Szarlotka z połówek jabłek

Szarlotka, która szturmem podbiła blogi kulinarne, jest i u mnie 🙂 Sami rozumiecie, nie mogłam się jej oprzeć! Smakowite zdjęcia tego wypieku czaiły się na mnie na każdym kroku i kusiły, kusiły, aż dałam za wygraną i ją upiekłam. Teraz już wiem o co tyle szumu 🙂 Powiem szczerze, że to zdecydowanie jeden z najlepszych jabłeczników jaki zrobiłam, a może i najlepszy, biorąc pod uwagę jak niewiele pracy kosztuje nas samo przygotowanie? Ciasto jest mięciutkie i bardzo delikatne, połówki jabłek miękną w trakcie pieczenia, a całość wyglądem przypomina poduszeczki!

Moje jabłka były dość małe, ale im większe połówki, tym śliczniejszy wyjdzie kształt wypieku. Polecam!

 

Przepis: Gotuję, bo lubię

 

 

Składniki:

  • 2,5 szklanki mąki
  • 250 g masła
  • 200 g waniliowego serka homogenizowanego
  • 2 łyżki cukru z prawdziwą wanilią
  • 2/3 szklanki cukru pudru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • około 8-10 jabłek
  • 1,5 łyżeczki cynamonu
  • dodatkowo: cukier puder do posypania po wierzchu, lub, tak jak u mnie – lody do podania

 

Jabłka obieramy ze skórki, przekrawamy na pół, wycinamy gniazda nasienne, myjemy i pozostawiamy do osuszenia.

W misce mieszamy mąkę, cukier z wanilią, cukier puder i proszek do pieczenia. Dodajemy do tego posiekane masło i serek waniliowy. Zagniatamy, aż powstanie gładkie i jednolite ciasto.

Ciasto dzielimy na dwie części. Blachę o wymiarach 25 x 35 cm wykładamy papierem do pieczenia, a na wierzchu rozkładamy równomiernie jedną część ciasta – można rozciągnąć rękami, lub rozwałkować. Układamy połówki jabłek (płaską stroną do dołu) i posypujemy cynamonem.

Drugą część ciasta rozwałkowujemy na kształt blachy i układamy na jabłkach. Ciasto miejscami nakłuwamy widelcem. Pieczemy około 60 minut w temperaturze 180 stopni.

Po upieczeniu wyjmujemy ciasto z piekarnia i pozostawiamy do ostygnięcia. Wtedy posypujemy je cukrem pudrem. Ja poczekałam, aż ciasto lekko przestygnie i jeszcze ciepłe podawałam gościom z gałką lodów. Smakowało cudownie!

 

 

 

Smacznego! 🙂

 

Owsianka z owocami lata

Owsianka na mleku to jedno z moich ulubionych śniadań. Koniecznie z dodatkiem dużej ilości owoców. Robi się ją szybko, a smakuje pysznie, jest lekka i sycąca. 

Tą owsiankę robiłam jeszcze w sierpniu, ale teraz na jesień możecie podać ją z jabłkami i cynamonem czy gruszkami i orzechami. Na pewno takie kombinacje smakowe też zamieszczę na blogu 🙂

 

 

 

Składniki:

  • 4 łyżki płatków owsianych
  • 1 szklanka mleka
  • 2 łyżeczki cukru brązowego (opcjonalnie)
  • ulubione owoce lata, u mnie: maliny, jeżyny, borówki amerykańskie, nektarynki

 

Mleko zagotowujemy w garnku. Kiedy jest ciepłe dodajemy cukier i kilka razy mieszamy, żeby się rozpuścił. Kiedy mleko jest wrzące, dodajemy płatki owsiane i gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu: zwykłe około 5-10 min, a błyskawiczne około 3 minuty.

Gotową owsiankę przelewamy do miski i dekorujemy umytymi wcześniej owocami.

 

 

 

Smacznego! 🙂

 

Muffinki cynamonowe z jeżynami

Te babeczki to prawdziwa esencja pierwszych dni jesieni. Połączenie rozgrzewającego i bardzo aromatycznego cynamonu z orzeźwiającymi jeżynami smakuje wspaniale! Muffinki są mięciutkie i dosłownie nie można się od nich oderwać 🙂

 

 

 

Składniki:

  • 250 g mąki
  • 120 g cukru
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 200 ml mleka
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki oleju
  • jeżyny (u mnie 36 sztuk/po 3 owoce na każdą muffinkę)

 

Wszystkie składniki suche tj. mąkę, cukier, sodę, proszek do pieczenia i cynamon łączymy w jednej misce. W osobnej misce łączymy składniki mokre czyli mleko, jajka i olej.

Zawartość obydwu misek łączymy ze sobą i dokładnie mieszamy, najlepiej przy pomocy dużej drewnianej łyżki.

Formę na babeczki wykładami papilotkami i napełniamy ciastem do około 3/4 wysokości.

Jeżyny myjemy i osuszamy. Do każdej porcji ciasta wtykamy po trzy owoce.

Pieczemy około 15 minut w temperaturze 190 stopni.

Po upieczeniu studzimy i podajemy. Muffinki oczywiście najlepsze są w dzień upieczenia, ale zachowują świeżość przez około 2- 3 dni.

 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Orzeźwiająca sałatka z kulek owocowych

Pierwszy raz tą sałatkę przygotowałam w trakcie sierpniowych upałów. Mimo swojej prostoty tak bardzo nam posmakowała, że nie mogliśmy się nią najeść 🙂 Składa się z orzeźwiających i bardzo soczystych owoców, dlatego cudownie gasi pragnienie. W tym roku zapewne afrykańskiego gorąca już nie doświadczymy, ale w dalszym ciągu możemy cieszyć się piękną pogodą za oknem, dlatego zachęcam Was do jej przygotowania jeszcze w tym sezonie. Przyjemnie zajada się takie owocowe kuleczki! 🙂

 

 

Składniki:

  • 4 owoce kiwi
  • 1/2 niedużego arbuza (około 1,5 kg)
  • 1 melon (około 1 kg)

SOS

  • 3 łyżki płynnego miodu
  • 2 łyżki soku z cytryny

 

Przy pomocy łyżeczki do wycinania kulek, wydrążamy kulki z połowy arbuza. Resztę miąższu wydrążamy łyżką tworząc sobie miseczkę. Melona przekrawamy na pół , usuwamy pestki i również wydrążamy kulki. Oczyszczamy z resztek miąższu, aby otrzymać melonowe miseczki. Sałatkę podawać będziemy w jednej z miseczek, reszta będzie niepotrzebna, wybieramy więc tą , która nam najbardziej pasuje.

Kiwi obieramy i wydrążamy z niego kulki.

Wszystkie owoce umieszczamy w jednej z miseczek układając je naprzemiennie, aby sałatka była kolorowa.

W małej miseczce dokładnie mieszamy miód z cytryną i tak przygotowanym sosem zalewamy sałatkę. Mieszamy kulki od spodu, aby wszystkie połączyły się z sosem.

Przed podaniem schładzamy w lodówce.

 

 

 

Smacznego! 🙂

 

Malinowa Chmurka

W zeszłym roku na to ciasto panowała prawdziwa moda na blogach 🙂 Sama nawet chciałam je zrobić, ale kiedy to postanowiłam u nas nie było już malin. Zapisała, przepis i zrobiłam w tym roku kiedy tylko pojawiły się pierwsze maliny. Od tego czasu robiłam je już trzy razy! Owszem jest to ciasto pracochłonne, ale co tam, efekt wynagradza trud włożony w jego przygotowanie. Smaki skomponowane są idealnie! Delikatny spód, orzeźwiająca masa malinowa i słodka śmietanowa, a do tego kruchutka beza – czego chcieć więcej? Uwierzcie m, na prawdę nie można mu się oprzeć. Muszę nawet stwierdzić, że jest to chyba najpyszniejsze ciasto jakie kiedykolwiek jadłam!

P.S. W moim mieście w kilku dużych i znanych cukierniach sprzedają to ciasto od tego roku, nie dajcie się nabrać, nie smakuje tak jak powinno dosmaczone odpowiednią dawką „chemii”. Wiem bo próbowałam i proszę Was – upieczcie je sami, a jak nie to ja Wam upiekę!! 🙂 🙂 

 

Źródło: Moje Wypieki

 

 

 

Składniki:

KRUCHE CIASTO

  • 3 żółtka
  • 30 g cukru pudru
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • 150 g mąki
  • 100 g masła

MASA MALINOWA

  • 600 g malin (świeżych lub mrożonych)
  • 3 malinowe galaretki 
  • 3 szklanki wrzącej wody

MASA ŚMIETANOWA

  • 500 ml śmietany kremówki 30%
  • 250 g serka mascarpone
  • 3 łyżki cukru pudru

BEZA

  • 3 białka
  • 150 g cukru 
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 40 – 50 g płatków migdałów

 

Dzień wcześniej można przygotować bezę i przechowywać ją pod ściereczką w suchym miejscu.

Białka ubijamy, aż do otrzymania sztywnej piany. Stopniowo dodajemy cukier łyżka po łyżce, a na koniec mąkę ziemniaczaną. 

Formę o wymiarach 38×25 odwracamy do góry dnem, kładziemy na niej papier do pieczenia i odrysowujemy wymiar. Papier kładziemy na płaskiej blasze i rozsmarowujemy masę na szerokość i długość blachy. Oprószamy migdałami. Pieczemy w temperaturze 140 stopni przez około godzinę. Beza powinna być chrupka i wypieczona.

Gotową bezę wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia. 

***

Wszystkie składniki na kruchy spód umieszczamy w misce i zagniatamy. Formujemy kulę, owijamy w folię spożywczą, i chłodzimy w lodówce przez około 60 minut.

Prostokątną blachę o wymiarach 38×25 wykładamy papierem do pieczenia.

Schłodzone ciasto wyjmujemy z lodówki i wykładamy nim dno formy. Można formę wyklejać ciastem, lub je wcześniej rozwałkować i rozłożyć w blaszce.

Ponownie schładzamy w lodówce przez około 30 minut, następnie wyciągamy, nakłuwamy widelcem i pieczemy około 20 minut w temperaturze 190 stopni, aż ciasto będzie złote.

Po upieczeniu wyjmujemy ciasto i pozostawiamy do ostygnięcia.

***

W tym czasie przygotowujemy galaretkę.

Maliny mrożone najpierw rozmrażamy, a świeże myjemy. Galaretki rozpuszczamy w trzech szklankach wrzącej wody i studzimy. Do schłodzonej galaretki dodajemy maliny i odkładamy do lodówki do lekkiego zgęstnienia. 

Gotową masę malinową wykładamy na schłodzony kruchy spód i chowamy do lodówki, żeby stężała.

***

W tym czasie przygotowujemy masę śmietanową.

Wszystkie składniki podane na krem umieszczamy w misie miksera  ubijamy, aż otrzymamy gęsty krem.

Wykładamy równomiernie na masę malinową i chłodzimy w lodówce.

***

Na wierzch ciasta kładziemy ostudzoną bezę i delikatnie dociskamy. Schładzamy w lodówce około 12 godzin, aby ciasto lepiej się kroiło, a warstwy spoiły ze sobą. 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Krem z białej czekolady z borówkami

Upały znów powróciły, dlatego dziś proponuję Wam pyszny i szybki w przygotowaniu deser. Jedyne o czym musicie pamiętać, to o zrobieniu kremu wieczór wcześniej, aby posiedział przez noc w lodówce. Borówki amerykańskie idealnie równoważą słodycz białej czekolady, a ulubione kruche ciastka uzupełniają całość. Jest pyszny – obiecuję! 🙂

 

 

 

Składniki: /na 6 porcji/ 

  • 12 kruchych ciastek
  • 300 ml śmietany 30%
  • 250 g białej czekolady
  • 300 g borówek amerykańskich

 

Dzień wcześniej przygotowujemy krem: Śmietankę podgrzewamy w garnuszku, aż będzie wrząca. Czekoladę siekamy i dodajemy do śmietany. Dokładnie mieszamy, aż składniki się połączą. Pozostawiamy masę do ostygnięcia, a kiedy jest zimna wkładamy do lodówki najlepiej na całą noc.

Następnego dnia do pucharków lub szklanek kruszymy ciastka – po dwa na porcję. Masę wyciągamy z lodówki i ubijamy mikserem na gęsty krem. Borówki myjemy i osuszamy. Do pucharków nakładamy kremu, a następnie warstwę owoców, potem znów krem i owoce.

Tak przygotowany deser schładzamy w lodówce. Wyjmujemy zaraz przed podaniem.

 

 

 

Smacznego! 🙂

Jasny pleśniak z porzeczkami

Upały nareszcie się skończyły i pogoda już nie odstrasza tak bardzo od piekarnika, dlatego dziś proponuję Wam ciasto pieczone – bardzo letnie, bardzo orzeźwiające i takie, które na pewno każdy z Was zna i ma z nim swoje wspomnienia. Dlaczego nazwałam go jasny? Ponieważ nie ma w nim warstwy kakaowego (ciemnego) ciasta, która pojawia się w tradycyjnym pleśniaku, a także wykorzystałam owoce czerwonej i białej porzeczki, zamiast czarnej. Wersja tradycyjna na pewno pojawi się w przyszłym roku, w porzeczkowym sezonie, bo ciasto bardzo przypadło nam do gustu.

Jeśli więc macie jeszcze możliwość kupienia porzeczek, nie zastanawiajcie się zbyt długo 🙂 Warto spróbować!

 

Źródło: Gotuję, bo lubię

 

 

 

Składniki:

CIASTO

  • 3 szklanki mąki
  • 220 g masła
  • 0,5 szklanki cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 6 żółtek

NADZIENIE

  • 600 g porzeczek (białych i/lub czerwonych)

BEZA

  • 6 białek
  • 1 szklanka cukru

 

Do miski wsypujemy mąkę, cukier i proszek do pieczenia. Dodajemy żółtka i posiekane na mniejsze kawałki masło. Składniki łączymy w misce, wcierając masło w mąkę. Otrzymamy coś na kształt kruszonki.

Formę prostokątną o wymiarach 28 x 23 cm wykładamy papierem do pieczenia i wysypujemy na nią około 2/3 przygotowanej kruszonki. Dociskamy do spodu, aby ciasto pokryło dokładnie blachę. Podpiekamy około 10 minut w temperaturze 190 stopni, aż nabierze lekko złotego koloru.

W międzyczasie białka ubijamy na sztywną pianę, dodając pod koniec, stopniowo po łyżce cukru.

Na podpieczony spód wykładamy umyte i odszypułkowane porzeczki. Na wierzch nakładamy warstwę piany, którą następnie posypujemy równomiernie pozostałą kruszonką.

Całość pieczemy jeszcze około 40 minut w temperaturze 190 stopni. 

 

 

 

Smacznego! 🙂


 

Sałatka z arbuza i fety

W Nowym Sączu panują wręcz afrykańskie upały. Nie przesadzam, wczoraj o 16 termometr wskazywał 47, a dziś 40 stopni. Nakładam na pieska zimny ręcznik, a sama ustawiam się pod wiatraczek. 

Sałatka, którą dziś Wam pokazuję jest idealna na takie właśnie upalne dni – na śniadanie lub na kolację. Wyśmienicie sprawdzi się także na przyjęcie w plenerze ze znajomymi i na grilla. To wszystko oczywiście, jeśli lubicie połączenia słodko-słone i dodatek owoców w daniach. Nam bardzo smakowała i myślę, że warto się przekonać i spróbować 🙂 Cudownie orzeźwia 🙂

 

Źródło: Ewa Wachowicz

 

 

Składniki:

  • 500 g arbuza
  • 200 g sera feta
  • garść liści mięty
  • 5 łyżek soku z cytryny
  • 3 łyżki płynnego miodu np. wielokwiatowego

 

Arbuza pozbawiamy pestek i kroimy w dużą kostkę. Ser feta odsączamy i kroimy w mniejszą kostkę. Obydwa składniki przekładamy do dużej miski. Miętę siekamy i dodajemy do sałatki.

Do szklanki wyciskamy sok z cytryny, dodajemy miód i mieszamy, aż do połączenia. 

Sosem polewamy sałatkę i delikatnie mieszamy, aby arbuz i ser się nie porozwalały i nie straciły kształtu. Można udekorować świeżymi liśćmi mięty.

 

 

Smacznego! 🙂

Kakaowe ciasto drożdżowe z truskawkami i … powrót do blogowania

Wybaczcie mi, że znów zrobię na blogu trochę prywaty, że znów podzielę się z Wami moim życiem prywatnym. Powiedziano mi kiedyś, że blog kulinarny to nie miejsce na zwierzenia i odkrywanie siebie, że to niesmacznie się tak uzewnętrzniać. Uwierzyłam w to na chwilę, powiem Wam – serio, nie wiem czemu. Nie chcę, żeby ten blog to były tylko przepisy proporcje i zdjęcia. Od czterech lat jest nieodłączną częścią mojego życia. Na jego łamach chwaliłam się drobnymi sukcesami, zaręczynami, ale również przeżywałam porażki. Wierzę, że ten kto nie chce i tak tego nie przeczyta, skupi się na samym przepisie, więc nie będzie mu to przeszkadzać, że dzielę się z Wami nie tylko przepisem, ale też życiem.

Pół roku temu, kiedy opublikowałam po długiej przerwie wpis urodzinowy, otrzymałam od Was wiele wsparcia. Byłam załamana odejściem ukochanego dziadka. Od tego czasu przepisy dodawałam sporadycznie cały czas obiecując sobie, że się poprawię. Tak się nie stało. W zeszłym tygodniu odeszła od nas również moja babcia, a ja nie dostałam drugi raz „po tyłku”, tym razem dostałam w „łeb”. Czuję się tak, jakby ktoś chciał sprawdzić ile jestem w stanie znieść, jakie mam granice wytrzymałości. Z drugiej strony czuję się tak, jakby to nie działo się naprawdę, jakbym oglądała swoje życie z boku niczym kiepski film.

Paradoksalnie, wszystko pcha mnie do kuchni. Gotując i piekąc zapominam i czuję się lepiej. Nie wiem czy to boski palec tak sprawia, czy babciny paluszek, ale wiem, że to zawsze z nią rozmawiałam o kuchni, o nowych przepisach, o świątecznym menu i o urodzinowych tortach. To dla niej jako 8 letnia dziewczynka zrobiłam książkę kucharską z wycinakami z gazet i z naszymi starymi sprawdzonymi przepisami i to z nią pieczołowicie przygotowywałam wszystkie świąteczne poczęstunki. Jeśli więc ten blog i moja kulinarna pasja mają stać się moją osobistą terapią – niech więc tak będzie.   

 

***

 

To ciasto powstało około półtorej miesiąca temu w pełni truskawkowego sezonu. Początkowo zamarzyły nam się drożdżówki. Niestety w wyniku natłoku obowiązków stwierdziłam, że nie będę bawić się w ich formowanie i zrobię jedną, dużą drożdżówkę, z której każdy odkroi dla siebie ile będzie chciał. Wyszło pysznie! Całość uzupełniła kakaowa kruszonka, którą dosłownie miałam ochotę zrywać z ciepłego ciasta.

Najlepsze w dzień upieczenia, ale bardzo smaczne również na następny dzień. Wierzę, że i tak dłużej u Was nie postoi. Idealnie komponuje się z kubkiem zimnego mleka!

 

 

 

Składniki:

  • 1 i 1/3 szklanki mleka
  • 120 g masła (roztopić)
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki cukru
  • szczypta soli
  • 4 szklanki mąki
  • 3 łyżki ciemnego kakao
  • 10 g drożdży suchych

KRUSZONKA

  • 50 g mąki
  • 50 g cukru
  • 1,5 łyżki ciemnego kakao
  • 80 g zimnego masła

DODATKOWO

  • około 700 g truskawek

 

Mleko podgrzewamy w garnuszku (nie zagotowujemy). Masło rozpuszczamy w innym małym rondelku. Mleko chłodzimy, aż będzie letnie i mieszamy z masłem, cukrem i roztrzepanymi jajkami. Mąkę mieszamy z drożdżami i kakao, dodajemy sól i płynną mieszankę. Całość zagniatamy na gładkie ciasto, aż będzie miękkie i elastyczne. Formujemy kulę i odstawiamy np w misce, w ciepłe miejsce, przykryte ściereczką na około 1,5 godziny.

Wykonanie ciasta w maszynie: Do misy dajemy najpierw składniki mokre (mleko, roztopione masło, jajka), potem suche (mąka, cukier, sól, kakao), a na końcu drożdże. Nastawiamy program do wyrabiania ciasta „dough” i po  1,5 godziny ciasto jest gotowe.

Ze składników podanych na kruszonkę wyrabiamy ją dokładnie w palcach, aż powstaną grudki ciasta.

Truskawki myjemy, obieramy z szypułek i kroimy na połówki/ ćwiartki.

Gotowe ciasto przekładamy na wyłożoną papierem do pieczenia dużą blachę i wyrównujemy. Na wierzchu układamy ciasno truskawki i lekki dociskamy. Tak przygotowane ciasto przykrywamy ściereczką i odkładamy na około 30 minut w ciepłe miejsce.

Wyrośnięty placek posypujemy przygotowaną wcześniej kruszonką i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy około 45 minut do tak zwanego „suchego patyczka”. 

 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Mini-Pavlova

Pavlova to prawdziwa królowa bez i zdecydowanie jeden z naszych ulubionych deserów. Tym razem postawiłam na miniataurki, aby każdy mógł cieszyć się swoją porcją.

Ważne, aby bezy piec od razu po przygotowaniu masy, więc jeśli nie macie do dyspozycji dwóch piekarników, polecam wykonać przepis z połowy porcji. Ja piekłam własnie na dwa piekarniki.

Bitą śmietanę uzupełniłam truskawkami i malinami i całość komponowała się wyśmienicie. Gorąco polecam 🙂

 

 

Składniki:

  • 8 białek
  • szczypta soli
  • 500g cukru
  • 4 łyżeczki skrobii kukurydzianej
  • 2 łyżeczki octu winnego
  • dekoracja: 500 ml kremówki (ubitej na sztywno z 3 łyżkami cukru pudru), dowolne owoce – u mnie maliny i truskawki

 

Białka ubijamy z solą na sztywną pianę, metalowej lub szklanej misce. Pod koniec powoli, łyżka po łyżce dodajemy cukier. Miksujemy, aż piana bedzie zwarta i błyszcząca. Dodajemy skrobię kukurydzianą i ocet i mieszamy delikatnie łyżką lub szpatułką. 

3 blachy wykładamy papierem do pieczenia i na każdej rysujemy 6 okręgów o średnicy około 8-10 cm. Na kazdy okrąg nakładamy porcję piany bezowej kształtując brzegi tak, żby były troszkę wyższe, a w środku powstały zagłębienia (można to zrobić wypukłą strona łyżki).

Tak przygotowane blachy wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i od razu zmniejszamy temperaturę do 150 stopni. Pieczemy około 30 minut, następnie wyłaczamy piekarnik i zostawiamy w nim bezy na kolejne 30 minut, aby się suszyły. Wyjmujemy, aby ostygły.

W międzyczasie ubijamy śmietanę kremówkę z cukrem pudrem na sztywno i mujemy owoce.

Kiedy bezy są zimne, dekorujemy je śmietaną i owocami.

 

 

 

Źródło: Nigella Lawson „Jak być domową boginią”

 

Smacznego! 🙂