Jako dziecko byłam strasznym niejadkiem. Dalej jestem wybredna, myślę nawet, że za bardzo. Nie jem masła, czerwonego mięsa, ryb i wielu innych rzeczy, ale zaliczam się do ludzi którzy lubią jeść. Lubię dobrze jeść, smacznie jeść, lubię estetyczne potrawy, ładnie podane jak i domowe pyszne obiady, pizzę na dowóz jedzoną prosto z kartonowego pudełka. Łączy się to ściśle z tym, że lubię gotować o czym już pewnie przecież wiecie:-) Kiedy jesteśmy z M. w restauracji lub innej knajpie często coś komentuję, krytykuję lub chwalę. Nie uważam, że się znam na rzeczy, nie skończyłam przecież żadnej szkoły gastronomicznej, ale mam pewne pojęcie na temat dobrego jedzenia. Znam wielu ludzi, którzy uwagi do jedzenia nie przykładają. Jedzą bo muszą, żeby żyć i tyle im wystarczy. Do czego zmierzam? Nie znam definicji szczęścia, ani przepisu na nie, ale wieczór z przyjaciółmi przy pysznie zastawionym stole, widok ludzi śmiejących się do siebie, miło rozmawiających, zajadających i chwalących dania równocześnie, to coś, co mnie uszczęsliwia. Odkąd jem i zajmuję się przygotowywaniem jedzenia czuję się lepiej (i wcale nie przytyłam jakoś znacznie:P). Czuję, że Ci co nie doceniają smaków, nie wiedzą co tracą. Wiecie co? Jestem szczęśliwa!:) … i głodna…idę zajadać te pyszne hot dogi:)
Inspiracja – czerwcowy numer magazynu „Good Food”

Składniki (na 4 sztuki) :
-
4 bułki pszenne podłużne
-
3 łyżki syropu klonowego
-
3 łyżki musztardy (najlepiej takiej z gorczyną, z różnymi ziarnami)
-
4 cebule
-
8 kiełbasek z indyka (po dwie na bułkę, możecie je zastąpić innymi, ulubionymi cieńkimi kiełbaskami, nie parówkami, bo danie straci urok)
Bułki przekrawamy i podpiekamy w piekarniku około 7 minut w temperaturze 180 stopni, aż zrobią się chrupiące.
Cebulę kroimy w piórka i dusimy na patelni, na której wcześniej rozgrzewamy olej lub oliwę. Cebulkę dusimy, aż uzyska złoty kolor i będzie miękka. Gotową przekładamy do miseczki i mieszamy z musztardą.
Kiełbaski delikatnie nacinamy nożem i podpiekamy z obydwóch stron na patelni, tak, aby tłuszcz sie wytopił, a skórka przypiekła (około 12 min). Cały czas kontrolujemy czy się nie przypala i obracamy z boku na bok.
Pod koniec smażenia kiełbaski smarujemy lub polewamy syropem klonowym i smażymy jeszcze 2 minuty, aż kiełbaski się z nim zapieką.
Do bułek nakładamy po dwie kiebłaski. Na wierzch nakładamy cebulkę i gotowe!
Do przygotowania potrawy użyłam syropu klonowego, o którym możecie przeczytać TU, w mojej recenzji, która jakiś czas temu pojawiła się na blogu. Kuchnia amerykańska ma przede mną jeszcze wiele tajemnic, ale czuję, że za każdym razem będę pozytywnie zaskoczona, tak jak tym, że połaczenie kiełbasek z syropem było wyśmienite!

Zapraszam do kibicowania innym drużynom grającym na Euro w towarzystwie takiej przekąski!:-)
Smacznego! :-)