Nasz ulubiony włoski deser tym razem w wersji waniliowej i troszkę lżejszej, czyli najlepszej 🙂
To jeden z takich przepisów, który przygotowywałam już wielokrotnie, ale nigdy nie udało mi się wykonać zdjęć – czemu? Odpowiedź jest prosta! Jest zbyt dobra. Można powiedzieć, że panna cotta nie ma szans przetrwania w naszej lodówce!
Idealny deser na Walentynki, Dzień Kobiet, lub na co dzień, kiedy chcemy przygotować coś prostego, szybkiego i słodkiego dla naszych bliskich.
Trzeba Was jeszcze namawiać?? Chyba nie!
Źródło: Słodkie Fantazje

Składniki:
- 250 ml śmietanki kremówki 30%
- 250 ml mleka
- 60 g cukru pudru
- ziarna wydrążone z 1 laski wanilii
- 3 łyżeczki żelatyny
Żelatynę namaczamy w 1/4 zimnej wody i pozostawiamy na kilka minut, aby napęczniała.
Do garnka z grubym dnem wlewamy mleko i śmietankę. Dodajemy cukier i ziarna wanilii. Podgrzewamy, aż będzie gorące, od czasu do czasu mieszając. Nie dopuszczamy do zagotowania. Zdejmujemy z ognia, dodajemy żelatynę i energicznie mieszamy, aby rozprowadzić ją równomiernie i rozpuścić.
Gotową mieszankę przelewamy do miseczek szklanych (około 4 porcje) lub do silikonowych foremek (około 8-10 małych porcji). Odstawiamy na około 2 godziny, aż nabiorą temperatury pokojowej, a następnie wstawiamy na kilka godzin do lodówki (około 4-6 godzin). Takie stopniowe chłodzenie zapobiega oddzielaniu się kremówki od mleka.
Schłodzoną panna cottę wsadzamy na kilka sekund do wrzącej wody, wtedy deser lepiej wyjdzie z foremki*. Podajemy wedle uznania ze świeżymi owocami, sosem owocowym lub czekoladą.
* Teoretycznie tak, ale z tego co zauważyłam, to ma to zastosowanie do szklanych czy plastikowych naczyń. Jeśli chodzi o silikonowe foremki, u mnie ta metoda się nie sprawdza. Może ktoś wie czemu? Macie jakieś inne sprawdzone sposoby? Proszę o pomoc! 🙂

Smacznego! 🙂



