Zima w tym roku ma chyba swoje ostatnie pięć minut właśnie teraz, wiec pomyślałam, że to odpowiedni moment, aby jeszcze opublikować przepis na te makaroniki. Wprawdzie robiłam je dawno temu, bo aż w drugi dzień Świąt, ale nie było nigdy czasu, żeby podzielić się z Wami moim pomysłem. Makaroniki w kolorze niebieskim powstały na uroczystość Chrztu Świętego małego Stasia, a ja jako dobra ciocia wykonałam „słodki kącik” na tą okazję. Smakowały wszystkim bez wyjątku, nie mówiąc już o tym, że ochów i achów nad ich wyglądem nie było końca 🙂 Mam nadzieję, że Wam również się spodobają 🙂
Robiąc te makaroniki, modyfikowałam poprzedni przepis.
Makaroniki wykonane są na bezie włoskiej.


Składniki:
- 150 g mielonych migdałów*
- 150 g cukru pudru
- 120 g białek (podzielone na 60 g + 60 g)
- 185 g cukru (podzielone na 150 g + 35 g)
- 50 ml wody
DODATKOWO
- niebieski barwnik
- waflowe płatki śniegu
- 250 ml śmietany 30%
- 200 g białej czekolady
* Jeśli użyjecie gotowych, mielonych migdałów ze sklepu, wasze makaroniki prawdopodobnie będą miały ciemne drobinki w sobie, tak jak moje. Stanie się tak za sprawą łupki z migdałów. Jeśli chcecie tego uniknąć doradzać kupienie migdałów w całości, obranie ich a następnie samodzielne zmielenie.
Masę do przełożenia makaroników najlepiej przygotować dzień wcześniej. Śmietanę kremówkę podgrzewamy w małym garnku. Kiedy jest wrząca dodajemy do niej posiekaną czekoladę. Zdejmujemy z palnika i czekamy kilka minut. Po tym czasie dokładnie mieszamy, żeby rozpuszczona czekolada połączyła się z kremówką i powstała jednolita masa. Studzimy, a następnie wkładamy do lodówki na co najmniej kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Następnego dnia masę ubijamy kilka minut, aż powstanie gęsty krem.
1. Zmielone migdały przesiewamy przez drobne sitko, aby usunąć większe kawałki, dodajemy cukier puder i dokładnie mieszamy. Dodajemy 60 g białka, odrobinę niebieskiego barwnika i mieszamy, aż składniki się połączą.
2. W małym garnuszku umieszczamy 50 ml wody i 150 g cukru. Delikatnie mieszamy i zaczynamy podgrzewać. Wkładamy do środka termometr cukierniczy, aby móc kontrolować temperaturę syropu cukrowego. Od momentu zagotowania nie mieszamy ani raz. Czekamy, aż syrop osiągnie temperaturę 118 stopni C.
3. W międzyczasie, w misie miksera umieszczamy 60 g białek i przygotowujemy 35 g cukru. Kiedy syrop na kuchence zaczyna dochodzić do temperatury 100 stopni C, my zaczynamy ubijać białka na sztywno, jak na bezy. Pod koniec miksowania dosypujemy cukier łyżeczka po łyżeczce.
4. Kiedy syrop cukrowy osiągnie wymaganą temperaturę 118 stopni C, natychmiast zdejmujemy go z ognia i wlewamy go gorącego maleńkim strumieniem do ubijanych cały czas białek. Nie nalewamy syropu przy ściankach, żeby nie osadził się na nich, tylko dobrze związał z masą białkową.
5. Miksujemy przez około 5 – 10 minut, aż do wystudzenia bezy.
6. Gotową ubitą bezę dodajemy do przygotowanej wcześniej masy orzechowej w trzech partiach, cały czas powoli mieszając szpatułką. Masa po zakończeniu mieszania ma być gęsta, ale powinna swobodnie opadać ze szpatułki. Zbyt długie mieszanie masy może spowodować, że będzie ona za rzadka i makaroniki rozleją się na macie, a zbyt krótkie mieszanie, że masa będzie zbyt gęsta.
7. Płaskie blachy wykładamy matami do pieczenia makaroników, lub papierem do pieczenia. Masę makaronikową przekładamy do szprycy i wyciskamy makaroniki o średnicy około 2 – 3 cm, trzymając szprycę prostopadle do maty. Po wyciśnięciu odstawiamy blachy w bezpieczne miejsce, aby makaroniki się wysuszyły. Na wierzchu powinna zrobić się delikatna skorupka. Może to potrwać od 20 – 60 minut w zależności od tego jak wilgotno jest u Was w mieszkaniu. U mnie jest bardzo sucho i makaroniki leżały około 50 minut.
8. W tym czasie nagrzewamy piekarnik z termoobiegiem do 160 stopni. Wysuszone makaroniki pieczemy około 12 – 15 minut. Jeśli makaroniki się rumienią zmniejszamy temperaturę piekarnika i wydłużamy proces pieczenia.
10. Gotowe makaroniki ściągamy z blaszki i pozostawiamy na kratce do ostygnięcia. Kiedy są zimne przekładamy je przygotowanym wcześniej kremem.
Wskazówka: makaroniki po upieczeniu można przechowywać w szczelnym pudełku do 7 dni. Jeśli jednak już je przełożymy kremem, należy przechowywać je w lodówce do 2-3 dni.


Smacznego! 🙂





