Makaroniki z orzechów laskowych z nutellą

I oto są! Moje pierwsze w życiu makaroniki!

Przyznam się szczerze, że bałam się tego pierwszego podejścia. Mimo to, pełna motywacji zakupiłam maty do pieczenia, termometr cukierniczy i potrzebne składniki. Podążałam dokładnie za przepisem krok po kroku i okazało się, że nie takie makaroniki straszne jak o nich piszą. Udały się, wyszły bardzo ładne, choć jedne mniejsze, drugie większe, ale kto by się przejmował? Smakiem zachwycają! Mogę śmiało stwierdzić, że podbiły moje serce!

Makaroniki wykonane są na bezie włoskiej, która mimo konieczności odmierzania produktów na wadze jest na prawdę przystępna dla początkujących. Gorąco zachęcam Was do wypróbowania przepisu!

 

Źródło: Moje Wypieki

 

 

 

Składniki:

  • 150 g mielonych orzechów laskowych
  • 150 g cukru pudru
  • 120 g białek (podzielone na 60 g + 60 g)
  • 185 g cukru (podzielone na 150 g + 35 g)
  • 50 ml wody
  • nutella 

 

1. Zmielone orzechy laskowe przesiewamy przez drobne sitko, aby usunąć większe kawałki, dodajemy cukier puder i dokładnie mieszamy. Dodajemy 60 g białka i mieszamy, aż składniki się połączą.

2. W małym garnuszku umieszczamy 50 ml wody i 150 g cukru. Delikatnie mieszamy i zaczynamy podgrzewać. Wkładamy do środka termometr cukierniczy, aby móc kontrolować temperaturę syropu cukrowego. Od momentu zagotowania nie mieszamy ani raz. Czekamy, aż syrop osiągnie temperaturę 118 stopni C. 

3. W międzyczasie, w misie miksera umieszczamy 60 g białek i przygotowujemy 35 g cukru. Kiedy syrop na kuchence zaczyna dochodzić do temperatury 100 stopni C, my zaczynamy ubijać białka na sztywno, jak na bezy. Pod koniec miksowania dosypujemy cukier łyżeczka po łyżeczce.

4. Kiedy syrop cukrowy osiągnie wymaganą temperaturę 118 stopni C, natychmiast zdejmujemy go z ognia i wlewamy go gorącego maleńkim strumieniem do ubijanych cały czas białek. Nie nalewamy syropu przy ściankach, żeby nie osadził się na nich, tylko dobrze związał z masą białkową.

5. Miksujemy przez około 5 – 10 minut, aż do wystudzenia bezy.

6. Gotową ubitą bezę dodajemy do przygotowanej wcześniej masy orzechowej w trzech partiach, cały czas powoli mieszając szpatułką. Masa po zakończeniu mieszania ma być gęsta, ale powinna swobodnie opadać ze szpatułki. Zbyt długie mieszanie masy może spowodować, że będzie ona za rzadka i makaroniki rozleją się na macie, a zbyt krótkie mieszanie, że masa będzie zbyt gęsta. 

7. Płaskie blachy wykładamy matami do pieczenia makaroników, lub papierem do pieczenia. Masę makaronikową przekładamy do szprycy i wyciskamy makaroniki o średnicy około 2 – 3 cm, trzymając szprycę prostopadle do maty. Po wyciśnięciu odstawiamy blachy w bezpieczne miejsce, aby makaroniki się wysuszyły. Na wierzchu powinna zrobić się delikatna skorupka. Może to potrwać od 20 – 60 minut w zależności od tego jak wilgotno jest u Was w mieszkaniu. U mnie jest bardzo sucho i makaroniki leżały około 50 minut. 

8. W tym czasie nagrzewamy piekarnik z termoobiegiem do 160 stopni.

9. Wysuszone makaroniki pieczemy około 12 – 15 minut. Jeśli makaroniki się rumienią zmniejszamy temperaturę piekarnika i wydłużamy pieczenie.

10. Gotowe makaroniki ściągamy z blaszki i pozostawiamy na kratce do ostygnięcia. Kiedy są zimne przekładamy je nutellą. 

Wskazówka: makaroniki po upieczeniu można przechowywać w szczelnym pudełku do 7 dni. Jeśli jednak już je przełożymy kremem, należy przechowywać je w lodówce do 2-3 dni. 

 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Summer Crush

Kolejna propozycja do cyklu drinków tworzonych przez mojego Narzeczonego, to bardzo lekki Summer Crush. Przygotowywany na bazie whisky, a mimo to bardzo rześki i letni. Dzięki pysznym, owocowym dodatkom posmakuje również osobom nie lubiącym wyraźnego smaku tego szlachetnego trunku. Zachęcam do przygotowania jeszcze w tym karnawale! 🙂

 

 

Składniki:

  • 40 ml szkockiej whisky
  • 10 ml soku z cytryny
  • 10 ml syropu cukrowego
  • 20 ml soku jabłkowego (jabłko antonówka)
  • 3-4 kawałki świeżego ananasa (+opcjonalnie kawałek do dekoracji)
  • pokruszony lód

 

Kawałki ananasa umieszczamy w barmańskim shakerze i rozgniatamy dokładnie. Dodajemy whisky, sok z cytryny, syrop cukrowy i sok z jabłek typu antonówka. Zakręcamy shaker i dokładnie wstrząsamy, aby składniki się zmieszały. Niskie szklanki do whisky wypełniamy do połowy pokruszonym lodem i zalewamy przygotowaną alkoholową miksturą. 

Całość dokładnie mieszamy w szklance i w razie potrzeby uzupełniamy jeszcze pokruszonym lodem. Można dodatkowo udekorować cząstkami ananasa. 

 

Smacznego! 🙂

Muffinki keksowe z zimowym kremem

Na zewnątrz wszystko pięknie obsypane śniegiem, dlatego na blogu również przyszedł czas na śnieżne wypieki 🙂 

Te muffinki to wynik całkowitego eksperymentu, który jak to czasem bywa, okazał się strzałem w dziesiątkę! Przygotowałam je na chrzest święty mojego malutkiego kuzyna i cudownie wpasowały się w nasz zimowy „słodki stół”. Są bardzo szybkie w przygotowaniu i pyszne w smaku, a wyglądem dosłownie zachwyciły gości. Polecam Wam gorąco 🙂

 

Przepis własny

 

 

Składniki:

  • 2 szklanki mąki
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki oleju
  • 1 szklanka mleka
  • 1/2 szklanki posiekanych orzechów włoskich
  • małe opakowanie mieszanki keksowej

KREM

  • 250 g mascarpone
  • 250 g śmietany 30%
  • 3 łyżki cukru pudru
  • błękitny barwnik spożywczy
  • zimowe posypki cukrowe: błękitny maczek i śnieżynki

 

Składniki suche tj. mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sodę  mieszamy

razem w dużej misce. W osobnym naczyniu łączymy składniki mokre –

 jajka, olej i mleko. Zawartość obydwu misek mieszamy ze sobą przy

pomocy łyżki. Ciasto nie musi być gładkie, może mieć grudki. Dodajemy

posiekane orzechy i mieszankę keksową i dokładnie mieszamy.


Formę na muffinki wykładamy papilotkami, a do każdej z nich nakładamy

wcześniej przygotowane ciasto do około 3/4 wysokości. Pieczemy około 15

minut w temperaturze 190 stopni do tak zwanego suchego patyczka.

Upieczone muffinki studzimy na kratce. 

 

Przygotowanie kremu: W misie miksera ubijamy mascarpone, kremówkę i

cukier puder na sztywną masę. Dzielimy ją po równo do dwóch misek. Do

jednej z nich dodajemy odrobinę błękitnego barwnika i dokładnie

mieszamy. 

 

Do szprycy z końcówką gwiazdki (Wilton 1M) Przekładamy najpierw

błękitny krem i nakładamy go na każdą ostudzoną babeczkę. Nie myjemy

rękawa cukierniczego, tylko nakładamy białą masę do pozostałości

błękitnej. Dzięki temu otrzymamy delikatny efekt „ombre”.  Całość

posypujemy błękitnym maczkiem i śnieżynkami. 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Pierniczki z witrażykami

Witajcie Kochani po Świętach i Nowym Roku!

Dzisiejszy wpis jak i kilka kolejnych będą typowo świąteczne, bo jak to zawsze u mnie bywa, w święta testuję nowe przepisy, a potem nadrabiam zaległości w publikacji. Pierniczki z tego przepisu upiekłam z myślą o ozdobieniu choinki, dlatego nie pozostawiałam ich do zmięknięcia. Wieszając je na choince lepiej, żeby były twarde, wtedy wytrzymają dłużej, a Wy będziecie cieszyć się widokiem pięknie udekorowanej choinki długi czas. Polecam!!

P.S. Po rozebraniu choinki możecie je zjeść, gwarantuję, że są pyszne, sama podjadam! 🙂

 

Źródło: Moje wypieki

 

 

Składniki:

  • 1/4 szklanki miodu
  • 80 g masła
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 1 jajko
  • 2 i 1/4 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 2 łyżki przyprawy do piernika
  • 1 łyżeczka kakao (opcjonalnie, żeby pierniki były ciemniejsze)

DODATKOWO:

  • landrynki 

 

Miód i masło podgrzewamy w garnku, aż do rozpuszczenia i studzimy. Dodajemy wszystkie pozostałe składniki i dokładnie miksujemy. Zagniatamy w kulę. Jeśli ciasto jest zbyt miękkie, należy je schować na około 30 minut do lodówki, będzie się wtedy lepiej wałkowało.

Gotowe ciasto rozwałkowujemy na podsypanej mąką stolnicy na około 3 mm grubości. Przy pomocy dużych foremek (około 11-13 cm) wykrawamy pierniczki, a następnie w nich mniejsze (około 5-6 cm). 

Przekładamy je na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Landrynki przekładamy do zamykanego worka i kruszymy pomagając sobie wałkiem. 

Pokruszone landrynki nakładamy „z górką” do otworów w pierniczkach. Przy pomocy rurki wykrawamy otworek na górze każdego pierniczka, aby łatwo nam było go zawiesić.

 


Pieczemy około 10 minut w temperaturze 180 stopni. 

Upieczone pierniczki wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy na blasze, do ostygnięcia.

Kiedy są zimne, można je dowolnie udekorować. Ja moje pierniczki dekorowałam lukrem królewskim (białko+cukier puder).

 

 

 

 

Smacznego! 🙂 

Lebkuchen i Świateczne Życzenia! :-)

Lebkuchen to tradycyjne pierniczki niemieckie wypiekane co roku na Święta. W zależności, od regionu, w którym są wypiekane, taki mogą przybierać kształt lub taka czy inna nuta smakowa może być dominująca. Niezależnie jednak od tych czynników, mogę śmiało i z ręka na sercu Was zapewnić, że są to najlepsze pierniczki jakie udało mi się upiec 🙂 Wiem, że przeważnie wszystko tu zachwalam, ale obiecuję jeśli je upieczenie, na pewno nie pożałujecie. 

W przygotowaniu są bezproblemowe, ciasto ma fajną konsystencję piankową, ale jego smak powala! Zajadałam się surowym ciastem takie było wspaniałe, choć wiem, że tak nie wolno 🙂 Cała rodzina zgodnie stwierdziła, że od tego roku muszą zawsze już gościć na naszym stole, wydaje mi się, że to najlepsza rekomendacja!

źródło: Moje wypieki

 

 

Składniki:

  • Z  podanych proporcji wychodzi około 30 – 40 sztuk
  • 250 g mąki
  • 100 g mielonych migdałów
  • 3 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 200 ml miodu
  • 90 g masła
  • 1/2 szklanki drobno posiekanej skórki pomarańczowej

LUKIER

  • 2 szklanki cukru pudru
  • kilka łyżek gorącej wody

 

Suche składniki czyli: mąkę, zmielone migdały, przyprawy, sodę i proszek do pieczenia mieszamy w misce. W garnuszku umieszczamy masło z miodem i podgrzewamy,aż do roztopienia się składników. Zdejmujemy z palnika i pozostawiamy do ostygnięcia.

Jeszcze ciepłą mieszankę dodajemy do suchych składników, dodajemy również kandyzowaną skórkę i dokładnie mieszamy przy pomocy miksera. 

Ciasto wychodzi lepiące, ale nie dodajemy mąki. Przykrywamy ściereczką i pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia i zgęstnienia.

Kiedy ciasto jest chłodne, formujemy z niego kulki wielkości orzecha włoskiego i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, w dość sporych odstępach od siebie (ciasteczka mocno rosną). Jeśli ciasto bardzo nam się klei, możemy ułatwić sobie pracę zwilżając ręce co jakiś czas. Każdą gotową kulkę rozpłaszczamy przy pomocy wilgotnej łyżki. 

Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 12 – 15 minut, aż będą zarumienione.

Gotowe pierniczki wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy na blasze kilka minut. Zaraz po upieczeniu są bardzo miękkie, a następnie bardzo szybko twardnieją. Kiedy są już twarde przenosimy je na kratkę do ostudzenia.

Następnego dnia przygotowujemy lukier. W dużej misce mieszamy cukier puder z wodą. Maczamy w nim pierniki i pozostawiamy na kratce to całkowitego zastygnięcia. W ciągu tego i następnego dnia pierniczki powinny zmięknąć. Gdyby tak się nie stało, możecie zrobić tak jak ja, czyli zamknąć je na około 2 dni w szczelnej puszce z kawałkami jabłka. Bardzo szybko robią się mięciutkie i takie właśnie są najlepsze. Należy jednak pilnować aby owoce nie spleśniały. Jeśli tam gdzie mieszkacie jest dość duża wilgotność powietrza, powinniście obyć się nawet bez tych zabiegów, gdyż pierniczki wchłoną wilgoć z powietrza.

 

 

 

Smacznego! 🙂

 

***

Drodzy czytelnicy i sympatycy bloga…

życzę Wam wszystkim i każdemu z osobna Świąt Bożego Narodzenia przepełnionych radością, szczęściem i miłością, spełnienia marzeń, nawet tych najmniejszych i dużo, dużo zdrowia!

Życzę Wam również cudownego czasu spędzonego z rodziną i samych smakołyków na świątecznym stole.

Wesołych Świąt Kochani!

 


Kandyzowana skórka pomarańczowa w czekoladzie

Do Świąt pozostało jeszcze kilka dni, a ja już nie mogę się doczekać. Pierniczki już upieczone czekają w pudełkach na lukrowanie, a ja czekam, żeby troszkę zmiękły. Od jutra przygotowania ruszają pełną parą. Żałuję tylko, że znów nie możemy liczyć na białe Boże Narodzenie. 

Dziś mam dla Was przepis na moją ulubioną skórkę pomarańczową w czekoladzie. Tak sobie myślę, że ze skórką pomarańczową to jest trochę tak, że albo się ją kocha, albo nienawidzi. Ja i moi bliscy znajdujemy się zdecydowanie w tej pierwszej grupie, dlatego co roku przygotowuję im ten przysmak. Idealnie sprawdzi się do podjadania w Święta, ale także jako prezent „last minute” dla najbliższych bo robi się ją na prawdę bardzo szybko i prosto 🙂

 

Źródło: Moje Wypieki

 

 

Składniki:

  • 3 duże pomarańcze (najlepiej z grubą skórką)
  • 1,5 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki wody
  • 200 g czekolady (mlecznej lub gorzkiej, ewentualnie pół na pół)

 

Pomarańcze dokładnie myjemy i wyparzamy. Obieramy dzieląc skórkę na ćwiartki a następnie kroimy w paseczki. Wykrawamy białą część (opcjonalnie, jest to gorzka część, ale dzięki niej skórki są bardziej mięsiste). Pokrojoną skórkę zalewamy gorącą wodą i gotujemy 15 minut. Odcedzamy i ponownie powtarzamy ten proces. 

W małym garnku mieszamy 1/4 szklanki wody z 1,5 szklanki cukru. Stawiamy na małym ogniu, wrzucamy wiórki i gotujemy około 45 minut bez przykrycia, aż skórki zrobią się półprzeźroczyste, a większość wody odparuje. 

Tak przygotowane paseczki wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i czekamy aż skórki zastygną i wyschną. Po kilku godzinach, lub najlepiej następnego dnia, roztapiamy czekoladę w kąpieli wodnej. Maczamy w niej skórki i układamy ponownie na blasze wyłożonej papierem. Pozostawiamy do zastygnięcia, a następnie schładzamy w lodówce.

Gotową skórkę można popakować w małe paczuszki z celofanu i ozdobić jak na prezent 🙂

 

 

 

Smacznego! 🙂

Pierogi pełnoziarniste z gęsiną

Jak to się stało, że ulepiłam pierogi? Serio, nie wiem 🙂 Powszechnie wiadomo, że do lepienia pierogów mam dwie lewe ręce i nie zabieram się za to nigdy. Pierogi z gęsiną chodziły za mną jednak od bardzo dawna i dosłownie nie mogłam przestać o nich myśleć. Dlatego kiedy z obiadu została połowa gęsi, pomyślałam, że to znak i, że muszę to wykorzystać.

Do ciasta dodałam mąkę pszenną pełnoziarnistą i była to bardzo dobra decyzja. Ciasto jest plastyczne, dobrze się z nim pracuje, a po ugotowaniu jest miękkie i delikatne.

Tak więc, jeśli planujecie na świąteczny obiad upiec gęś, to ten przepis na wykorzystanie reszty mięsa jest zdecydowanie dla Was! 🙂

 

 

Składniki:

CIASTO

  • 2,5 szklanki mąki pszennej
  • 1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1 szklanka ciepłej wody
  • 3 szczypty soli
  • 4 łyżki oleju
  • 1 jajko

FARSZ

  • 800 g mięsa z gęsi (upieczonego)
  • 1 – 1,5 szklanki bulionu warzywnego
  • 2 duże cebule
  • 4 łyżki oleju
  • gałązka świeżego rozmarynu
  • 2 łyżeczki suszonego tymianku

DODATKOWO

  • woda (do ugotowania pierogów)
  • sól (około 2 łyżeczki)
  • mąka do posypywania ciasta i pierogów
  • do omaszczenia: 1 duża cebula podsmażona na kilku łyżkach oleju

 

Przygotowanie farszu: Mięso z gęsi (obrane ze skór i kości) mielimy w maszynce. Cebulę podsmażamy na oleju, aż się zeszkli, na koniec dodajemy tymianek i posiekane listki z jednej gałązki rozmarynu. Przekładamy całość do mięsa i dokładnie mieszamy. Jeśli farsz jest za suchy podlewamy bulionem (u mnie około 1,5 szklanki). Pozostawiamy do ostygnięcia.

Przygotowanie ciasta: Do dużej miski wsypujemy obydwie mąki i dokładnie je ze sobą mieszamy. W środku robimy dołek i wbijamy w niego jajko. Do szklanki ciepłej wody dodajemy sól i chwilkę mieszamy, aż się rozpuści. W misce rozcieramy jajko z mąką, co jakiś czas dolewając po trochę wody. Na koniec dodajemy olej i zagniatamy ciasto. Kiedy ma już formę wyrabiamy je kilka minut, aby było elastyczne i miękkie.

Przygotowanie pierogów: Gotowe ciasto wykładamy na podsypaną mąką stolnicę i cieniutko rozwałkowujemy. Szklanką wycinamy koła. Na każde koło z ciasta wykładamy łyżkę lub łyżeczkę farszu (zależy ile się zmieści) i sklejamy. Ulepione pierogi układamy na deskach lu tackach podsypanych mąką (aby się nie przykleiły) i przykrywamy ściereczką (aby ciasto nie wysychało). 

W dużym garnku zagotowujemy wodę z solą i kiedy zacznie się gotować, wrzucamy pierogi. Gotujemy je około 3 – 4 minuty i wykładamy na talerze. Podajemy omaszczone podsmażoną cebulką. 

 

 

 

Smacznego! 🙂

Ciasto czekoladowe z całymi gruszkami

Obłędne ciasto czekoladowe, którego dodatkowym atutem są całe gruszki 🙂 Zdecydowanie jedno z naszych ulubionych ciast. Rozeszło się tak szybko, że ledwo zdążyłam zrobić zdjęcia 🙂

Ja gruszek nie obierałam, ponieważ miałam je z pewnego źródła. Jeśli jednak zdecydujecie się upiec ciasto jeszcze w tym roku i kupicie gruszki w sklepie, to myślę, że warto je obrać, ale to już oczywiście zależy od Was 🙂 

 

Źródło: Miłość w brzuchu mam!

 

 

Składniki:

  • 2 szklanki mąki
  • 1 szklanką cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki kakao
  • 3/4 szklanki mleka
  • 1/2 szklanki oleju rzepakowego
  • 2 jajka
  • 8-10 małych, miękkich gruszek

 

Przygotowujemy dwie miski. W jednej mieszamy składniki suche: mąkę, cukier, proszek do pieczenia i kakao, a w drugiej składniki mokre: mleko, jajka i olej.

Zawartość obydwu misek łączymy ze sobą i mieszamy, aż powstanie gładka masa. Gotowe ciasto przelewamy do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy o średnicy 22 lub 24 cm.

Gruszki myjemy, suszymy (ewentualnie obieramy ze skórki) i układamy w cieście.

 


Pieczemy około 30 – 40 minut w temperaturze 180 stopni, do tak zwanego suchego patyczka.

Gotowe ciasto wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia. Zimne ciasto posypujemy cukrem pudrem.

 

 

 

 

Smacznego! 🙂

 

 

Sałatka z kaszy jaglanej i granatu

Muszę się przyznać, że kaszę jaglaną odkryłam stosunkowo niedawno. Owszem, wszędzie na blogach pojawiła się już dawno, ale niezliczone artykuły przekonały mnie o jej cudownych właściwościach, ale jakoś nigdy nie było okazji, żeby ją kupić, ani pomysłu, do czego by jej użyć.

Sałatka, którą dziś dla Was przygotowałam posmakowała nam wszystkim bez wyjątku! Można się nią zajadać przez cały rok, ale ze względu na swoją lekkość i orzeźwiający smak najlepiej chyba będzie smakować w lecie. Z drugiej strony, to właśnie teraz w zimie granaty są w najkorzystniejszej cenie i możemy sobie na nie spokojnie pozwolić. 

Cóż mogę powiedzieć – siła tkwi w jej prostocie i lekko arabskim charakterze (ze względu na natkę pietruszki i owoc granatu). Polecam tym na diecie jako pełnoprawny posiłek, a także wszystkim smakoszom sałatek i pysznych przekąsek. Warto ją wypróbować! 🙂

 

Źródło: Kaszomania

 

 

Składniki:

  • 1 szklanka kaszy jaglanej (suchej, przed ugotowaniem)
  • 1 mała czerwona cebula
  • pęczek natki pietruszki
  • pęczek cebuli dymki
  • nasiona z jednego granatu
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • sok z 1/2 cytryny
  • sól i pieprz do smaku

 

Kaszę jaglaną gotujemy na sypko. Ja kierowałam się wskazówkami z tego bloga. Kiedy jest już ugotowana, studzimy ją i przekładamy do miski.

Czerwoną cebulę, dymkę i natkę pietruszki drobno siekamy i dodajemy do kaszy.

Dodajemy również nasiona granatu i wszystko razem mieszamy.

Kaszę polewamy sokiem z cytryny, doprawiamy solą i pieprzem, a na koniec polewamy oliwą.

Mieszamy do momentu, aż wszystkie smaki się połączą.

 

 

 

Smacznego! 🙂

Figi zapiekane z mozzarellą i szynką parmeńską

Za oknami piękna złota jesień, którą powiem Wam szczerze, na prawdę lubię. Nie mogę się napatrzeć na przepiękne drzewa, które mienią się na złoto, pomarańczowo i czerwono. Uwielbiam spacerować złotymi alejkami i łapać ciepłe promienie słoneczne.

Jesień nieodłącznie kojarzy mi się z figami i dynią. Każdego roku staram się eksperymentować z obydwoma składnikami i tworzyć coś nowego, ponieważ są nie tylko smaczne ale również i zdrowe.

Cały ten nastrój i jesienna aura zachęciły mnie do przygotowania bardzo szybkiej i prostej przystawki na ciepło. Składniki idealnie do siebie pasują, a w połączeniu z sałatą i sosem balsamicznym tworzą spójną i pyszną całość 🙂

 

Źródło: Kwestia smaku

 

 

Składniki:

  • 3 świeże figi
  • 3 plastry mozzarelli
  • 3 plastry szynki parmeńskiej
  • świeżo mielona sól i pieprz (do smaku)
  • mix sałat lub rukola
  • 1 łyżka oliwy
  • sos balsamiczny

 

Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni.

Figi nacinamy „na krzyż” nie przecinając ich do końca. Do nacięcia wkładamy plaster mozzarelli i całość owijamy plastrem szynki parmeńskiej.

Na spód małego naczynia do zapiekania dajemy łyżkę oliwy i rozprowadzamy po dnie. Układamy figi i wstawiamy do piekarnika na około 15 minut.

W międzyczasie myjemy sałatę i układamy jej porcję na talerzu. Delikatnie kropimy po wierzchu sosem balsamicznym.

Upieczone figi układamy na sałacie i od razu podajemy.

 

 

Smacznego! 🙂