Tort czekoladowo – kawowy z owocową koroną i 5 urodziny bloga! :)

Witajcie po krótkiej przerwie! Miałam przygotowanych kilka przepisów Walentynkowych, ale niestety ostatnie dwa tygodnie były dla mnie tak pracowite, że nie miałam nawet chwili, aby je opublikować. Może przyjdzie na nie czas jeszcze w tym roku bo przecież już niedługo Dzień Kobiet 🙂 

 

Dziś natomiast chciałabym, abyście poczęstowali się kawałkiem tortu i razem ze mną świętowali 5 urodziny tego bloga!

Tort, który upiekłam na tą okazję był ulubionym tortem mojego ukochanego dziadka, który wspierał mnie w blogowaniu i zawsze bardzo interesował się tym jakie nowe przepisy będę w najbliższym czasie tworzyć czy testować. To na jego urodziny około 2,5 roku temu stworzyłam go po raz pierwszy. Dlatego do tego właśnie tortu mam szczególny sentyment. Teraz kiedy dziadka ze mną już nie ma, postanowiłam przygotować go na te okrągłe urodziny bloga, aby tak dostojnie uczcić tą okazję.

Dziękuję Kochani, że byliście i jesteście tu ze mną, że odwiedzacie i korzystacie z moich przepisów. Mam nadzieję, że czeka Nas jeszcze wiele lat blogowej przygody, tego bym sobie życzyła! Częstujcie się!

 

P.s. Przepraszam za brak zdjęcia w przekroju, ale kiedy już rozkroiliśmy nie miałam nawet jak zrobić zdjęć, postaram się to kiedyś uzupełnić 🙂


Przepis własny

 

 

Składniki:

BISZKOPT

  • 7 jajek
  • 1 szklanka cukru
  • 1/3 szklanki kakao
  • 1 szklanka mąki

MASA

  • 500 g mascarpone
  • 600 g kremówki
  • 4 łyżki kawy rozpuszczalnej (typu „Creme” – drobniutko zmielona)
  • 8 łyżek cukru pudru

NASĄCZENIE

  • 130 ml likieru kawowego (u mnie Sheridan’s)
  • 50 ml wody

 

DODATKOWO

  • słoiczek dżemu z owoców leśnych
  • świeże truskawki, maliny i borówki amerykańskie
  • wiórki czekoladowe
  • czekoladowe ziarna kawy

 

Przygotowanie biszkoptu:

*Biszkopt najlepiej upiec dzień wcześniej, wtedy łatwiej go będzie przekroić.

Białka oddzielamy od żółtego i ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodajemy stopniowo łyżką cukier, cały czas miksując. Na koniec dodajemy po jednym żółtku i miksujemy, aż dobrze rozmieszają się w masie. 

Mąkę i kakao przesiewamy przez sitko i po trochę dodajemy do masy. Mieszamy delikatnie szpatułką zgodnie z ruchem wskazówek zegara, dokładnie, tak żeby nie było grudek mąki.

Gotowe ciasto biszkoptowe przekładamy do wyłożonej papierem do pieczenia formy, o średnicy 25-26 cm. Pieczemy około 45 – 55 minut w temperaturze 180 stopni. Kiedy biszkopt jest gotowy wyciągamy go z piekarnika i zrzucamy na podłogę z wysokości kolan. Wkładamy do wyłączonego i uchylonego pieca, aż do wystygnięcia.

 

Przygotowanie nasączenia:

Likier mieszamy w szklance z wodą.

*Jeśli nie macie likieru kawowego, można przygotować kawę rozpuszczalną i dodać do niej 3-4 łyżki wódki.

 

Przygotowanie masy:

W misie miksera umieszczamy mascarpone i kremówkę. Dodajemy cukier puder i ubijamy na sztywną masę. Pod koniec ubijania dodajemy po łyżce kawy. Można masę próbować w trakcie ubijania i zmniejszyć lub zwiększyć ilość kawy, w zależności od waszych preferencji.

 

Wykonanie tortu:

Biszkopt przekrawamy na trzy równe blaty. Na paterze ustawiamy pierwszy blat i nasączamy 1/3 mieszanki. Smarujemy 1/2 dżemu z owoców leśnych i wykładamy na wierzch 1/3 masy. Przykrywamy kolejnym blatem i powtarzamy czynności (1/3 nasączenia, 1/2 dżemu i 1/3 masy). Ostatni blat nasączamy od spodu i układamy na samej górze tortu.

Pozostałą masą smarujemy wierzch i boki tortu, a także przy użyciu szprycy ozdabiamy tort dookoła rozetkami. Boki tortu obsypujemy wiórkami czekoladowymi, a na rozetkach układamy czekoladowe ziarna kawy.

Truskawki, maliny i borówki myjemy i suszymy. Truskawki przekrawamy na pół nie pozbawiając ich ogonków. Z owoców układamy „koronę” tak jak na zdjęciu, najpierw truskawki potem maliny, a na końcu borówki.

Gotowy tort przechowujemy w lodówce.

 

 

 

Smacznego! 🙂

 

Czekoladki „ziarenka kawy”

Pyszne czekoladki o smaku marcepanu i kawy, oblane mleczną czekoladą. Skuszą się na nie nawet Ci, którzy nie przepadają za kawą ani jej smakiem w deserach. Całość uzupełnia niepowtarzalny kształt, który ma przypominać ziarenka kawy. 

Idealnie sprawdzą się jako deser lub jako prezent dla najbliższych. Wśród mojej rodziny i znajomych podbiły serca wszystkich, bez wyjątku. Znalazły również grono wielbicieli w trakcie kiermaszu Bożonarodzeniowego w moim mieście. To chyba najlepsze rekomendacje, żeby je zrobić 🙂

 

 

 

Składniki:

  • 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej (w proszku)
  • 2 łyżki likieru kawowego lub wódki
  • 200 g masy marcepanowej
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 200 g czekolady mlecznej

 

Kawę rozpuszczamy w likierze. Masę marcepanową rozgniatamy w misce widelcem i dodajemy do niej mieszkankę kawy i alkoholu oraz cukier puder. Ucieramy mikserem na gładką masę.

Z gotowej masy formujemy owalne porcje, układamy je na blasze wyłożonej folią aluminiową lub papierem do pieczenia i delikatnie spłaszczamy. Jeżeli masa jest bardzo klejąca, można posypać ręce delikatnie cukrem pudrem.

Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej. Maczamy porcje masy w czekoladzie (można sobie pomagać widelcem) i odkładamy na blachę. Kiedy czekolada zacznie zastygać, wzdłuż każdej praliny rysujemy nożem linię nadając wygląd ziarenka kawy.

Pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia i schładzamy w lodówce.

 

 

 

Źródło: „Praliny i Trufle. Zrób je sama!” 

 

Smacznego! 🙂


Kawowy deser z jeżynami i figami

Taki oto prosty deser, który idealnie wkomponował się w jesienną aurę. Na krzaczkach wisiały ostatnie jeżyny, figi już uśmiechały się w sklepie a mnie naszło na kawowe smaki. Złączyłam to wszystko, dodając jeszcze biszkopty i otrzymałam pyszną, świetnie zgraną kompozycję. Nic tylko zrobić i delektować się smakiem! 🙂

 

 

Składniki na 2-3 porcje:

  • 100 g biszkoptów (lady fingers)
  • 100 g śmietany 30%
  • 100 g mascarpone
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej (najlepiej w proszku)
  • garść jeżyn
  • 2 świeże figi

 

Śmietanę kremówkę umieszczamy w misce razem z cukrem pudrem i mascarpone. Ubijamy mikserem na sztywno. Kiedy zacznie mocno gęstnieć dodajemy kawę i miksujemy dalej, aż osiągniemy gęsty krem.

Biszkopty łamiemy na mniejsze kawałki i dodajemy do kawowego kremu. Mieszamy.

Figi myjemy i kroimy na ósemki. Jeżyny myjemy i osuszamy.

Do pucharków lub kieliszków nakładamy na przemian masę, owoce, masę i dekorujemy pozostałymi owocami.

Podajemy schłodzone.

 

Smacznego! 🙂

Kawowa Pavlova z malinami

Odkąd zrobiłam ją pierwszy raz dwa lata temu, robiłam ją już wiele razy. Jest lekka jak chmurka, z wierzchu idealnie chrupiąca, a w środku wilgotna i ciągnąca, dzięki dodatkowi octu. Idealny kawowy smak autorka uzupełniła bitą śmietaną, ale ja nie mogłam na tym poprzestać. Po prostu chyba nie wyobrażam sobie Pavlovej bez owoców. Dodatek dużej ilości malin, nie tylko ją upiększył, ale także ożywił smak 🙂 Od dziś mogę śmiało mówić, że kawa i maliny to cudowne połączenie 🙂

Koniecznie spróbujcie!

 

 

Składniki:

  • 4 białka
  • 3 – 4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej (w proszku)
  • 250 g cukru pudru
  • szczypta soli
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego

DODATKOWO

  • 300 ml śmietany kremówki
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 300 g malin

 

W misce ubijamy na sztywno pianę z białek, dodając na początku szczyptę soli. Nie przerywając ubijania dodajemy stopniowo po łyżce cukru, a następnie po łyżeczce kawy. Dodajemy mąkę i ocet i delikatnie mieszamy łyżką lub szpatułką.

Gotową masę bezową przelewamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Można na nim wcześniej odrysować okrąg o średnicy około 20 cm, aby łatwiej było ją ukształtować.

Bezę wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i od razu zmniejszamy temperaturę do 140 stopni. Pieczemy przez godzinę, aż skórka będzie chrupiąca. Pozostawiamy w piekarniku, aż całkowicie ostygnie.

Śmietanę ubijamy z cukrem pudrem i dekorujemy nią bezę. Maliny myjemy i posypujemy nimi deser.  

 

Jak upiec perfekcyjną bezę? Moje spostrzeżenia:

– najlepiej używać metalowej miski, suchej i koniecznie bez śladów tłuszczu

– ubijając białka warto dodać szczyptę soli

– jeśli beza ma być miękka w środku, nie rezygnujemy z octu; jeśli chcemy aby była super krucha należy go pominąć (polecałabym ta opcję w przypadku mniejszych bez)

– nie otwieramy piekarnika w trakcie pieczenia

– cukier dodajemy do białek tak jak w przepisie – powoli, po jednej łyżce, cały czas miksując; dzięki temu piana jest dalej sztywna; jeśli wsypiemy cały cukier na raz, nie ubije się jak należy i mieszanka będzie bardziej płynna

– nakładając bezę na papier lepiej nałożyć więcej na górę niż na boki; beza w piekarniku rośnie i w przeciwnym razie po upieczeniu może okazać się, że jest płaska, a ma bardzo dużą średnicę

 

 

 

Przepis z książki: Nigella Lawson „Nigellissima” str 249 ( zmoimi zmianami)


 

 

Przepis dodaję do akcji:

 

Smacznego! 🙂

 

Tiramisu z malinami

Dziś zapraszam na moją wersję tego klasycznego, włoskiego deseru. Tiramisu robiłam bez użycia żółtek, gdyż chciałam aby wszyscy goście mogli spróbować. Kolejnym powodem było również to, że troszkę się obawiam surowych jajek. Zapewniam jednak, że deserowi niczego nie brakuje i cała porcja zniknęła zanim się obejrzałam. Wszyscy goście byli zachwyceni!:-) Połączenie kremowej masy na bazie serka mascarpone z warstwą nasączonych kawą biszkoptów smakuje wyśmienicie! Co więcej – dodatek malin świetnie orzeźwia deser:-)

Pomysł na dodanie malin podpatrzyłam na kilku blogach w internecie, wykonanie jednak jest całkowicie wg mojej receptury. 

 

 

Składniki:

  • 500g malin
  • 200g biszkoptów „lady fingers”
  • 400 ml śmietany kremówki 30%
  • 500g serka mascarpone
  • 4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej + 4 łyżeczki cukru (rozpuszczone w 1,5 szklanki wody)
  • 5 łyżek likieru amaretto (lub innego dowolnego likieru)
  • 2 łyżki cukru
  • 4 łyżki gorzkiego kakao

 

Z podanych wyżej proporcji zaparzamy mocną kawę. Można dosłodzić troszkę więcej w zależności od upodobań. Pozostawiamy do ostygnięcia, a kiedy będzie już letnia mieszamy ją z likierem.

Biszkopty maczamy z obydwu stron w kawie i układamy jeden przy drugim na dnie formy. Ważne, aby biszkoptów nie nasączyć zbyt mocno, kawa nie może z nich kapać. Jeśli namoczymy zbyt mocno, deser nie będzie się ładnie kroił. 

Śmietanę kremówkę ubijamy na sztywno. Pod koniec dodajemy cukier i jeszcze chwilkę miksujemy. Następnie dodajemy serek mascarpone i dokładnie mieszamy łyżką na jednolitą masę. 1/2 kremowej masy nakładamy na ułożone wcześniej biszkopty. Rozsmarowujemy równo i obsypujemy 2 łyżkami kakao.

Deser składa się z dwóch takich samych warstw, dlatego na powierzchni posypanej kakao układamy drugą warstwę nasączonych w kawie biszkoptów, pozostałą masę z bitej śmietany (1/2 całości) i ponownie obsypujemy 2 łyżkami kakao.

Na wierzchu układamy równiutko maliny. Schładzamy w lodówce minimum 3 godziny, a najlepiej całą noc.

 

 

 


 

Smacznego! 🙂

Sir William’s Tea i Coffea Arabica….kawowo-herbaciane niebo:)

Kawa czy herbata? Herbata czy kawa? Najlepiej jedno i drugie!

Niedawno zapukał do mnie listonosz i przyniósł paczuszkę pełną wspaniałych rzeczy. Był tam mix herbat Sir William’s, a także trzy
opakowania ziarnistej kawy marki Coffea Arabica. Niezmiernie się ucieszyłam na tą przesyłkę gdyż u mnie w domu obydwa te trunki pełnią bardzo ważną rolę. Ja osobiście uwielbiam herbatę! Nie ma dla mnie lepszej chwili dnia od takiej, kiedy mogę spokojnie usiąść w fotelu, z filiżanką wspaniałej herbaty (najlepiej owocowej) i po prostu odpocząć, zrelaksować się. Herbata mnie uspokoja. Nie wiem jak Wy, ale ja
bardzo lubię kombinować ze smakami-czysta przyjemność! Co do kawy to mam w domu jej zadeklarowych miłośników, znacznie większych niż ja. Jest to moja Mama i mój M. To właśnie oni byli głównymi testerami kawy, którą otrzymałam. A ja choć na co dzień kawy nie pijam, próbowałam każdego gatunku, który dostałam i byłam zachwycona-pierwszy raz w życiu.

A jak to jest u Was? Pijecie kawę czy herbatę? Słodzicie czy
delektujecie się aromatem bez cukru? Jakie macie herbaciane i kawowe nawyki? Jestem bardzo ciekawa! 🙂

 



 

SIR WILLIAM’S TEA

To, że napary herbaciane maja lecznicze właściwości, wiemy już od tysięcy lat. Medycyna chińska do dziś wykorzystuje te właściwości z pozytywnym skutkiem. Herbata nie tylko rozgrzewa nas w zimie, poprawia nastrój wspaniałym smakiem i aromatem, ale również wspomaga w leczeniu niektórych dolegliwości, ożywia, poprawia pamięć, a także przepędza złe sny!:)

Ze wszystkich rodzajów herbat, które otrzymałam, każdy przypadł mi do gustu. Moim zdecydowanym numerem jeden jest „Lemon Black” mocna czarna herbata z orzeźwiającym cytrynowym akcentem. Na orzeźwienie w słoneczny dzień idealnie dobrały się malinowa – „Raspberry” i owoce egzotyczne „Exotic fruits”. Do ciasteczek najbardziej smakowała mi tradycyjna angielska herbata „English breakfast„, a „Williams White” stworzyły z ulubioną książką wspaniale relaksującą parę:)

 



Jeżeli macie ochotę napić się naprawdę dobrej, wysokiej jakości herbaty, polecam Wam produkty marki Sir William’s.

 

Zapraszam na filiżankę wspaniałej herbaty!



 

Oto one:

 

 English breakfast

Prawdziwa angielska herbata, kusząca swym wyrafinowanym smakiem i
niepowtarzalnym aromatem. W jej skład wchodzą tylko starannie wyselekcjonowane listki, pochodzące z upraw ze Sri Lanki i Indonezji.

   Earl grey

Tradycyjna mieszanka czarnych herbat indyjskich i indonezyjskich z dodatkiem bergamotki. Kompozycja daje ciemnoczerwone napary o charakterystycznym, cytrusowym aromacie i doskonale zbalansowanym smaku.

Lemon Black

Wyśmienite połączenie czarnej herbaty z orzeźwiającą cytryną. Do Lemon Black trafiają tylko starannie wyselekcjonowane listki, pochodzące z upraw ekologicznych, dzięki czemu herbata kusi doskonałym smakiem i aromatem.  (Mój faworyt!:)

    Ceylon Gold

 

Wysokogatunkowa mieszanka złotych pąków i najwyższej jakości listków cejlońskich herbat, pochodzących z rejonu Kandy ze Sri Lanki.

    Sencha

Doskonała chińska herbata, charakteryzująca się cierpkim smakiem i cytrusowo-owocowym aromatem. Posiada bardzo wiele właściwości zbawiennych dla zdrowia.

    Raspberry

Najlepsza herbata malinowa jaką w życiu piłam!:-)

Niezwykła kompozycja na bazie soczystych malin, dzikiej róży, jabłek i hibiskusa, kusząca pełnym słodyczy smakiem oraz owocowym aromatem.

   Williams White

Wykwintna i oryginalna kompozycja białej herbaty z soczystą gruszką. Ta
ekskluzywna mieszanka daje srebrzysto-słomkowy napar o jedwabistym aromacie.

    Rooibos

Wykwintna mieszanka na bazie czerwono krzewu afrykańskiego z delikatną nutą opuncji i soczystym, brzoskwiniowym smaku.

    Yerba mate

Wyrafinowana kompozycja Yerba Mate oraz zielonej herbaty z nutą orientu o korzennym aromacie. Polecana prawdziwym smakoszom i zwolennikom zdrowego stylu życia.

   Exotic fruits

Soczyste cytrusy przełamane słodyczą brzoskwini. Orzeźwiający egzotyczny smak w połączeniu z aromatem brzoskwini to doskonała propozycja na letnie popołudnia.

    Forest fruits

Ta niezwykle aromatyczna kompozycja owoców leśnych i hibiskusa to prawdziwy zastrzyk zdrowia i witamin

   Green mint

Doskonałe połączenie tradycyjnej zielonej herbaty z dobroczynnymi właściwościami mięty pieprzowej. Napar charakteryzuje się naturalnym, ziołowym smakiem przełamanym orzeźwiającym, miętowym aromatem.

 

Wszystkie te pyszne herbaty można kupić w sklepie internetowym:

http://sklep.sirwilliamstea.pl/

 

 

COFFEA ARABICA

Natychmiast po otwarciu paczki poczułam ten zapach. Był tak mocny, że przedarł się przez opakowania i kusił, kusił…choć kawy pijam niewiele, to jej aromat i zapach wprost uwielbiam! Kto raz spróbuje tej wykwintnej, ziarnistej kawy, nigdy nie powróci do tych już gotowych, zmielonych. Warto nawet było zaopatrzyć się w młynek:) 0% oszustwa, 100% kawy. To jest to!

 



 

Coffea Arabica to bardzo wykwintne, ekskluzywne, zarniste kawy. Pijąc je nie czuje się goryczy, którą kawa czasami posiada. Tutaj tego nie ma. Są wyraziste w smaku, łączą całą gamę cudownych aromatów w sobie. Są naprawdę zaskakujące! Zestaw, który otrzymałam zawierał trzy opakowania kawy z Kolumbii, Brazylii i Etiopii. Ich zapach i aromat przywodzi na myśl wspaniałe podróże i przenosi nas aromatem w podróż po egzotycznych krajach…

 



 

Kawa działa pobudzająco i orzeźwiająco. Przyspiesza przemianę materii, większa sprawność myślenia i koncentrację. Czy wiecie, że do Polski dotarła dopiero pod koniec XVII wieku? Piszę dopiero bo na świecie znana była już w XIII wieku. Co byśmy teraz bez niej zrobili?:)

 

Oto kawy, które testowałam:

BRAZYLIA

Kawa o wyjątkowej łagodności i głębokim aromacie. Daje delikatne jak jedwab napary całkowicie pozbawione goryczki i kwaskowości. Arabica Santos to jedna z najbardziej cenionych przez koneserów kaw świata.

 

ETIOPIA

Niedościgniony wzór kawy afrykańskiej. Jej oryginalny aromat łączy nuty czekoladowe i subtelny akcent kwiatowy. Zaparzona zachwyca głębią aromatu i charakterystyczną dla kaw afrykańskich mocą.

KOLUMBIA

Kawa o najwyższej klasie eksportowej, wyjątkowo smaczna i delikatna. Daje napary o lekkim, karmelowym aromacie i delikatnym smaku. Doskonale nadaje się do zaparzania klasycznego espresso

 

 

Osoby zainteresowane znajdą te i szeroką gamę innych kaw na stronie sklepu: http://www.sklep.coffea.pl/

 

 

Ja ze swojej strony – serdecznie polecam!:-)

 



Trufle tiramisu

Oj pokrzyżowała mi choroba plany i to nie tylko blogowe:(

Dziś bez zbędnego rozpisywania się bo smak trufelków mówi sam za siebie

Są pyszne, kawowe i naprawdę uzależniające:-)

Lubicie smak tiramisu?

Jeśli tak, to częstujcie się i miejcie się na baczności bo ciężko poprzestać na jednym:-)

Przepis od Kasi (Gotuję, bo lubię)

 

 

 

 

Składniki:

  • 2 łyżki kawy rozpuszczalnej
  • 1 kopiata łyżka cukru pudru
  • 180g biszkoptów
  • 230g serka mascarpone
  • 3 łyżki wódki (ewentulanie likieru np. kawowego/tiramisu)
  • gorzkie kakao (do obtoczenia)

 

Kawę rozpuszczamy w 5 łyżkach wrzącej wody. Dodajemy cukier i mieszamy. Pozostawiamy do ostygnięcia. Kiedy kawa jest chłodna dodajemy do niej alkohol.

Biszkopty rozdrabniamy (najlepiej przy pomocy blendera) i mieszamy z kawą. Odstawiamy na 10 min. Po tym czasie mieszamy z serkiem mascarpone. Wstawiamy do lodówki na około 30 min. Ze schłodzonej masy formujemy kulki i wstawiamy je do lodówki na kolejne 30 min. Gotowe obtaczamy w kakao i układamy w papilotkach.

 

 


 



 

Smacznego! :-)



Sernik cappuccino

W niezbyt wielu kalendarzach, w krateczce z dniem dzisiejszym widnieje imię Judyta:) A jednak dziś są moje imieniny:) W związku z tym zapraszam Was wszystkich na pyszny serniczek – częstujcie się bo jest na prawdę wspaniały:) Amatorzy kawy będą bardzo zadowoleni:) Mam nadzieję że wystarczy dla każdego tego mięciutkiego, delikatnego i bardzo aksamitnego serniczka:) Cudo!:)

Przepis znalazłam u Majanki, na blogu „Majanowe pieczenie” – kopalnia sernikowych wspaniałości, za który bardzo dziękuję. Troszkę go zmodyfikowałam do naszych potrzeb:)

 

 

Składniki :

SPÓD

  • ½ szklanki zmielonych orzechów laskowych
  • 200g herbatników
  • 2 łyżki cukru
  • 3 łyżki masła lub margaryny do wypieków

MASA

  • 800g twarogu sernikowego
  • 4 jajka
  • 1 szklanka kwaśnej śmietany
  • 2 łyżki granulek kawy instant
  • 1 szklanka cukru
  • ¼ szklanki gorącej wody (do rozpuszczenia kawy)
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej



Ciasteczka kruszymy np przy pomocy blendera lub wałka kuchennego. Mieszamy je z mączką z orzechów laskowych, cukrem i masłem. Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia. Na jej dnie robimy spód sernika : ugniatamy i dociskamy mieszankę ciasteczkowo – orzechową dokładnie. Wkładamy na około 20min do lodówki.

Ser mieszamy mikserem z cukrem i mąką. Wbijamy po kolei jajka, miksując po każdym dodaniu. Na koniec dodajemy kwaśną śmietanę. Granulki kawy rozpuszczamy w gorącej wodzie. Ostudzoną kawę dodajemy powoli do masy serowej- cały czas miksując.

* Na tym etapie ciasto będzie bardzo lejące, nie znaczy to, że się nie upiecze. Ja się wystraszyłam i dołożyłam wtedy jeszcze 1 łyżkę mąki ziemniaczej, ale wątpię żeby miało to jakieś znaczenie:)

Masę wylewamy na schłodzony wcześniej spód. Przez 15min pieczemy sernik w temperaturze 220 stopni, następnie zmniejszamy temperaturę do 180 stopni i pieczemy jeszcze około godzinę.

* W przepisie sugerowane jest aby zmniejszyć temperaturę aż do 130 stopni. Ja zmniejszyłam do 180 gdyż mój piekarnik jest już wysłużony i w takiej temperaturze nic by mi się nie upiekło:) Myślę że znając swoje piekarniki najlepiej zdecydujecie, a jak będziecie obserwować sernik na pewno nie ulegnie przepieczeniu lub niedopieczeniu. Podany czas na pieczenie sernika zawsze dodatkowo kontroluję. Chodzi o to żeby cała masa była miękka ale zastygnięta, żeby nic nie pływało (szczególnie na środku ciasta). Najczęściej sprawdzam, czy sernik jest upieczony delikatnie dotykając go palcem na środku, jeżeli daje opór jak galaretka to jest upieczony:)



Po upieczeniu, wyłączamy piekarnik, a sernik pozostawiamy w nim, aż do ostygnięcia. To właśnie dzięki temu jest taki wysoki i prawie wogóle nie opadł:)

 

Smacznego!!:)

Syrop cynamonowy i zabawa :)

Dziwię się bardzo do ilu rzeczy dodają go moje „cynamonomaniaki” 🙂 – do kawy, herbaty, lodów, kawy mrożonej,deserów, nawet polewają nim ciasta:) Idealny nie tylko na chłodne dni, na ciepłe także, np. jako polewa do sałatki owocowej. Za przepis dziękuję autorce bloga ” Dziś mam ochotę na”.

 

Przepis edytowany 27.01.2016

 

 

Składniki:

  • 150 g cukru
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 300 ml wody
  • 1 łyżeczka cynamonu

 

Do garnuszka wlewamy wodę, wsypujemy cukier i cukier waniliowy. Podgrzewamy cały czas mieszając aż do całkowitego rozpuszczenia. Gotujemy ok. 5 min. Następnie dodajemy cynamon, od czasu do czasu mieszając. Gotujemy na małym ogniu aż syrop zmieni kolor na ciemniejszy i zrobi się gęstszy. Zdejmujemy z ognia i odstawiamy do wystygnięcia.

Gotowy syrop przelewamy do butelki lub do słoiczka i przechowujemy w lodówce.

 

 


 

Smacznego! 🙂

 

ZABAWA :):):)

Zostałam dziś zaproszona przez Basię do zabawy w odkrywanie tajemnic, w której bardzo chętnie wezmę udział:) Basiu, dziękuję za zaproszenie:)

Hmm… proszę bardzo oto kilka moich sekretów :

– jestem totalną maniaczką butów! 🙂 sama nie wiem dokładnie ile mam par:)

– uwielbiam te wszystkie pospolite komedie romantyczne , co więcej szlocham na której się tylko da ( bo taka ze mnie romantyczna płaczka) zawsze zarzekając się jednak że wcale nie płakałam:)

A do dalszej zabawy zapraszam : Izę, Nathalię i Ewę 🙂

 

Miłego weekendu! Oby był słoneczny:)