż na boki; beza w piekarniku rośnie i w przeciwnym razie po upieczeniu może okazać się, że jest płaska, a ma bardzo dużą średnicę


Przepis z książki: Nigella Lawson „Nigellissima” str 249 ( zmoimi zmianami)

Przepis dodaję do akcji:
Smacznego! 🙂
