To, że czekolada jest moją miłością wie każdy. Pewnie każdy się dlatego domyśla, że moją druga miłością jest to wspaniałe czekoladowe ciacho. Chrupiące na zewnątrz, mokre w środku, mocno czekoladowe! 🙂
Skusicie się?:-)

To, że czekolada jest moją miłością wie każdy. Pewnie każdy się dlatego domyśla, że moją druga miłością jest to wspaniałe czekoladowe ciacho. Chrupiące na zewnątrz, mokre w środku, mocno czekoladowe! 🙂
Skusicie się?:-)

Zdecydowałam się wreszcie zacząć wprowadzać w życie swoje noworoczne postanowienia. Jednym z nich było, abym postarała się korzystać więcej ze swoich książek kucharskich. Dlatego dzisiejszym wpisem zapoczątkuję na blogu cykl przepisów właśnie z jednej z nich:-) Przynajmniej raz na miesiąc postaram się tworzyć taki cykl, każdy poświęcony innej kulinarnej pozycji:-) Mam nadzieję, że pomysł ten przypadnie Wam do gustu.
***
Pieczony camembert, który dziś Wam proponuję idealnie komponuje się z kieliszkiem wina w leniwy wieczór. Nie trzeba przejmować się podaniem wszystkiego – jest ser, kawałki bagietki i pieczony czosnek. Każdy robi co chce. Można rozsmarować go na bagietce razem z czosnkiem lub maczać kawałki pieczywa w ciągnącym się serze. Pieczony czosnek dodaje wszystkiemu cudownej wyrazistości.


Składniki (dla 2 osób) :
Naczynie żaroodporne skrapiamy oliwą z oliwek. Ostrym nożem odcinamy wierzch z obydwu główek czosnku i układamy je do góry nogami w naczyniu. Całość posypujemy świeżo zmieloną solą i pieprzem. Pieczemy około 20 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.
Po tym czasie wyjmujemy naczynie żaroodporne. Przypieczony czosnek odwracamy tak, aby tym razem znajdował się ściętym wierzchem do góry. Ser odpakowujemy z folii i nacinamy po wierzchu na krzyż. Posypujemy jeszcze lekko solą i pieprzem po wierzchu.
Wkładamy do piekarnika na około 10 minut, aż ser się rozpuści. W międzyczasie kroimy bagietkę w kromeczki i podgrzewamy w piekarniku na osobnej blasze.
Podajemy ciepłe. Najlepiej smakuje jedzone razem: ciepła bagietka z pieczonym czosnkiem i ciągnącym się serem, maczana dodatkowo w przyprawionej oliwie z oliwek z pieczenia. Można podawać ze świeżymi listkami bazylii, które ożywią całość.
Zmodyfikowany przeze mnie przepis pochodzi z książki:
„Baking Made Easy” by Lorraine Pascale

Smacznego! 🙂
Na przekór zimie przygotowałam wczoraj wspaniały truskawkowy rarytas:-)
Deser? Ciasto? Chyba 2 w 1. W każdym razie smakuje wybornie!
I wiecie co? Dziś był pierwszy, słoneczny dzień. A teraz mamy pierwszy wiosenny deszczyk. Ale powietrze pachnie! Oby słoneczka było jak najwięcej:-)

Składniki:
Tortownicę o średnicy 25 cm wykładamy na spodzie biszkoptami, tak, aby pozostało jak najmniej przestrzeni pomiędzy nimi.
Truskawki wkładamy do garnka, zasypujemy cukrem i podgrzewamy na małym ogniu, aż zmiękną i lekko się rozwalą. Następnie całość miksujemy blenderem lub przecieramy przez sito, aby powstał mus. Jeśli jest rzadki, podgrzewamy go około 10 minut, aż lekko zgęstnieje. Żelatynę rozpuszczamy w 4 łyżkach wody i dokładnie mieszamy, aby nie było grudek. Rozpuszczoną żelatynę mieszamy z jeszcze gorącym truskawkowym musem i odstawiamy do ostygnięcia.
Kiedy mus jest chłodny, w osobnym naczyniu ubijamy na sztywno śmietanę kremówkę. Pod koniec ubijania dodajemy cukier puder. Do ubitej śmietany dodajemy powoli truskawkowy mus i mieszamy, aż do połączenia. Gotową masę wylewamy na spód z biszkoptów i wyrównujemy. Schładzamy w lodówce około godzinę.
Truskawki przeznaczone do dekoracji myjemy i kroimy w plastry. Owoce układamy na wierzchu schłodzonej pianki. Galaretkę rozpuszczamy w 400 ml wody. Kiedy jest schłodzona zalewamy nią poukładane na cieście truskawki.
Gotową piankę schładzamy w lodówce przez kilka godzin przed podaniem, a najlepiej przez całą noc.



Smacznego! 🙂
Takie pyszne mięsko przygotowałam razem z moją mamą na Wielkanocny obiad. Jest to jednak przepis, który można wykorzystać na przeróżne uroczyste okazje. Mięso pieczone w sosie wytworzonym z jego własnych soków, podlewane jedynie czerwonym winem nabiera nieziemskiego smaku i aromatu i staje się wręcz rozpływające w ustach.
Przepis : Ewa Wachowicz

Składniki:
MARYNATA
Zaczynamy od zrobienia suchej, ziołowej marynaty. Jałowiec, ziele angielskie, goździki, pieprz i liście laurowe mielimy np w elektrycznym młynku do mielenia kawy, w blenderze lub ręcznie w moździerzu. Na suchej patelni rozgrzewamy sól i dodajemy zmielone przyprawy. Mieszamy kilka sekund. Patelnię zdejmujemy z ognia, a do mieszanki dodajemy czosnek przeciśnięty przez praskę.
Mięso dokładnie myjemy i suszymy. Robimy w nim palcami dziurki i wtykamy w nie śliwki suszone. Następnie całe mięso nacieramy suszoną marynatą. Wkładamy na kilka godzin do lodówki (około 4-5 godzin).
Zamarynowane mięso obsmażamy na patelni z rozgrzanym olejem, tak aby lekko zarumieniło się ze wszystkich stron. Przekładamy do naczynia żaroodpornego. Na patelnię której używaliśmy, wlewamy czerwone wino i chwilkę podgrzewamy. Następnie dodajemy do pieczeni.
Mięso pieczemy około 2 godziny w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. Podczas pieczenia, co 15-20 minut polewamy mięso wytwarzającym się sosem spod pieczeni.
Idealnie smakuje na ciepło, jak i na zimno.

Zobaczcie również na nowe zdjęcia sernika kokosowego, którego piekłam w Święta:
Smacznego! 🙂
Czyli mazurek z dużą ilością orzechów i wiśni.
Przepis na ten mazurek pochodzi ze starego zeszytu mojej babci. Zapisany jest na swego rodzaju „widokówce”, sztywnej kartce, która z jednej strony ma przepis, a z drugiej zdjęcie wypieku (!). Tak, tak zdjęcie. I to nie byle jakie, tylko piękne zdjęcie z dekoracjami Wielkanocnymi w tle. Dziwi mnie to niezmiernie, gdyż babcia odziedziczyła te przepisy po swojej teściowej, a mojej prababci, więc troszkę lat mają. Mazurki z tych tradycyjnych receptur przygotowujemy co roku – ot taki zwyczaj:-)
Powiem Wam w tajemnicy, że ten jest moim ulubionym i zawsze ze zniecierpliwieniem na niego czekam:-)

Składniki:
Margarynę ucieramy na jasną i puszystą masę. Dodajemy mąkę i cukier puder. Następnie dodajemy surowe żółtko, szczyptę soli i skórkę z cytryny. Miksujemy. Dodajemy również ugotowane żółtka, które ścieramy na tarce o małych oczkach. Na koniec dodajemy orzechy i zagniatamy ciasto. Będzie ono dość klejące i miękkie dlatego chowamy je na około godzinę do lodówki.
Po tym czasie ciasto dzielimy na dwie nierówne części (2/3 i 1/3). Większą częścią wylepiamy tortownicę wyłożoną papierem do pieczenia, a z pozostałego ciasta formujemy rancik i kratkę. Ja piekłam mazurka w tortownicy o średnicy 28 cm. Ciasto pieczemy około 25 minut w temperaturze 180 stopni, aż się zarumieni.
Gotowe ciasto studzimy. Kiedy jest już chłodne, przestrzenie pomiędzy kratkami wypełniamy konfiturą wiśniową. Warto kupić konfiturę dobrej jakości, albo użyć domowej, dzięki czemu mazurek będzie jeszcze lepszy.
Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i dekorujemy nią mazurka.

Nie może zabraknąć również życzeń:-)
Wszystkim Wam życzę Świąt spokojnych i radosnych,
spędzonych w gronie najbliższych, pełnych kolorowych pisanek, smacznego jedzenia i dużo, dużo uśmiechu na każdy dzień.
Judyta
Babka to tradycyjny wypiek wielkanocny. Jest już ich tu kilka i tak samo tej nie mogło zabraknąć. Od dłuższego czasu mnie kusiła. Wszystko przez ten majonez:-) No bo kto to widział, żeby dodawać go do babki! A jednak, majonez zastąpił tłuszcz i wypiekł wyszedł bez zarzutu. Muszę przyznać, że jego smak nie jest wyczuwalny w cieście, nikt z rodziny nie domyślił się jaki jest sekretny składnik. Fani puszystych i mięciutkich babek będą zachwyceni! Przygotowanie trwa dosłownie 10 minut więc warto wypróbować:-)
Idealnie ozdabia Wielkanocny stół:-)

Źródło: Gotuję bo lubię
Składniki:
Wszystkie składniki na babkę umieszczamy w misie miksera i miksujemy około 5 minut, aż wszystkie składniki dokładnie się połączą, a cukier rozpuści. Ciasto przelewamy do formy na babkę (jeśli jest metalowa to najpierw należy ją natłuścić). Pieczemy około 45-50 minut w temperaturze 180 stopni. Przed wyjęciem z piekarnika sprawdzamy patyczkiem czy ciasto jest już suche. Gotową babkę wyjmujemy z pieca, lukrujemy i ozdabiamy wedle uznania.

Smacznego! 🙂
Oto moja pierwsza z Wielkanocnych propozycji w tym roku.
Powiem szczerze, że zwolenniczką i smakoszem ciast babkowych nie jestem, ale tę mogę polecić z czystym sumieniem. Nie mogliśmy się od niej oderwać! Idealnie pachnąca pomarańczami z lekką nutą kardamonu. Najwspanialsze jest to, że jest taka miękka i wilgotna!:-)
Zdjęcia zrobione w weekend, dzień po zamieciach śnieżnych. Dziś już witała Nas piękna pogoda, oby tak zostało na dłużej:-)
Przepis: Gotuję bo lubię

Składniki:
Białka oddzielamy od żółtek. Białka ubijamy na sztywną pianę i odstawiamy. W osobnym naczyniu ucieramy żółtka z miękkim masłem, dodajemy cukier i kardamon, a także skórkę z pomarańczy. Do masy z żółtek dodajemy mąkę i proszek do pieczenia. Dalej miksujemy. Dodajemy ubite białka i delikatnie łączymy mieszając łyżką.
Gotową masę przelewamy do foremki na babkę i pieczemy około 35 – 40 min w temperaturze 180 stopni. Po ostudzeniu dekorujemy lukrem przygotowanym z cukru pudru wymieszanym z sokiem z pomarańczy.


Smacznego! 🙂
Od dziś zaczną się na blogu pojawiać Wielkanocne propozycje. Święta zbliżają się wielkimi krokami, więc czas zacząć planować:)
Dzisiejsza propozycja to śledzie, które od kilku lat tradycyjnie jada się u nas w domu w Wielki Piątek. Choć ja sama ryb nie lubię, to często je przygotowuje pod różnymi postaciami. Cała rodzina rekomenduje i poleca, myślę, że można im wierzyć;)
Przepis pochodzi z zapisków mojej mamy.

Składniki:
Śledzie moczymy w mleku przez około 3 godziny. Osączamy je na sicie.
Cebulę kroimy w jak najcieńsze plasterki. Cytrynę dokładnie szorujemy i również kroimy w plasterki bardzo cieniutko. Płaty śledzia kroimy na równe większe kawałki.
Na dnie dużego pojemnika (słoja lub glinianego garnka) kładziemy warstwę cebuli, dorzucamy ziele angielskie i liść laurowy. Kładziemy 2-3 plasterki cytryny i zalewamy olejem, tak aby przykrył przyprawy. Na tych warstwach układamy pierwszą porcję ryby. Powtarzamy te czynności, aż do wykorzystania wszystkich składników. Ostatnią warstwą powinny być przyprawy. Poziom oleju powinien sięgać ostatniej warstwy cebuli.
Wszystkie warstwy dogniatamy lekko w dół, aby wyeliminować pęcherzyki powietrza.
Wkładamy do lodówki na co najmniej 24 godziny.
Smacznego! 🙂
Dlaczego kiedy topnieje śnieg, zbliża się wiosna i Wielkanoc, mnie nachodzą cytrynowe smaki? Też tak macie? Zauważyłam, że co roku jest podobnie i pojawia się u mnie coraz więcej cytrynowych, orzeźwiających wypieków. Może to ten żółty, elektryzujący kolor, który dodaje nam energii na wiosnę?:-) Gdzieś w tym tkwi tajemnica i magia:-)
Muffinki, które dziś prezentują są wilgotne, idealnie cytrynowe i słodkie. Mak dodaje im fikuśnego wyglądu i walorów smakowych. Podoba mi się to zachwalane połączenie mak+cytryna.
A Wy, przekonacie się?:-) Są pyszne!
Źródło: Zmodyfikowany przepis z „Moje wypieki”

Składniki:
W jednym naczyniu mieszamy składniki suche (mąkę, sól, cukier, mak, proszek do pieczenia). W drugim naczyniu mieszamy składniki mokre (maślankę, jajko, białko, olej, sok i skórkę z cytryny). Zawartość obydwu naczyń łączymy i mieszamy. Ciasta nie miksujemy, mieszamy tylko do połączenia składników.
Formę na muffinki wykładamy papilotkami i napełniamy ciastem do 3/4 wysokości. Pieczemy około 25 minut w temperaturze 190 stopni. Gotowe studzimy i od razu zajadamy. Najlepiej smakują w dzień upieczenia:-)


Smacznego!:-)
Pyszne i zdrowe – razowe bułeczki z dodatkiem dużej ilości słonecznika.
Idealne na śniadanie, do wędliny, ale również na słodko do dżemu owocowego
Nie ma to jak domowe pieczywo!
Ktoś ma ochotę? Zapraszam na bułeczkę!

Źródło: Filozofia smaku
Składniki:
W misce łączymy obydwie mąki, sól i słonecznik. Drożdże świeże kruszymy do miseczki, dodajemy cukier, mieszamy z kilkoma łyżkami ciepłej wody i odstawiamy na około 15-20 minut. Drożdże wlewamy do mąki, dodajemy jajko, oliwę, pozostałą wodę. Wyrabiamy gładkie i elastyczne ciasto. Jeśli ciasto w trakcie wyrabiania jest zbyt suche, dodajemy odrobinkę wody, jeśli zbyt mokre, podsypujemy odrobinkę mąką. Gotowe ciasto przekładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odkładamy na około 1 – 1,5 godziny w ciepłe miejsce, aż pięknie wyrośnie.
Ciasto można też przygotować w maszynie z użyciem drożdży suchych. Do misy maszyny dajemy najpierw składniki mokre (olej, woda, jajko), następnie suche (obydwie mąki, sól, cukier, słonecznik). Na środku robimy dołeczek i wsypujemy do niego drożdże suche, delikatnie zasypujemy mąką. Nastawiamy program do wyrabiania ciasta „dough” i po 1,5 godziny ciasto jest gotowe.
Kiedy ciasto już ładnie wyrosło, przekładamy je na podsypaną mąką stolnicę i ponownie zagniatamy. Ciasto dzielimy na około 12 mniejszych kawałków, z których formujemy okrągłe bułeczki. Układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i pozostawiamy na około 30 min w ciepłym miejscu do napuszenia.
Gotowe bułeczki smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy ziarnami słonecznika. Pieczemy około 25 minut w temperaturze 190 stopni.
Gotowe bułeczki studzimy i zajadamy!

Smacznego! 🙂